Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 80sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

katatoniaaak 2 m

helloween i hammerfallzzz m

vdgg plakat nowe daty m

steelpanther 2022pol m

accept nowa datadaw m

 

MAGISTER TEMPLI - Into Duat

 

(2015 Cruz Del Sur)
Autor: Wojciech Chamryk
magistertempli-intoduat
Tracklist:
1. Creation
2. The Lord of the Morning
3. Osiris
4. Horus the Avenger
5. Anubis
6. Sobek
7. Slaying Apophis
8. Destruction
 
Lineup:
Patriark – Guitar
Baphomet – Guitar
Grimmdun – Drums
Akoman – Bass
Abraxas D’Ruckus – Vocals
 
Na drugim albumie norweska ekipa nadal eksploruje tradycyjny metal o dość ciekawej genezie. Na debiutanckim „Lucifer Leviathan Logos” sprzed dwóch lat  zdecydowanie hołdowali bowiem doom metalowi, obecnie poszli bardziej w kierunku bardziej epickiego grania. Efekt to ciekawe połączenie heavy/doom, coś na styku dokonań nie tylko Black Sabbath, Candlemass czy Pagan Altar, ale też wpływów bardziej współczesnych zespołów (Slough Feg) czy wręcz zaskakujących w kontekście obranej przez zespół stylistyki (Thin Lizzy). A ponieważ teksty dotyczą bóstw starożytnego Egiptu, tak więc warstwa muzyczna jest równie mroczna i posępna. Pośród kaskad mocarnych riffów pojawiają się tu zarówno dynamiczne przyspieszenia („The Lord Of The Morning”) jak i balladowe zwolnienia („Osiris”), są iście transowe partie („Anubis”), a w każdym utworze mamy 1-2 efektowne solówki, przywodzące na myśl takich wymiataczy jak Rhoads czy Campbell. Dio przywołałem tu nie bez powodu, bowiem „Sobek” to wypisz, wymaluj miarowy, rozpędzający się stopniowo numer brzmiący jakby wyjęto go z katalogu nagrań tego zespołu, z kolei „Horus The Avenger” to nie tylko potężna dawka epickiego klimatu, ale też charakterystyczne unisona, zainspirowane wyczynami gitarowego duetu Thin Lizzy, Gorham/Robertson. Tradycyjnie metalowo jest też w mocarnym „Slaying Apophis”, z kolei finałowy „Destruction” to mocne granie z etnicznymi wstawkami i mrocznym chórem. Tak więc jeśli ktoś lubi takie klimaty, ale Nile są dla niego zbyt ekstremalni, to  sięgnięcie po Magister Templi wydaje się sensownym rozwiązaniem.

(5) Wojciech Chamryk

140_fatum-158x600-singiel.png 144_hmpbanner.jpg 141_evil158x600.gif 143_kata_158x600 kopia.jpg 139_gojira_158x600 kopia.jpg 142_sepultura158x600.gif

Goście

3789449
DzisiajDzisiaj183
WczorajWczoraj573
Ten tydzieńTen tydzień183
Ten miesiącTen miesiąc12158
WszystkieWszystkie3789449
54.91.62.236