Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 84sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

savage masterbs m

jag panzerbs m

katatonia-solstafirpw m

dream theaterbs m

acept 2023 aktualnypw m

lamb of god kreatorpw m

crystal viperbs m

beast in blackpw m

helliconx metal festival 2023nwpskx m

helstarbs m

soilwork i kataklysmpw m

metal hammer festival 2023knl m

hard rock heroes festival 2023 1nwpskx m

blind guardian plakatnwpskx m

MOONTOWERS - Crimson Harvest

 

(2020 Self-Released)
Autor: Wojciech Chamryk
 

moontowers crimson harvest s 

Tracklist:
01. Fear the White Hand (3:27)
02. Be Free Forevermore (3:52)
03. Lake of the Dead (7:08)
04. Into the Otherworld (4:38)
05. Never Again (6:10)
06. Crimson Harvest (6:44)
07. Annihilator (4:03)
08. Bringer of Dawn (3:22)
09. Moontowers Rise Again (9:21)
10. Defenders of the Tower (Servants of Light) (2:07)
                                 
Stałym czytelnikom Heavy Metal Pages o dłuższym stażu w ciężkiej muzyce nie trzeba przedstawiać takich zespołów jak Desaster czy Metal Inquisitor. Znani z tych grup gitarzysta Kuschke i perkusista Kratz, wspierani przez równie doświadczonych, wokalistę i gitarzystę Dommermuta oraz basistę Bauliga, są też filarami nowego, istniejącego od niespełna czterech lat, zespołu Moontowers. „Crimson Harvest” to jego debiutancki album, rozwinięcie pomysłów z pierwszej EP „The Arrival”. Niemcy w ciekawy sposób łączą w swych kompozycjach epicki i tradycyjny metal z mocarnym, zakorzenionym w hard rocku, doom metalem. Daje to efekt jedyny w swoim rodzaju, coś na styku najlepszych płyt Manilla Road i niedocenianych, ale równie udanych albumów Black Sabbath z przełomu lat 80. i 90., to jest „Headless Cross” i „Tyr”. Szybkie, surowe i bardzo dynamiczne utwory w rodzaju „Fear The White Hand” czy rozpędzającego się stopniowo „Into The Otherworld” przeplatają się tu więc z mocarnymi, posępnymi i majestatycznymi walcami pokroju „Be Free Forevermore” czy „Crimson Harvest”, a każdy z tych utworów to istna perełka prawdziwego metalu. A mamy tu przecież jeszcze dwa epickie kolosy, z których zwłaszcza „Moontowers Rise Again” robi ogromne wrażenie – aż dziwne, że zespół sam firmuje tę płytę. Być może był to jednak świadomy wybór muzyków, bo przy tak wysokim poziomie tego materiału wątpię, by któraś z niemieckich wytwórni nie chciałaby wypuścić „Crimson Harvest”, bo to debiut na:
(6/6)
Wojciech Chamryk
141_case_2.png 142_case_1.png 144_mag_158x600px_72_dpi.jpg

Goście

4213869
DzisiajDzisiaj1726
WczorajWczoraj2423
Ten tydzieńTen tydzień7257
Ten miesiącTen miesiąc4149
WszystkieWszystkie4213869
44.213.63.130