Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 84sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

savage masterbs m

jag panzerbs m

katatonia-solstafirpw m

dream theaterbs m

acept 2023 aktualnypw m

lamb of god kreatorpw m

crystal viperbs m

beast in blackpw m

helliconx metal festival 2023nwpskx m

helstarbs m

soilwork i kataklysmpw m

metal hammer festival 2023knl m

hard rock heroes festival 2023 1nwpskx m

blind guardian plakatnwpskx m

DEATHSPAWN - Reverendus

 

(2020 Mythrone/Defense)
Autor: Wojciech Chamryk
 

deathspawn-reverendus s 

Tracklist
1.Grace Of Purpose
2.Sacred Ground
3.Masticate The Soul
4.The Relusion
5.Reverendus
6.Rage Of Pariah
7.Traitors Will Pray
8.Mausoleum Of Bones And Flesh
                  
Nie za bardzo rozumiem dlaczego pisze się o Deathspawn, że „to najlepszy polski death metal od czasów, gdy Hate zszedł na psy i zaczął udawać Behemotha”, czy w bardzo podobnym tonie. Najwidoczniej całkowicie już ogłuchłem – 40 lat słuchania metalu pewnie robi swoje – bo akurat mnie długogrający debiut słupskiego kwartetu niczym szczególnym nie zachwycił. Fakt, nie można odmówić „Reverendus” pewnych plusów, jednak zespół tworzą doświadczeni muzycy, a do tego standardy, nawet na scenie podziemnej, są już znacząco wyższe od tego, co było normą w latach 80. czy 90. Dlatego z faktu, że chłopaki łoją death nad wyraz solidnie i brutalnie tak właściwie nic nie wynika, bo oryginalności w tym wszystkim za grosz. Ileś zespołów ze świata zrobiło to wcześniej i zdecydowanie lepiej, na naszym podwórku również, choćby wspomniane już Hate czy Devilyn.
Tu mamy zaś symboliczną okładkę, cytat z Dostojewskiego, a do tego schematyczną, bezbarwną i wtórną łupaninę, z pewnymi przebłyskami w „Sacred Ground” czy „Rage Of Pariah”, ale to jednak zbyt mało, bo oceniam przecież album, nie jakiś krótszy materiał. No i brzmienie, a raczej jego parodia: cyfrowo bezduszne, syntetyczne i odarte z mocy, co szczególnie doskwiera w tych najbardziej intensywnych partiach. Na co komu takie płyty, kiedy wybór jest przeogromny?
(1,5/6)
Wojciech Chamryk
144_mag_158x600px_72_dpi.jpg 141_case_2.png 142_case_1.png

Goście

4214023
DzisiajDzisiaj1880
WczorajWczoraj2423
Ten tydzieńTen tydzień7411
Ten miesiącTen miesiąc4303
WszystkieWszystkie4214023
44.213.63.130