Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 75sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

kat roman kostrzewskiazq m

vaderazq m

doroplakatze m

nightwishposterz m

opethposterz m

epicaposterz m

richie kotzenposterz m

helloween nowadata m

laibachposterz m

mystic festivalzz m

evanescenceposterz m

van der graaf generator m

deeppurple 2021 posterb1mn m

fish posterb1 2021 v2ze m

tarja 2021 posterb1 m

 

KRŮK - Nibykwiaty

 

(2020 Self-Releases)
Autor: Wojciech Chamryk 
 

kruk nibykwiatyyyz s

1. „Słońcu”
2. „Jedna”
3. „Zew”
4. „Niebu”
5. „Ogień”
6. „Sercu”
7. „Kamienie”
8. „Miłości”
9. „Skała”
10. „Lotny”
11. „Nam”
                  
Kamila Janiak – śpiew
Daniel Staszyński – gitara
Łukasz Warzyński – bas, klawisze, sample
Michał Cieślukowski – perkusja
Georg Mikkel – klawisze
               
„Nibykwiaty” to debiutancki album Krůka, zespołu warszawskiego i nie mającego nic wspólnego ze śląską formacją grającą hard rocka, co od razu sygnalizuje nieco odmienna pisownia nazwy. Ten Krůk prezentuje efektowną mieszankę rocka/post-rocka, folku i popu, doprawioną z jednej strony motywami kojarzącymi się ze słowiańskim folklorem, z drugiej zaś nowoczesną elektroniką. Miejski folk? Elektroniczna alternatywa w rockowym wydaniu? Progresywne podejście do formy i aranżacji, bez tradycyjnego podziału zwrotka-refren? Klimatyczne, przebojowe piosenki?
Do wyboru, do koloru, wszystko to znajdzie się na „Nibykwiatach” bez problemu, w dodatku z niebanalną oprawą słowną, bowiem to zwarty koncept, opowieść traktująca o ludziach i przyrodzie. Koncepcyjny charakter całości podkreślają nie tylko teksty, ale też cztery krótsze utwory, swoiste interludia i na finał klasyczne outro domykające całość; bardzo oszczędne, minimalistyczne wręcz, ale w tej całej historii niezwykle ważne. Z utworów, powiedzmy właściwych, największe wrażenie zrobiły na mnie: transowo-elektroniczna „Jedna”, singlowy, rytmiczny i chwytliwy „Ogień”, dynamiczna, bardziej rockowa  „Skała” i oniryczny „Lotny”, ale pozostałe niczym im nie ustępują.
Od lat czytam, że rock jest martwy, że nic ciekawego się w nim nie dzieje – takie płyty jak „Nibykwiaty” nader dobitnie potwierdzają, że to wierutna bzdura. Trzeba mieć tylko trochę chęci i poszperać nieco głębiej, niż w propozycjach najbardziej znanych, nierzadko faktycznie już wypalonych, wykonawców. Krůk ma też inne, godne polecenia materiały, z EP „Krůk” na czele, a za sprawą pierwszego albumu zgłosił właśnie akces do rodzimej, alternatywnej czołówki.
Wielka szkoda, że premiera tej płyty zbiegła się w czasie z pandemią i zespół nie może promować jej na koncertach, ale tak dobrej muzyce nie zaszkodzi nawet koronawirus, zresztą jej termin przydatności też jest znacznie dłuższy niż obecne normy świata w okowach streamingu.
(5,5/6)
Wojciech Chamryk
120_slider_ot.gif 120_destruction_158x600px_eu.gif 121_primalfear_158x600px_eu.gif

Goście

3309507
DzisiajDzisiaj1512
WczorajWczoraj2640
Ten tydzieńTen tydzień9832
Ten miesiącTen miesiąc15485
WszystkieWszystkie3309507
35.172.233.2