Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 72sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

lion shepherd plakat m 

queensryche plakat m

retrospective trasa pl m

ram plakatx m

riversidezz m

psychotic waltz plakatx m

protector plakat m

mortis plakat m

hitten plakatz m

ghost plakatz m

sacred reichs m

sacred reich plakatc m

hammerfall posterb1 m

HUNTER/ MITCH & MITCH/ THE TOOBES - Szczytno, 19.07.2013

Dni i Noce Szczytna, Szczytno 19 VII 2013

Dni i Noce Szczytna to trzydniowa impreza obejmująca wiele atrakcji kulturalno-rozrywkowych oraz rekreacyjno-sportowych. Jeśli chodzi o występy muzyczne, w tegorocznym programie zdecydowanie przeważali artyści rockowi.

W piątek, 19 lipca na szczycieńskiej scenie zaprezentowały się trzy zespoły. Jako pierwsi wystąpili The Toobes. To niezwykle energetyczne rockowe trio z Białorusi skutecznie rozruszało nieco uśpioną jeszcze publiczność. Po tak potężnej dawce energii widzowie mieli szansę nieco odetchnąć, gdyż na scenę wkroczył zespół z zupełnie innej bajki. Mitch&Mitch to grupa, której twórczość niełatwo zdefiniować. Bogate instrumentarium połączone z nieco kabaretową prezencją sceniczną nie każdemu może przypaść do gustu. Chociaż członkom zespołu nie można odmówić umiejętności oraz poczucia humoru, to jednak zbyt długie i nieco monotonne kompozycje sprawiły, że nie wywołali oni aż tak żywiołowej reakcji słuchaczy, jak ich poprzednicy.

Około godz. 22:30 na scenie pojawiła się główna gwiazda wieczoru, a zarazem chluba Szczytna – zespół Hunter. Ci, którzy uważają, że muzyka metalowa nie sprawdza się na tego typu imprezach, są w błędzie. Przestrzeń pod barierkami błyskawicznie zapełniła się fanami, którzy głośnymi okrzykami zachęcali grupę do szybszego pojawienia się na scenie. Na dobry początek usłyszeliśmy dwa dynamiczne utwory RnR i Dwie siekiery, pochodzące z ostatniej płyty Królestwo, która kilkanaście dni temu pokryła się złotem. To wystarczyło, aby pod sceną rozpętało się istne szaleństwo. Panowie ani na chwilę nie zwolnili tempa i zaserwowali nam równie energetyczne kawałki Płytki dołek oraz Białoczerw, który nabrał rozmachu dzięki wsparciu znanego już z wielu poprzednich koncertów chóru Kantata pod dyrekcją Mariusza Pardo. Chór towarzyszył zespołowi przez większość występu. Kolejne numery Dura lex sed lex oraz Labirynt Fauna tylko podgrzały i tak gorącą już atmosferę. Muzycy chętnie sięgają również po swoje starsze utwory. Tym razem usłyszeliśmy Fantasmagorię, a także uwielbiane przez publiczność Kiedy umieram. Ciekawym urozmaiceniem koncertu było solo perkusyjne w wykonaniu Daraya. Zazwyczaj podczas występów zespołu Hunter panowie Daray i Letki sprawiedliwie dzielą między sobą rolę głównego perkusisty. Nie inaczej było i tym razem. Warto wspomnieć, że dodatkową atrakcją przygotowaną przez zespół były efekty pirotechniczne, które doskonale współgrały z muzyką. Nie zabrakło także porcji utworów z albumu T.E.L.I. Były to NieRaj, Osiem ze skrzypcowymi i tanecznymi popisami Jelonka oraz wyjątkowo dynamiczny utwór Wyznawcy. Podstawową część koncertu muzycy zakończyli utworami Rzeźnia nr 6 oraz $mierci$miech. Było oczywiste, że rozentuzjazmowana widownia nie pozwoli zespołowi tak szybko się pożegnać. W ramach bisów usłyszeliśmy cztery utwory. Tradycyjnie podczas Samaela Drak i Letki chwycili w dłonie miecze i „grozili” nimi widzom z pierwszych rzędów.

W trakcie kawałka Trumian Show na scenie pojawiły się postacie i motywy znane z klipu do wspomnianego utworu. Podczas dwóch ostatnich numerów, którymi były T.E.L.I. oraz nastrojowa ballada O wolności, emocje sięgnęły zenitu. Gitarzysta Pit i basista Saimon zeszli ze sceny, aby być bliżej szalejącej publiczności. Następnie przy barierkach pojawił się wokalista zespołu - Drak, który uścisnął dłonie fanom stojącym najbliżej. Zespół Hunter przyzwyczaił nas już do koncertów na najwyższym poziomie. Każdy ich występ jest dla fanów niezapomnianym przeżyciem i podobnie było w piątkową noc w Szczytnie.

Dorota Orzechowska

Zdjęcia: Elżbieta Piasecka – Chamryk

125_twilightforce_158x600px_eu.gif 132_deathangel_158x600px_eu.gif 125_destruction_158x600px_eu.gif 120_baner.gif

Goście

2346192
DzisiajDzisiaj1712
WczorajWczoraj3333
Ten tydzieńTen tydzień20040
Ten miesiącTen miesiąc80104
WszystkieWszystkie2346192
34.204.179.0