Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 81 m

Szukaj na stronie

HMP Poleca

katatoniaaak 2 m

helloween i hammerfallzzz m

vdgg plakat nowe daty m

steelpanther 2022pol m

accept nowa datadaw m

 

RESURRECTURIS - Nazienda

 

(2015 Mighty Music)
Autor: Wojciech Chamryk
resurrecturis-nazienda
Tracklist:
01. 6:29 Sleeping With Your Hair Spread Over My Chest
02.
6:30 The Alarm
03. 07:12 On The Way To Work
04. 08:01 The Number You Have Dialed
05. 10:30 Animals In The Meeting Room
06. 13:00 Lunch Break Alienation
07. 14:16 Col-League-S
08. 16:00 The Thought That Something Went Wrong With My Life
09. 16:59 Never Happy
10. 19:12 Two Half Lives Don’t Make One
11. 23:31 Falling Asleep On The Couch
   
Włoscy weterani powracają po kolejnych zmianach składu z czwartym albumem. Może, jak na ponad ćwierć wieku istnienia, nie jest to szczególnie imponujący dorobek, jednak w przypadku
Resurrecturis można śmiało mówić o przewadze jakości nad ilością wydawnictw. „Nazienda” potwierdza to w całej okazałości każdą chwilą tego rozbudowanego konceptu, mimo tego, że to raptem tylko 37 minut muzyki. Termin progresywny death metal jest już co prawda cokolwiek wyświechtany, jednak w przypadku ekipy z Fermo mamy zarówno niekonwencjonalne podejście do formy i aranżacji poszczególnych kompozycji, jak też sporą dawkę brutalnego łojenia. I co istotne nie ma tu mowy o jakimś bezmyślnym kopiowaniu Death, Atheist, Pestilence czy Cynic. Carlo Strappa – jedyny twórca muzyki i tekstów w zespole – wraz z kolegami wyszli od metalu i wciąż, mimo upływu lat, wzrostu umiejętności i poszerzania horyzontów, grają go z niesłabnącym i słyszalnym upodobaniem. Oniryczny „06:29 Sleeping With Your Hair Spread Over My Chest” to bowiem ni mniej, ni więcej, przejście ze stanu snu do rzeczywistości dającej o sobie bezlitośnie znać za sprawą industrialno-blastowego „06:30 The Alarm”, a później z każdym kolejnym utworem robi się coraz ciekawiej. W „07:12  On The Way To Work” mocarny death zgodnie koegzystuje partiami brzmiącymi tak, jakby Voivod zaczął grać post metal i mrocznymi dźwiękami klawiszy.
„08:01 The Number You Have Dialed” to z jednej strony odlotowe, dysonansowe partie i jakiś ledwo uchwytny, nerwowy puls, z drugiej zaś szaleńczy, podszyty skrzekiem growl i ostre riffowanie. Powrót do industrialno-metalowej jazdy, ale kontrowanej odlotową melodią zapewnia „10:30  Animals In The Meeting Room”, po czym przez dwa następne utwory robi się nieco bardziej konwencjonalnie – metalowo, ale to typowa cisza przed burzą. „16:59 The Thought That Something Went Wrong With My Life” łączy bowiem akustyczne granie z siarczystymi blastami, co daje efekt zbliżony do tego, jakby zespół grający rocka alternatywnego postanowił spróbować swych sił w death metalu, „16:00 Never Happy” to znowu lżejsze klimaty z fortepianem i deklamacją w roli głównej, zaś „19:12 Two Half Lives Don't Make One” uderza najpierw bez pardonu, by stopniowo odsłonić bardziej akustyczno-odjazdowe oblicze. Finałowy „23:31 Falling Asleep On The Couch” to z kolei mroczne klimaty w stylu solowego Mike'a Pattona, z coraz bardziej dramatycznymi wokalami Enrico Tiberiego i skrzypcową partią w balladowej części. I tak, po zapętleniu płyty, można ten codzienny kierat – schemat powtarzać w nieskończoność...
Mocna rzecz, nie tylko dla ortodoksów odjechanych, trudnych do zaszufladkowania klimatów.
(5)
Wojciech Chamryk

144_hmpbanner.jpg 141_evil158x600.gif 143_kata_158x600 kopia.jpg 139_gojira_158x600 kopia.jpg 140_fatum-158x600-singiel.png 142_sepultura158x600.gif

Goście

3798560
DzisiajDzisiaj560
WczorajWczoraj548
Ten tydzieńTen tydzień1108
Ten miesiącTen miesiąc21269
WszystkieWszystkie3798560
107.21.85.250