Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 80sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

katatoniaaak 2 m

accept posterb1yyy m

helloween i hammerfallzzz m

vdgg plakat nowe daty m

steelpanther 2022pol m

 

TANGERINE DREAM - Poland

 

(1984 Jive; Remaster 2011 Esoteric Recordings/ Cherry Red Records)
Autor: Włodek Kucharek
tangerine-dream-poland m
Tracklist:
CD 1
1.Poland (22:29)
2.Tangent (15:53)
3.Rare Bird (4:02)
  
CD 2
1.Barbakane (18:00)
2.Horizon (21:07)
  
SKŁAD:
Edgar Froese (gitary/ syntezatory/ instr. klwiszowe)
Christopher Franke (syntezatory/ instr. klawiszowe)
Johannes Schmoelling (syntezatory/ instr. klawiszowe)
  
“Polska Agencja……i…..zapraszają państwa na koncert zespołu będącego współtwórcą gatunku muzyki określanej jako rock elektroniczny. Przed państwem Chris Franke, Johannes Schmoelling i Edgar Froese czyli Tangerine Dream”. Taką zapowiedź Jerzego Kordowicza usłyszała publiczność, która szczelnie wypełniła stołeczny Torwar zimą roku 1983. Należy sobie zdawać sprawę, że wyprawę rockowego zespołu, jak wówczas mówiono, z Zachodu na początku lat 80-tych za Żelazną Kurtynę śmiało można zakwalifikować jako akt odwagi. Edgar Froese decyzję o tournee w ówczesnej NRD i w Polsce podjął wbrew wszelkim racjonalnym przesłankom i opiniom osób z bezpośredniego otoczenia Tangerine Dream. Nie zapominajmy, że Polska uważana była wówczas za „dziki kraj”, krótko po stanie wojennym, wyjątkowo nieprzyjazny przybyszom z krajów Europy Zachodniej, a tym bardziej z Republiki Federalnej Niemiec. Jednak do koncertu doszło, chociaż po latach porównywano go do „ekspedycji w serce dżungli”. Dla pokolenia fanów muzyki było to jedno z najdziwniejszych zdarzeń w historii muzyki rockowej. Była, wówczas niezwykle sroga zima 1983, z wręcz polarnymi temperaturami. Już na starcie ekipę Tangerine Dream spotkało w Polsce niepowodzenie, awaria ciężarówki transportującej sprzęt zespołu. Po perturbacjach ekipa techniczna wraz z muzykami trafiła do Warszawy. W tamtym czasie Torwar pełnił funkcję lodowiska (nie wiem, jak ta kwestia wygląda współcześnie, ale chyba zaniechano takich praktyk, gdyż wiem, że zdarza się, że w hali tej grywa w siatkówkę Politechnika Warszawa), dlatego podłogę ze zwykłych desek położono bezpośrednio na tafli lodu. Proszę sobie wyobrazić jaka temperatura panowała we wnętrzu, relacje prasowe mówią o minus pięciu. Muzycy grali w wełnianych rękawiczkach z obciętymi końcówkami palców, żeby zachować choć minimum czucia przy operowaniu klawiszami i pokrętłami. Elektroniczne instrumentarium działało nieprzewidywalnie, dlatego trudno było osiągnąć zamierzone efekty brzmieniowe. Techniczni biegali w trakcie koncertu z dzbankami wypełnionymi gorącą wodą, żeby co jakiś czas muzycy mogli sobie rozgrzać palce. Na dachu Torwaru leżała około dwumetrowa warstwa śniegu, co groziło katastrofą budowlaną. A jakby tego było jeszcze mało, to prawdziwym przekleństwem były wyłączenia prądu w czasie koncertu, łącznie pięć razy. Generalnie warunki były katastrofalne i nawet po latach uczestnicy mieli je dobrze w pamięci. Tak samo zresztą- ale to już wielki pozytyw- jak żaden z muzyków nie zapomniał panującej na widowni atmosfery. Niesamowity entuzjazm, pełny spontan, czyli ludziska stojący w arktycznym zimnie nic sobie nie robili z tych niedogodności i przywitali zespół godnie. To wręcz szaleństwo, szczerość słuchaczy, fantastyczne reakcje przyczyniły się do stworzenia widowiska