Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 82sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

death to allark m

summer jazz festival 2022krakow m

steelpanther 2022pol m

warsaw summer plakatnaz m

paradise lostark m

gojiraark m

slipknotark m

opethark m

accept nowa datadaw m

 

BLOODY FALLS - Burn The Witch

 

(2021 Art Gates)
Autor: Wojciech Chamryk
 
bloodyfalls-burnthewitch s 
Tracklist:
1. Insurrection
2. Soul Ripper
3. A Reason to Live
4. Descend
5. Self Inflicted Pain
6. Burn the Witch
7. Braindead
8. Realm of the Unseen
9. Last Rites
10. Father of Sin
                  
Lineup:
Antero Hakala - Vocals
Stavros Mathios - Guitar
Marko Mäkinen - Guitar
Mika Lehtinen - Bass
Rami Vartiainen - Drums
                  
Bloody Falls zmieniwszy wokalistę – ich obecny frontman to Antero Hakala – wykorzystali pandemiczny czas na przygotowanie drugiego albumu. „Burn The Witch“ wciąż pokazuje ich jako zwolenników groove/melodyjnego death metalu, zapatrzonych w Shadows Fall, Devildriver czy Machine Head. Pozornie nie jest to więc nic takiego, nad czym pochyliłby się z ukontentowaniem fan metalu starej szkoły, jednak na szczęście drugi album Finów ma też drugie dno. Do niejako obowiązkowych więc, melodyjnych patentów i całkiem nośnych melodii, zespół dorzuca też sporo agresji i thrashowej intensywności, co dodaje całości ognia. Dlatego singlowe numery „Soul Ripper“ i „Descend“ są OK, ale znacznie lepsze wrażenie robią utwory mocniejsze brzmieniowo, agresywne i piekielnie dynamiczne, w rodzaju „Self Inflicted Pain“, „Braindead“ czy „Realm Of The Unseen“, w których nie dość, że dzieje się sporo w warstwie muzycznej, to jeszcze wokalista płynnie przechodzi od growlingu do skrzeku, a gitarowy duet Mäkinen /Mathios krzesze ogniste riffy i pomysłowe solówki. Utwór tytułowy jest nieco bardziej zróżnicowany, zaś w „Last Rites“ na plan pierwszy wysuwa się wyrazisty groove. Zaciekawia też mroczna i pełna patosu finałowa kompozycja „Father Of Sin“ z balladowymi akcentami – słychać, że chłopaki poświęcili dużo czasu na aranżowanie tego materiału. Dlatego, chociaż „Burn The Witch“ nie poraża oryginalnością, to jednak słucha się tej płyty całkiem dobrze i warto poświęcić jej trochę czasu.
(4/6)
Wojciech Chamryk
144_mag_158x600px_72_dpi.jpg 141_baner158x600.gif 140_fatum-158x600-singiel.png 142_badtaste-baner156x600.png 143_eskalacja-singiel-158x600-singiel.png

Goście

3916179
DzisiajDzisiaj456
WczorajWczoraj1078
Ten tydzieńTen tydzień1534
Ten miesiącTen miesiąc21606
WszystkieWszystkie3916179
18.232.59.38