Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 81 m

Szukaj na stronie

HMP Poleca

katatoniaaak 2 m

helloween i hammerfallzzz m

vdgg plakat nowe daty m

steelpanther 2022pol m

accept nowa datadaw m

 

CATS IN SPACE - Too Many Gods

 

(2015 Harmony Factory/Cargo)
Autor: Wojciech Chamryk
cats-in-space-too-many-gods
Tracklisting:
1. Arrival
2. Too Many Gods
3. Stop
4. Last Man Standing
5. Mr Heartache
6. Unfinished Symphony
7. Schoolyard Fantasy
8. The Greatest Story Never Told
9. Only In Vegas
10. Man In The Moon
11. Five-Minute Celebrity
12. Velvet Horizon
 
Lineup:
Greg Hart – Guitars, Vocals, Synthesizer
Paul Manzi – Lead Vocals
Steevi Bacon – Drums, Percussion
Dean Howard – Guitar
Jeff Brown – Bass Guitar, Vocals
Andy Stewart – Piano, Synthesizer, Vocoder, Wurlitzer
Special Guest Players:
Mick Wilson – Guest Lead Vocals, Backing Vocals, Keys
Andy Scott – Guitar, Vocals
Janey Bombshell – Backing Vocals
Greg Camburn – Saxophone
Mike Moran – Orchestra Arranger And Performer, Piano, Organ
 
Niech nikogo nie zmyli fakt, że „Too Many Gods” jest debiutanckim albumem tej brytyjskiej grupy, nie mamy tu bowiem w żadnym razie do czynienia z jakimiś nieopierzonymi debiutantami. Paul Manzi śpiewa przecież w progresywnej Arenie, zaś Greg Hart, Dean Howard, Andy Stewart, Jeff Brown i Steevi Bacon też z niejednego muzycznego pieca chleb jedli, zaczynając swe kariery nierzadko jeszcze na przełomie lat 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku. W Cats In Space też nawiązują do muzyki z tamtych lat, grając melodyjnego hard rocka. Wzbogacają go melodiami, chórkami i brzmieniami charakterystycznymi dla Electric Light Orchestra (utwór tytułowy czy „Mr Heartache” z gościnnym udziałem gitarzysty Sweet Andy'ego Scotta.), śmiało czerpią też z dokonań Queen („Stop”, „Last Man Standing”), zarówno wokalnych jak i gitarowych. Nieobce są im również patenty Slade (dynamiczny „Unfinished Symphony”), potrafią przyłoić niczym The Who za najlepszych lat („Five Minute Celebrity”), ale też przywołać klimat subtelnych przebojów 10 CC („Only In Vegas”). Aranżacyjnie też sporo się tu dzieje, np. dzięki orkiestrowym efektom w „The Greatest Story Never Told”, z wokalnym udziałem Micka Wilsona, czy rozbrzmiewającemu w „Last Man Standing” i „Schoolyard Fantasy” saksofonowi. W sumie wyszła z tego taka może i sentymentalna, ale zgrabna wyprawa w przeszłość, znacznie odbiegająca od typowych klimatów retro rocka, eksplorowanych bez umiaru przez wiele innych zespołów. Cats In Space mają jednak nad nimi zdecydowaną przewagę z jednego, podstawowego względu: oni niczego nie imitują ani nie kopiują, tylko grają muzykę, którą poznali i przesiąkli lata temu.
(4,5/6)
Wojciech Chamryk

141_evil158x600.gif 144_hmpbanner.jpg 143_kata_158x600 kopia.jpg 139_gojira_158x600 kopia.jpg 140_fatum-158x600-singiel.png 142_sepultura158x600.gif

Goście

3798560
DzisiajDzisiaj560
WczorajWczoraj548
Ten tydzieńTen tydzień1108
Ten miesiącTen miesiąc21269
WszystkieWszystkie3798560
107.21.85.250