Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 72sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

dog eat dog 2019 abk fall instastory posterzyx m

walkyrya italian metal band 111019 m-artzzz b

mh plakat b

mortis plakat m

destroyers i jaguar plakat krakow 1zzz m

praying mantis plakat m

pestilence poster oba net 1k m

hitten plakatz m

true thrash fest m

ghost plakatz m

sacred reichs m

sacred reich plakatc m

alterbridge posterb1zyx m

annihilator plakat666 b

exumer plakat m

voivod plakatzyx m

metalowa-wigilia-2019-web-posterzyx m

deeppurple-poster m

dreamtheater-poster m

rhapsodyoffire-posterb1 m

hammerfall posterb1 m

atropha plakatzzz m

lamb of god i kreator plakat m

mystic festival 2020 m

DEATHYARD - Creation Of The Universe

 

(2019 Self -Released)
Autor: Grzegorz Cyga
 
deathyard-creationoftheuniverse s
Tracklist:
1. In The Yard Of Death
2. Fight
3. Destroy All Your Fear
4. Creation Of The Universe
5. God Of Evil
6. Beyond Real
7. Master Of Souls
8. Mother Earth
                 
Lineup:
Chris Hofler - gitara, wokal
Mateusz Przeniosło - gitara
Thiago Parrolas - gitara basowa
Bartłomiej Kurek - perkusja
               
Trwający aktualnie sezon ogórkowy to czas, w którym można nadrobić muzyczne zaległości lub odkryć coś nowego. Dzięki temu natrafiłem na nowy projekt Chrisa Hoflera — gitarzysty ze znanego w pewnych kręgach zespołu Twoyastara of Death. Mimo iż tamta twórczość przynależy do gatunku death metalu, jest jego parodią. Natomiast Deathyard, który pod koniec marca wydał swój debiutancki album, stara się podejść do tematu z należytym szacunkiem. Jednak nietrudno jest dostrzec, że muzyka Deathyard jest rozwinięciem niektórych patentów z TSoD.
              
Materiał rozpoczyna się niepokojącym, instrumentalnym intrem „In The Yard of Death” zaintonowanym przez kościelne dzwony. Jednak po chwili „Fight” uderza w słuchacza z pełną mocą i chociaż nie brakuje tutaj technicznych zagrywek, kompozycja nie jest szczególnie rozbudowana. To czyste thrashowe uderzenie mające za zadanie przykuć naszą uwagę. Jednakże wraz z początkiem „Destroy All Your Fear” zaczynamy o nim zapominać, ponieważ trzeci utwór nafaszerowany jest różnymi smaczkami, które sprawiają, że jest bardziej interesujący. Z racji, że jest to wolniejszy numer, mogę z większą łatwością rozłożyć go na czynniki pierwsze.
                
Na początku wita nas prosty, aczkolwiek ciężki riff, lecz po kilku taktach przeistacza się on w spokojną melodię, w której dużo do powiedzenia ma bas. Jakby tego było mało, w tle pojawiają się nieśmiałe, ambientowe wstawki. Niestety nie są one długie, bo po chwili pojawia się następny motyw, a całość ma charakter sinusoidalny. Najciekawszym, a zarazem kulminacyjnym momentem jest wejście na wyższe rejestry wokalne przez Chrisa. Oczywiście te też nie doczekały się rozwinięcia, ponieważ numer dobiega końca i zostawia słuchacza z uczuciem niedosytu.
                  
Jednak tytułowy utwór wynagradza nam to z nawiązką, bo pojawiają się wszystkie dotychczasowe elementy, które kreowały poprzednie piosenki i otrzymują chwilę, aby rozbrzmieć. Ponadto jest to najbardziej chwytliwy fragment na debiucie. Duża w tym zasługa współpracy między gitarą a perkusją wygrywającą nieoczywisty rytm dopełniający melodię. Mimo iż jest to techniczne granie, ciężko tę piosenkę wybić sobie z głowy. Podobnie jest z „God of Evil” otwierającym przysłowiową stronę B, a to dlatego, że Chris zdecydował się tutaj pofolgować z wysokim zaśpiewem i oparł na nim cały refren, a gitary stanowią jedynie akompaniament.
                  
Fani twórczości Death powinni zainteresować się promującym płytę „Beyond Real”, ponieważ w dużym stopniu gra instrumentów hołduje nieistniejącemu już zespołowi. Zmiany tempa, połamane riffy, techniczne, a zarazem melodyjne solówki — to wszystko mogliście znaleźć w stylu Chucka Schuldinera, a teraz odnajdziecie w utworze polskiego zespołu. Ukojenie przynoszą „Mother Earth” oraz najwolniejszy na krążku „Master of Souls”, w których pojawiają się melorecytacje niskim głosem.
                
Jedyne czego bym sobie życzył to, aby na drugiej płycie pojawiła się większa różnorodność, ponieważ numery są do siebie podobne, a wcześniej wspomniane urozmaicenia są zdecydowanie za krótkie — tak jakby muzycy bali się ponieść fantazji i rozwinąć niektóre motywy. Niemniej jednak„Creation of the universe” od Deathyard jest warte polecenia, ponieważ sprawia wrażenie przemyślanego od początku do końca. Oprócz spójnych kompozycji posiada on solidne, przejrzyste brzmienie, a umiejętności muzyków dowodzą, że nie są to kompletni debiutanci, którzy dopiero co szukają własnego stylu.
(5/6)
Grzegorz Cyga

127_velesar_maly_baner_reklama_hmp2.png 126_bulletraid_baner2.gif 124_italian_metal.png 129_exhorder_158x600px_eu.gif 125_mantiz_pion.jpg

Goście

2540664
DzisiajDzisiaj2843
WczorajWczoraj3238
Ten tydzieńTen tydzień9191
Ten miesiącTen miesiąc58127
WszystkieWszystkie2540664
34.204.191.31