Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

 

 

hmp 97sm

Szukaj na stronie

 
 UWAGA !!! 
         
Drukowaną, kolekcjonerską wersję 
 HMP Magazine 
możecie zamówić pisząc na adres:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
 
 

THE TEX AVERY SYNDROME - Origin

 

(2019 Noizgate)
Autor: Wojciech Chamryk
 

thetexaverysyndrome-origin s

Tracklist:
1. Long Desert Run
2. Circle Around The Sun
3. Pendulum
4. Life Is For The Living
5. Disillusion
6. Pulling Teeth (feat. Brock Lindow)
7. Closure
8. All is Not Lost (feat. Carl Schwartz)
9. Warflower
10. Rage Gene
11. Sangre De Mi Padre
12. Betrayer
                  
Lineup:
Laura Gierl – Vocals
Christoph Kipper – Guitar
Nico Meister – Guitar/Vocals
Thomas Muck – Bass
Alexander Stehle – Drums
                  
„Origin” to długogrający debiut niemieckiego zespołu – swoją drogą The Tex Avery Syndrome muszą być naprawdę zakręceni na punkcie starych filmów animowanych, skoro oddali w swej nazwie hołd jednemu z ich najwybitniejszych twórców, autorowi postaci królika Bugsa. Myślę jednak, że urodzony jeszcze przed I wojną światową mr. Avery nielicho przestraszyłby się usłyszawszy „Origin”, bo to ekstremalny metal zagrany na najwyższych obrotach, miks metalcore'a z death metalem. Owszem, czasem nawet dość melodyjny, szczególnie w instrumentalnym  „Disillusion” czy w zwolnieniach „Closure”, ale rządzą tu jednak blasty, ostre riffy i obłędny ryk/skrzek Laury Gierl – ma dziewczyna parę, to trzeba jej przyznać. Co prawda wyryczany początek „Pulling Teeth” brzmi niczym growlowa parodia czystego śpiewu, a i warstwa instrumentalna też tu kuleje, ale raptem po minucie męczarni wszystko wraca do normy, zwłaszcza, że słychać tu też głos Brocka Lindowa z 36 Crazyfits. Przesadzili też w finałowym „Betrayer”. Sam numer jest nawet OK, z delikatnym wstępem, ostrą jazdą i balladowym zwolnieniem, ale po co w środku te trzy minuty ciszy, zabieg  może i fajny 25-30 lat temu, ale teraz sztampowy jak diabli? Końcówka też niczym nie powala, bo to połączenie surowego łomotu z jakimś gadkami, ale we wcześniejszych utworach The Tex Avery Syndrome pokazali jednak, że grać potrafią, dlatego:
(4/6)
Wojciech Chamryk

baner_oh.gif baner_gif_prr.gif baner_a158x600-19.gif maiden_united_bannery-v70_01.gif ma_week_gif-gif.gif baner_oskar gif.gif baner_158x600-19.gif baner_b158x600-19.gif baner_lone assembly.gif baner_158x600_mtwa.gif

Goście

8233254
DzisiajDzisiaj2827
WczorajWczoraj2701
Ten tydzieńTen tydzień2827
Ten miesiącTen miesiąc19154
WszystkieWszystkie8233254
216.73.216.158