Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 85sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

lamb of god kreatorpw m

crystal viperbs m

beast in blackpw m

helliconx metal festival 2023nwpskx m

helstarbs m

soilwork i kataklysmpw m

metal hammer festival 2023knl m

hard rock heroes festival 2023 1nwpskx m

blind guardian plakatnwpskx m

STALLION - Slaves Of Time

 

(2020 High Roller)
Autor: Wojciech Chamryk
 

stallion-slavesoftime s

Tracklist:
1. Waking the Demons
2. No Mercy
3. Time to Reload
4. All in
5. Brain Dead
6. Die with Me
7. Merchants of Fear
8. Dynamiter
9. Kill the Beast
10. Meltdown
                    
Na debiutanckim albumie „Rise And Ride” (2014) Stallion pokazał się z jak najlepszej strony w wydaniu heavy/speedmetalowym. Na wydanym po trzech latach „From The Dead” ugruntował to wrażenie, a teraz przebija atutową kartą, trzecim w dyskografii longplayem „Slaves Of Time”. Jego tytuł bez problemu można odnieść do muzycznych  zainteresowań młodych Niemców, bowiem słychać, że klasyczny metal to wciąż ich największa pasja, jeśli już nie obsesja. Co ciekawe coraz śmielej łączą speed/thrash z bardziej melodyjnymi odmianami metalu, od jego najlżejszej, przebojowej odmiany w wydaniu hair („ All In”), aż po klimaty w stylu wczesnego AC/DC („Time To Reload”). Znacznie ciekawsze są jednak te bardziej tradycyjne nawiązania, tak jak w rozpędzonym openerze „Waking The Demons”, w którym Pauly wrzeszczy niczym Geoff Tate za najlepszych lat czy Midnight, zanim gorzałka nie zniweczyła jego wokalnych możliwości, albo w  „Dynamiter”, którego refren błyskawicznie zapisuje się na twardym dysku mózgu. Thrashowa łupanka w „No Mercy”, speedowy „Brain Dead” i szybki, przebojowy „Meltdown” też robią wrażenie – to kolejne, mocne punkty tej udanej płyty. Szkoda tylko, że przytrafił się na niej zdecydowanie za długi, rozwleczony i nudny, niby epicki „Die With Me”, ale poza tą jedną wtopą jest naprawdę dobrze.
(4/6)
Wojciech Chamryk
138_mag_baner1.png 142_mag_baner5.png 141_mag_baner4.png 140_mag_baner3.png 143_mag_baner6.jpg 144_mag_158x600px_72_dpi.jpg 139_mag_baner2.png

Goście

4228006
DzisiajDzisiaj997
WczorajWczoraj2363
Ten tydzieńTen tydzień7140
Ten miesiącTen miesiąc18286
WszystkieWszystkie4228006
44.212.99.248