Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 72sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

lion shepherd plakat m 

queensryche plakat m

retrospective trasa pl m

ram plakatx m

psychotic waltz plakatx m

protector plakat m

mortis plakat m

sacred reichs m

sacred reich plakatc m

hammerfall posterb1 m

KAT - Without Looking Back

 

(2019 Pure Steel Records)
Autor: Wojciech Chamryk
 
kat-without-looking-back s
Skład:
Qbek Weigel – wokal
Piotr Luczyk – gitara
Adam "Harris" Jasiński – bas
Mariusz Prętkiewicz – perkusja
                    
Lista utworów:
1. Black Night in My Chair
2. Poker
3. Medieval Fire
4. The Race for Life
5. Flying Fire
6. Wild
7. Walls of Whispers
8. Let There be Fire
9. More
10. The Promised Land
                      
Jak by nie patrzeć na konflikty pomiędzy członkami najsłynniejszego składu Kata jedno jest pewne: to Piotr Luczyk ma prawa do nazwy zespołu. Dlatego wszelkie dywagacje, szczególnie ze strony tych, których w latach 80. nie było jeszcze w planach, który Kat jest „prawdziwy“, uważam za bezsensowne. Bardzo przy tym ubolewam, że drogi muzyków odpowiedzialnych za nagranie kilku najwspanialszych płyt w historii polskiego metalu rozeszły się tak gwałtownie i zdaje się nieodwołalnie, ale cóż, życie płata różne figle –  obecne zamieszanie w zespole TSA czy reaktywacja Budki Suflera z wokalistą cover bandu tylko to potwierdzają. Dobrze przynajmniej, że fani tej mrocznej odsłony Kata Romana Kostrzewskiego dostali, to jest kupili za ciężkie pieniądze, tak gwoli ścisłości, całkiem udany „Popiór“. Teraz ukazuje się płyta zespołu Luczyka. „Without Looking Back“ to pierwsza od blisko 14 lat studyjna płyta Kata - „Acoustic -8 filmów“ nie liczę, bo to płyta-curiosum. „Mind Cannibal“ z roku 2005 był jednak bardziej thrashowy, gdy najnowsza płyta utrzymana jest w stylistyce tradycyjnego heavy metalu lat 80., mimo okazjonalnych nawiązań do dawnego Kata w „Black Night In My Chair“, „More“ czy przede wszystkim finałowym „The Promised Land“.  Najwidoczniej Luczyk uznał, że nie będzie ścigać się z tamtą legendą, co zdają się zresztą potwierdzać i tytuł, i okładka. Mamy tu więc rasowy, dynamiczny i melodyjny heavy, będący wypadkową stylu Judas Priest i niemieckich zespołów typu Rage czy Accept.
„Prawdziwi“ fani „prawdziwego“ Kata zdążyli już zmieszać tę płytę z błotem, tymczasem „Without Looking Back“ to udany materiał. Odmienny od starszych płyt Kata, ale wcale nie gorszy, szczególnie jeśli ktoś dorastał w latach 80. i pochłaniał te wszystkie klasyczne płyty metalowe. Fakt, niektóre numery („More“) są zdecydowanie za długie i przegadane, ale nie brakuje tu również porywających utworów ze świetnymi partiami gitar i takimiż wokalami – nie podejrzewałem, że  Qbek Weigel, w końcu wokalista rockowo-bluesowy, tak dobrze odnajdzie się w tej konwencji.
Takich utworów jak „Poker“, „Flying Fire“, czy bardziej hardrockowych, z partiami i nawet solówką organów, „Let There Be Fire“ i „Wild“ mogą nie docenić tylko kompletnie głusi – dawny Kat pewnie już nie wróci, trzeba więc cieszyć się tymi dwiema, jakże odmiennymi, ale udanymi płytami: „Popiórem“ i „Without Looking Back“ właśnie.
(5/6)
Wojciech Chamryk

125_twilightforce_158x600px_eu.gif 132_deathangel_158x600px_eu.gif 125_destruction_158x600px_eu.gif 120_baner.gif

Goście

2339248
DzisiajDzisiaj1837
WczorajWczoraj3573
Ten tydzieńTen tydzień13096
Ten miesiącTen miesiąc73160
WszystkieWszystkie2339248
34.239.158.107