Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 84sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

lamb of god kreatorpw m

crystal viperbs m

beast in blackpw m

helliconx metal festival 2023nwpskx m

helstarbs m

soilwork i kataklysmpw m

metal hammer festival 2023knl m

hard rock heroes festival 2023 1nwpskx m

blind guardian plakatnwpskx m

AN EROTIC END OF TIMES - Chapter One

 

(2017 Echozone)
Autor: Wojciech Chamryk
 
aneroticendoftimes-chapterone m
Tracklist:
01. I Am Become Death
02. Love Is The End
03. No Rights Except To Die
04. A Freaky World
05. One Second After
06. Writings On The Wall
07. The Hangman
08. The Origin Of All Coming Evil
   
Lineup:
Erwan Frugier
Philippe Deschemin
Jeremy Grillet
Didier Quincey
   
Pierwszy rozdział muzycznej opowieści francuskiego duetu An Erotic End Of Times to gotyk z odniesieniami do metalu i rocka industrialnego. Erwanowi Frugierowi i Philippe Descheminowi blisko więc zarówno do słynnych rodaków z Treponem Pal, The Sisters Of Mercy, Fields Of The Nephilim, Type O Negative czy Katatonii. Poszczególne kompozycje są mroczne, różnorodne i bardzo dopracowane, łącząc nierzadko różne klimaty oraz wpływy. Jak dla mnie najciekawiej brzmią tu właśnie te najbardziej nietypowe utwory, bo jednak „No Rights“ czy „Freaky World“ to dość sztampowy industrial i gotyk o elektronicznym posmaku. I tak „Writings On The Wall“ i „The Hangman“ to już zupełnie inny poziom: mocne, zdehumanizowane granie z elementami muzyki orientalnej i onirycznym, delikatnym wokalem – nagrania powstawały nie tylko w Europie, to jest Francji, Danii i Belgii, ale też w Maroku, więc to pewnie tamtejsze wpływy są tu słyszalne.
Fanom takich dźwięków na pewno przypadną też do gustu klimatyczny, stricte gotycki „Love Is The End“ i mroczna kompozycja finałowa „The Origin Of Coming Evil“, łącząca senny klimat z syntetycznym rytmem i okazjonalnymi wzmocnieniami. Rewolucji więc tu może i nie uświadczymy, ale słucha się „Chapter One“ naprawdę dobrze.
(4/6)
Wojciech Chamryk

142_mag_baner5.png 138_mag_baner1.png 141_mag_baner4.png 140_mag_baner3.png 143_mag_baner6.jpg 144_mag_158x600px_72_dpi.jpg 139_mag_baner2.png

Goście

4222946
DzisiajDzisiaj25
WczorajWczoraj2055
Ten tydzieńTen tydzień2080
Ten miesiącTen miesiąc13226
WszystkieWszystkie4222946
35.172.230.154