Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 89sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

pandemic m

THE STARGAZER'S ASSISTANT - Fire Worshipper

 

(2023 Zoharum)
Autor: Wojciech Chamryk
 
thestargazersassistant-fireworshipper s 
Tracklist:
1.Agni
2.Shamash
3.Ishum
4.Shalman
5.Agneya
6.Odqan
7.Ra-Atum
8.Shango
9.Arinitti
10.Oya
          
Wydając kompaktową wersję czwartego albumu The Stargazer's Assistant Zoharum zapełnia swoistą lukę, bowiem wcześniej „Fire Worshipper” ukazał się nakładem House Of Mythology wyłącznie na LP i w wersji cyfrowej. Wiem, że jest to obecnie coraz powszechniejszy trend, ale pomimo tego, że płyty winylowe zbieram „od zawsze”, czyli od przełomu lat 70. i 80., cieszy mnie, że wydawcy nie zapominają również o słuchaczach, dla których podstawą są krążki CD. „Fire Worshipper” to na pewno płyta warta posiadania w fizycznej postaci, i to nie tylko dlatego, że za jej stworzenie są odpowiedzialni David J. Smith (Guapo), David J. Knight (UnicaZurn) i Michael J. York (Coil), wspierani przez dodatkowego klawiszowca Anttiego Uusimakiego, bo w muzyce, podobnie jak w piłce nożnej nazwiska ani nie grają, ani same z siebie nie są gwarancją poziomu czy sukcesu. Jednak w swojej niszy The Stargazer's Assistant mogą na takowy liczyć, proponując 10 nieoczywistych i niezbyt długich, bo trwających łącznie niespełna 50 minut, kompozycji. Zespół klasyfikowany jest jako grający ambient/industrial, ale w jego muzyce na plan pierwszy zdecydowanie wysuwają się inne elementy, bliskie transowej i bardzo atmosferycznej stylistyce. „Shamash” jest tego doskonałym potwierdzeniem, emanując południowoazjatyckim klimatem i takim też rytmem. „Shalman” jest równie etniczny, z wokalizami, w końcówce nawet a cappella i równie wyrazistą, transową warstwą rytmiczną, a coś podobnego, ale już w klimatach orientalno-arabskich, zespół przedstawia w „Arinitti”. Są też rzecz jasna utwory ambientowo-medytacyjne, jak „Odquan”, pulsujące niespiesznie („Oya”) czy bardziej eksperymentalne („Agneya”, „Ra-Atum”), momentami kojarzące się z jakimś tajemniczym, mrocznym rytuałem. Dlatego, chociaż nie jestem wielkim miłośnikiem takich klimatów, kilkakrotnie z dużą przyjemnością posłuchałem „Fire Worshipper” i pewnie na tych kilku odsłuchach się nie skończy.
(5/6)
Wojciech Chamryk
rightslider_001.png rightslider_004.png rightslider_002.png rightslider_005.png rightslider_003.png

Goście

5115596
DzisiajDzisiaj1428
WczorajWczoraj815
Ten tydzieńTen tydzień5179
Ten miesiącTen miesiąc49316
WszystkieWszystkie5115596
3.239.95.36