Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 80sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

katatoniaaak 2 m

helloween i hammerfallzzz m

vdgg plakat nowe daty m

steelpanther 2022pol m

accept nowa datadaw m

 

SADIST - Hyaena

 

(2015 Scarlet)
Autor: Wojciech Chamryk
sadist-hyaena

Tracklist:

1. The Lonely Mountain
02.
Pachycrocuta
03. Bouki
04. The Devil Riding the Evil Steed
05. Scavenger and Thief
06. Gadawan Kura
07. Eternal Enemies
08. African Devourers
09. Scratching Rocks
10. Genital Mask

 

Line up:

Trevor Sadist - Vocals
Tommy Talamanca - Keyboards, Guitars
Andy Marchini - Bass
Alessio Spallarossa - Drums

 

Włoska legenda progresywnego death metalu powraca z siódmym albumem studyjnym. „Hyaena” bez dwóch zdań zaskoczy nawet wytrawnego fana i znawcę dokonań grupy, a kogoś mniej obeznanego w temacie może wręcz stłamsić rozmachem i wielowymiarowością tworzących ją dźwięków. Umówmy się bowiem od razu, że określenie widniejące w pierwszym zdaniu niniejszej recenzji jest w przypadku Sadist tylko jedną z wielu możliwych do wybrania opcji. Oczywiście nie brakuje w tych 10 utworach mocy, ciężaru, brutalnych wokali i blastów typowych dla death, ale mamy też wiele form stricte progresywnego grania, techno thrash, zakręcone fusion, jazz i elementy afrykańskiej muzyki etnicznej. Całkiem nieźle, jak na niecałe 46 minut muzyki, zainspirowanej dźwiękami i tekstami z Czarnego Lądu. Stąd transowe, plemienne rytmy, jakieś szamańskie deklamacje czy odgłosy przyrody i zwierząt wplecione w większość kompozycji, co daje naprawdę zadziwiające efekty i nadaje niesamowitej głębi „African Devourens”, „The Devil Riding The Evil Steed” czy „Genital Mask”. Jak dla mnie Sadist jak zwykle najefektowniej wypada w tych najbardziej zakręconych, łączących metal, etniczne klimaty i jazz kompozycjach w rodzaju

„The Lonely Mountain” oraz instrumentalnego „Gadavan Kura”, ale „Hyaena” zapewnia takich atrakcji znacznie więcej i jest kolejną płytą w dyskografii grupy, od której trudno się uwolnić.

(5/6)

Wojciech Chamryk

144_hmpbanner.jpg 141_evil158x600.gif 143_kata_158x600 kopia.jpg 139_gojira_158x600 kopia.jpg 140_fatum-158x600-singiel.png 142_sepultura158x600.gif

Goście

3789489
DzisiajDzisiaj223
WczorajWczoraj573
Ten tydzieńTen tydzień223
Ten miesiącTen miesiąc12198
WszystkieWszystkie3789489
54.91.62.236