Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 72sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

lion shepherd plakat m 

wehrmacht plakat m

destroyers plakat m

organek baner m

queensryche plakat m

wacken2019

black silesia open air festival iv m

prog in park iii m

ram plakatx m

psychotic waltz plakatx m

protector plakat m

mortis plakat m

sacred reichs m

sacred reich plakatc m

DOG EAT DOG - Brand New Breed

 

(2018 Metalville)
Autor: Wojciech Chamryk
 
dog eat dog srand new sreed s
Tracklist:
1 XXV                                      
2 Vibe Cartel                                       
3 Lumpy Dog                                      
4 Emoji Baby                                       
5 Isms (Unplugged)                                         
6 Rocky (Unplugged)                                       
7 Lumpy Dog (Unplugged)                                          
8 XXV (Live)                                        
             
Ubiegłoroczna EP-ka tej popularnej niegdyś grupy początkowo nie znalazła wydawcy, ukazując się własnym nakładem Amerykanów. Dopiero w tym roku, po dopełnieniu zawartości czterema utworami koncertowymi, „Brand New Breed” pojawiła się na rynku dzięki Metalville. To w sumie rzecz dla najzagorzalszych fanów Dog Eat Dog, pamiętających jeszcze czasy przełomowych dla nowoczesnego metalu albumów „All Boro Kings” czy „Play Games” – okładkowy sticker wali zresztą prosto z mostu, że mamy tu niepublikowane dotąd wersje unplugged singli z tego drugiego albumu, to jest „ISMS” oraz „Rocky”. Fakt, fajnie bujają, zwłaszcza „ISMS” z wejściami saksofonu, ale to jednak kotlet odgrzewany po raz nie wiadomo który. Z nowych utworów wyróżnia się „Lumpy Dog” – w wersji studyjnej mocny gitarowy w zwrotce i z refrenem w rytmach reggae i saksofonem, a podany unplugged jeszcze fajniejszy, dzięki minimalistycznej aranżacji i wyrazistemu rytmowi. „XXV” też doczekał się wersji live, ale w sumie niewiele różniącej się od studyjnego oryginału. Całość na: (3,5/6)
Wojciech Chamryk

131_sabaton_158x600px_eu.gif 132_deathangel_158x600px_eu.gif 120_baner.gif

Goście

2230833
DzisiajDzisiaj439
WczorajWczoraj3495
Ten tydzieńTen tydzień439
Ten miesiącTen miesiąc73942
WszystkieWszystkie2230833
3.84.139.101