Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 80sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

katatoniaaak 2 m

helloween i hammerfallzzz m

vdgg plakat nowe daty m

steelpanther 2022pol m

accept nowa datadaw m

 

STEELGAR – Xenocide

 

(2010 Molusco Discos)

Autor: Kamil "Jim" Białek


Steelgar to thrash metalowy kwartet rodem z Barcelony, powstały w 2006 roku. To też kolejna kapela „składająca hołd” amerykańskim gigantom thrash metalu z lat 80-tych. Na początku bieżącego roku ukazał się ich debiutancki album zatytułowany „Xenocide”. Połowa utworów pochodzi z wcześniejszych dokonań zespołu, jakimi były dwie demówki. Ale nie wyczuwa się nadmiernych różnic, jeśli chodzi o same utwory. Hiszpanie wiedzą, co zrobić, aby pierwsze wrażenie było zaskakujące. Otwierający płytę „Injected” rozpoczyna się mozolnie. Całość zaczyna się rozkręcać po dwudziestu sekundach, typowy dla tego typu muzyki riff nadaje tempa, wokal wyraźnie przypomina w stylu Petrozzę, a solówki gitarowe są przewidywalne. W kolejnym kawałku („Retaliator”) pokazują, że mają jaja. Zaczyna się od bardzo wirującego riffu, który przenika przez wokal, to świetnie zbudowana kompozycja, złożona z gęstych riffów, nie brakuje wrzasków, a w solówka jest zdecydowanie bardziej ekspresyjna. „Portrait In Blood” to utwór utrzymany w tym samym tempie, rozkręcany przez riffową grę gitar, linia wokalna łatwo wpada w ucho, bardzo szybko się ją łapie. „Riders of the Sand” to bardzo równa kompozycja, inspirowana powieścią science fiction „Diuna”, autorstwa Franka Herberta. Doskonale nadaje się na koncerty, przez większość utworu brnie przewodni riff, prosty, trzymający tempo. „Promotory” to utwór, w którym Steelgar stara się odtworzyć ducha lat 80-tych, a dokładniej styl Kreatora z tamtej epoki, bardzo dynamiczny kawałek. Szóstka na wyświetlaczu to „Hunter On Prowl” wokalnie i – częściowo - muzycznie przypominający Exodusa z czasów Paula Baloffa, to chyba najbardziej pędzący kawałek na krążku Hiszpanów. W tej kompozycji pojawia się bicie dzwonów, podczas gdy gitary tną na kawałki ostre riffy, szkoda tylko, że solówka jest mało ostra. Łagodnie zaczynający się „Under the Whip” jest nie lada zaskoczeniem, pełno w tym utworze patentów z „Kill’Em All” Metalliki. Kolejne dwa utwory „Napalm Burn” i „Thrashing Knights” to kawałki opatrzone w klasyczne thrashowe riffy i rozwścieczony wokal. Ostatni - „Army of Goats” zamknięty jest odgłosem charakterystycznym dla naszego rodowitego Koziołka Matołka (śmiech). Wyraźnie słychać wpływy elity zza Atlantyku. Może w przyszłości Katalończycy odnajdą własny styl? Na razie nagrali świetną płytę w hołdzie swoim idolom. A zarazem udowodnili, że w ich kraju nie tylko można rzucać się pomidorami, wkurwiać wściekłe byki na arenach, czy szczycić się Mistrzostwem Świata w Piłce Nożnej, oraz klubami piłkarskimi ze światowej czołówki. Można grać wściekłą muzykę, ociekającą młodą krwią, jakiej w Hiszpanii nie brakuje. Spójrzmy chociażby na Angelus Apatrida, czy Crysys (zwycięzcy Wacken 2009). (4)

139_gojira_158x600 kopia.jpg 144_hmpbanner.jpg 141_evil158x600.gif 143_kata_158x600 kopia.jpg 140_fatum-158x600-singiel.png 142_sepultura158x600.gif

Goście

3789952
DzisiajDzisiaj686
WczorajWczoraj573
Ten tydzieńTen tydzień686
Ten miesiącTen miesiąc12661
WszystkieWszystkie3789952
3.81.172.77