i nieważne były takie „drobiazgi” jak nie najlepsze brzmienie, zimno, kiepskie nagłośnienie. To wszystko był mały pikuś. W centrum uwielbienia tłumu byli Oni, trójka wielkich artystów, Froese- Franke- Schmoelling. Zresztą nie obyło się także bez kłopotów przy rejestracji koncertu z 10 grudnia 1983 roku. Muzyka została uwieczniona na dwóch krążkach winylowych, które doczekały się później różnych edycji z niepełnym programem występu. Większość wydawnictw nie uwzględniała kompozycji „Tangent”, niektóre prezentowały skróconą wersję „Barbakane”. Przedłożona Państwu edycja albumu „Poland” jest kompletna, uwzględnia także trzeci utwór na longplayu z numerem jeden, „Rare Bird”, który wielokrotnie nie był wykazywany jako oddzielna kompozycja, stanowiąc składnik „Tangent” (utwór ten trwa w rzeczywistości 15:53, a nie jak w wielu wersjach publikacji zaznaczono,19:54). Zremasterowany materiał opublikowany i firmowany przez Esoteric Recordings zawiera wszystkie komponenty muzyczne warszawskiego występu „live” Tangerine Dream.
Na gościnnych łamach HMP recenzowałem już kilka pozycji fonograficznych Tangerine Dream, począwszy od debiutu „Electronic Meditation” a skończywszy na płycie „Atem”, wszystkie reprezentujące wczesny okres twórczości grupy. Teraz czeka nas czasowy skok o jedenaście lat, bo taki odstęp dzieli edycja albumu „Atem” i koncertowy występ „Poland”. Takie moje postępowanie nie jest wywołane lenistwem bądź skażone brakiem konsekwencji, lecz ma na celu prezentację przekroju dorobku TD, poprzez zwrócenie uwagi słuchaczy na dokonania z różnych faz rozwoju artystycznego trio. Gdyby ktokolwiek spróbował opisać krok po kroku dokładnie wszystkie longplaye zapisane dźwiękami autorstwa Tangerine Dream, stanąłby przed gigantycznym wyzwaniem, które należałoby zapewne rozplanować na lata całe, ponieważ, jak pozwolę sobie przypomnieć, płytowa skarbnica niemieckiej formacji jest wyjątkowo wypchana płytami, przekraczając trzysta pozycji. A wracając do myśli początkowej, jedenaście lat oznacza powolny i świadomy zwrot artystów od sztuki elektronicznego eksperymentu do pewnych korekt stylistycznych wywołanych zmianą realiów w otoczeniu artystycznym, czyli dekadą lat 80- tych. Najistotniejszym czynnikiem, który muzycy zaczęli konsekwentnie wprowadzać i akcentować to zwrot ich rockowo- elektronicznych wizji w kierunku melodii, w stronę bardziej komercyjnego czyli przystępnego szerszym masom odbiorców wizerunku, bez próby zmiany profilu instrumentarium. Czyli muzyka Tangerine Dream pozostała silnie elektroniczna. Już na nieco wcześniejszej płycie koncertowej „Logos Live” (1982) trio próbowało znaleźć miejsce w strukturze kompozycji dla brzmiących, nazwijmy to przebojowo, tematów melodycznych. Z różnym skutkiem, gdyż niekiedy taka strategia prowadziła do rezultatów łamiących spójność poszczególnych utworów, czyniąc je mało zrozumiałymi dla odbiorców, „poszarpanymi” stylistycznie. Na płycie „Poland” udało się te pomysły skrystalizować i dokonać znaczącej syntezy złożonej z odpowiednio dobranych dźwięków pochodzących z obu światów, niekomercyjnego rocka elektronicznego i przystępnej chwytliwości. Jak posłuchamy fragmentu „Tangent” po dziesiątej minucie, to łatwo dojdziemy do wniosku, że muzyka stała się dosyć łatwa w percepcji, lekka i rozrywkowo przyjemna. A figury melodyczne o wyraźnych kształtach wyłaniają się co rusz z partii instrumentalnych, powtarzając się niekiedy cyklicznie w ramach jednej