Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 77sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

epicaposterz m

wardruna poster b

helicon metal festival iiidoz m

helloween nowadata m

laibachposterz m

mystic festivalzz m

kiss poster m

steelpanther poster m

evanescenceposterz m

vandenberg poster m

van der graaf generator m

deeppurple 2021 posterb1mn m

fish posterb1 2021 v2ze m

tarja 2021 posterb1 m

 

HELLESS - Wysysacze

 

(2013 Self-Released)
Autor: Aleksander Trojanowski
 
 
helless-wysysacze
01. Intro De Mark
02. GMOrderca
03. HipnoTV
04. Rewolucja
05. Wysysacze
 
Skład:
Less Paul - wokal
Bandito - gitara
Pilot - bas
Cez - perkusja
 
Helless jest nowym projektem muzycznym założonym przez byłego wokalistę Fanthrash. „Wysysacze” to debiutacka EPka owego zespołu. Nie ma co tu owijać w bawełnę, przejdźmu od razu do konkretów. Na tym wydawnictwie nie mamy co liczyć na thrash metalową rzeźnię. W sumie nie mamy co tutaj liczyć na jakąkolwiek rzeźnię. Helless grzmoci nowoczesne podejście do metalu na modłę Marilyna Mansona lub rodzimego Hunter. Tak to wygląda od samego początku trwania tego wydawnictwa. Quasi-industrialne intro wprowadza nas w klimat nowoczesnego brzmienia – ociekającego syntetyczną otoczką i upychającego skompresowane mocno przesterowane gitary oraz bas w mało czytelną breję. Inklinacje są dość wyraźne – wywrzeszczane wokale ze spokojniejszymi partiami, zagubienie się w rytmicznych udziwnieniach, nadużywanie efektów oraz niemalże absolutny brak dobrych solówek czy jakiegokolwiek zaakcentowania obecności innych muzyków. Nikt tu nie twierdzi, że każdy utwór ma być popisem brandzlowania się na instrumencie, jednak solowe partie basu, gitar i perki stanowią ważne elementy w heavy metalu i jakoś tak milej się robi na sercu, gdy się na nie trafia na nagraniach. Tutaj ich jednak zabrakło. Album, choć trąci biedą, to może przypaść do gustu fanom Marilyna Mansona, Ministry, Huntera lub Luxtorpedy. Oprócz tego docelowego targetu raczej nikt inny nie będzie zadowolony z tego wydawnictwa. Jedyny utwór, który jako tako się muzycznie broni, czyli „HipnoTV”, tak samo jak pozostałe cztery wałki, nie licząc intra, został ozdobiony w do bólu typowe, antykonsumpcyjne, anarchorebelbuntownicze i uświadamiające teksty, które niejednemu gimbusowi zarumienią pysio i zwiną piąstkę w gest oporu przeciw systemowi. Boże święty, co ja słucham.
(1,5/6)
Aleksander Trojanowski

 

131_ot1020.gif 129_evangelist_banner158x600px.jpg 121_axe_crazy_baner.gif 120_slider_ot.gif

Goście

3583400
DzisiajDzisiaj27
WczorajWczoraj290
Ten tydzieńTen tydzień1324
Ten miesiącTen miesiąc1324
WszystkieWszystkie3583400
44.192.112.123