Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 72sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

lion shepherd plakat m 

wehrmacht plakat m

destroyers plakat m

organek baner m

queensryche plakat m

wacken2019

black silesia open air festival iv m

prog in park iii m

ram plakatx m

psychotic waltz plakatx m

protector plakat m

mortis plakat m

sacred reichs m

sacred reich plakatc m

DEEP IN HATE - Chronicles Of Oblivion

 

(2014 Kaotoxin)
Autor: Wojciech Chamryk
deepinhate-chroniclesofoblivion
1. Introduction
2. Genesis Of Void
3. The Cattle Procession
4. Altars Of Lies
5. New Republic
6. The Unheard Prayers
7. The Divide
8. Wingless Gods
9. Beyond
 
Skład:
Kapute - Bass
Nicolas Bastos - Drums
Vincent Gross - Guitars
Florian - Guitars
Matthieu Renaud - Vocals
 
„Chronicles Of Oblivion” to trzeci album francuskiego, istniejącego od 10 lat, zespołu. Podkreślam te fakty na wstępie, bo zastanawia mnie rażąca dysproporcja pomiędzy brzmieniem perkusji a ozostałych instrumentów. Fakt, syntetyczne, totalnie nijakie brzmienie przetworzonych elektronicznie, czy wręcz zastępowanych przez automaty perkusyjne bębnów, to swoisty znak czasów. Nie rozumiem jednak, jak w sumie doświadczony, grający naprawdę konkretny metalocore zespół może zgodzić się na coś takiego, co możemy usłyszeć na „Chronicles Of Oblivion”. Mamy tu bowiem dziewięć solidnych utworów z mocarnymi riffami, czasem wręcz zakręconymi partiami gitar i licznymi solówkami. Nie brakuje tu zarówno death metalowych petard z ekstremalnymi blastami („The Cattle Procession”, „Altars Of Lies”), są momenty rytmicznego groove („New Republic”) czy
nie pozbawiony melodii metalcore jak się patrzy („Beyond). Bywają też zwolnienia niemal doom metalowe („Genesis Of Void”) czy balladowe („The Unhread Prayers”). Strona wokalna też jest urozmaicona, bo mamy tu często swoiste dialogi growling – wyższy skrzek. Jest więc czego posłuchać, ale najzwyczajniej w świecie się nie da, przez te fatalne, zlewające się przy blastach w nieczytelną dźwiękową magmę, grę perkusisty. Wiele demówek polskich zespołów brzmi w tym aspekcie zdecydowanie lepiej, tak więc, nieco podciągając za niezaprzeczalne inne plusy:
(3)
Wojciech Chamryk

132_deathangel_158x600px_eu.gif 131_sabaton_158x600px_eu.gif 120_baner.gif

Goście

2231392
DzisiajDzisiaj998
WczorajWczoraj3495
Ten tydzieńTen tydzień998
Ten miesiącTen miesiąc74501
WszystkieWszystkie2231392
107.23.37.199