kompozycji. Podobnie rzecz wygląda w utworze tytułowym, czy jak na standardy TD króciutkim „Rare Bird”, które momentami można nawet „podejrzewać” o piosenkową skoczność i chwytliwość. Okazuje się, abstrahując od artyzmu, że nawet elektroniczne instrumenty, którym niektórzy słuchacze zarzucają brak duszy, potrafią wygenerować ciepłą melodyjkę do zanucenia. Na albumie „Poland” obserwujemy w pewnym sensie rozwód zespołu z chwilami metafizyczną głębią wczesnych płyt TD, a jej miejsce zajmują elementy dźwiękowe związane ewidentnie z popową manierą wykonawczą i sprytnie zintegrowane z całością materii. Bardzo istotnym aspektem tego dwupłytowego wydawnictwa jest także fakt, że materiał ten nigdy wcześniej nie pojawił się w czasie rejestracji zarówno studyjnych, jak też koncertowych. Dlatego śledząc na okładce płyty tytuły niektórych utworów, „Poland”, „Barbakane”, powinniśmy zdawać sobie sprawę, że nie jest to zabieg marketingowy. Edgar Froese wraz z partnerami zbudował zupełnie nowy fundament i na jego filarach przygotował ponad 80 minut nowego materiału, a śródtytuły wymienione wyżej powstały na miejscu, w Warszawie, pod wpływem wrażeń wyniesionych ze stolicy naszego kraju. A gdy ktoś szuka nawiązań lub punktów stycznych z wizjonerską elektroniką Tangerine Dream przełomu lat 60- tych i 70- tych, to spore nagromadzenie takich akapitów znajdzie na ścieżkach „Barbakane” i „Horizon”, gdzie w niektórych partiach do głosu dochodzi także gitara elektryczna. Oszczędnie dozowana, bo oszczędnie, ale jest!
Oczywiście ta definitywna dokumentacja warszawskiego koncertu nie jest pozbawiona wad. Zdarza się, że niektóre dźwięki i ich sekwencje wydają się nazbyt sztuczne i plastikowe. Zdarza się, że przejścia pomiędzy kolejnymi etapami jednej długaśnej kompozycji pozostawiają nieco do życzenia pod względem płynności. Ale krytykując powinniśmy mieć cały czas na uwadze warunki, w jakich odbywał się ten koncert. Zebrana publiczność nie miała wątpliwości, emocje były ogromne, stąd niezwykle spontaniczna reakcja, która technicznie też sprawia wrażenie jakby „wklejonej”. Ale proszę wierzyć, że entuzjazm i klimat tego spotkania na długo pozostał w świadomości muzyków i uczestników. Ci drudzy zostali kompletnie zahipnotyzowani bogactwem docierających impulsów dźwiękowych, atmosferą przekazu, profesjonalizmem wykonania. Czy ktoś wtedy pamiętał o minus pięć w hali Torwaru? Czy ktoś bredził coś o niekomfortowych warunkach? Bzdura! Wszyscy zapomnieli na długie minuty o zimnie, realiach ówczesnego szarego życia i stali jak zaczarowani. Istna magia!
Zapewne wielu fanów zebranych wtedy na Torwarze posiada do dzisiaj bilet z tamtej imprezy, dumnie pokazując go młodszym pokoleniom jako dowód czegoś wtedy nieziemskiego, kosmicznego. Dlatego dla zwolenników rockowej elektroniki album „Poland” to absolutny mus. Świadectwo muzycznej historii. A stricte muzycznie to te, w sumie pięć rozdziałów stanowi, kolokwialnie pisząc,  wielki kawał dobrej roboty!
Ocena 4/ 6
Włodek Kucharek
  
PS. W ocenie starałem się zachować obiektywizm. Gdybym miał oceniać ten koncert z punktu widzenia jego historycznej doniosłości, to postawiłbym bez wahania 6/ 6.

140_fatum-158x600-singiel.png 144_hmpbanner.jpg 141_evil158x600.gif 143_kata_158x600 kopia.jpg 139_gojira_158x600 kopia.jpg 142_sepultura158x600.gif

Goście

3753127
DzisiajDzisiaj317
WczorajWczoraj613
Ten tydzieńTen tydzień4270
Ten miesiącTen miesiąc2868
WszystkieWszystkie3753127
54.227.97.219