Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 76sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

kat roman kostrzewskiazq m

vaderazq m

doroplakatze m

nightwishposterz m

opethposterz m

epicaposterz m

helicon metal festival iiidoz m

helloween nowadata m

laibachposterz m

mystic festivalzz m

kiss poster m

steelpanther poster m

evanescenceposterz m

vandenberg poster m

van der graaf generator m

deeppurple 2021 posterb1mn m

fish posterb1 2021 v2ze m

tarja 2021 posterb1 m

 

SANDBREAKER - Worm Master

 

(2020 Defense Records)
Autor: Wojciech Chamryk
 

sandbreaker-wormmaster b 

Tracklist:
1. Upside Down World
2. Worm Master
3. Navigator Lost
4. Aqua Karma
5. Covered by Sand
6. Golden Path (Metamorphosis)
7. Tomb of the Burning Sands
8. Flames of Doom
                        
Lineup:
Doombardier - drums, vocals,
Red Razor - guitar,
Kamikaze - guitar,
Grey Eminence - bass
                         
Już debiutancką EP-ką rybnicka ekipa zelektryzowała fanów stoner/doom metalu w kraju i poza jego granicami, a jej pierwszy album „Worm Master” jest już tylko dobitnym zaakcentowaniem faktu, że objawiła się nam w tej stylistyce kolejna sensacja. W sumie nic w tym dziwnego, bo zespół tworzą doświadczeni, znani choćby z Gallileous, muzycy, ale stara prawda, że nazwiska nie grają, jest wciąż aktualna. W Sandbreaker zagrało i zgrało się jednak wszystko, a efekt to płyta marzenie, niespełna 34 minuty muzyki na najwyższym poziomie. Zespół powraca tu do korzeni funeral doom metalu, łącząc go ze stonerem, ale takim wywiedzionym w prostej linii z mocarnego hard rocka wczesnych lat 70. Momentami słyszę tu jeszcze i sludge, czasem taki w zakręconej, wręcz psychodelicznej postaci, tak jak w „Covered By Sand”, co jeszcze tylko dodaje temu materiałowi intensywności. Sunące niespiesznie, miażdżące riffy, dynamiczna, oszczędna sekcja z niskim, basowym pomrukiem, do tego potężny, bulgotliwy growling starej szkoły – ten złowieszczy klimat jest tu tak niesamowity, że trudno się od tej płyty oderwać. Dodajcie jeszcze nawiązania do „Diuny” Franka Herberta i efektowną szatę graficzną, tak więc: nota (6/6) nie będzie chyba  dla nikogo zaskoczenieniem.
Wojciech Chamryk
121_axe_crazy_baner.gif 131_ot1020.gif 120_slider_ot.gif

Goście

3526537
DzisiajDzisiaj274
WczorajWczoraj662
Ten tydzieńTen tydzień2237
Ten miesiącTen miesiąc36684
WszystkieWszystkie3526537
3.238.190.82