Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 73 sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

drownmyday-oraz-testergier-postare m

new pol wieku w chaosie m

the sixpounder flyer m

dreamtheater-poster m

rhapsodyoffire-posterb1 m

hammerfall posterb1 m

sabirexm m

atropha plakatzzz m

lamb of god i kreator plakat m

lucifer plakatb m

mystic festival 2020b m

Ozzy Osbourne - Kraków - 26.06.2018

OZZY OSBOURNE - Tauron Arena - 26 czerwca 2018

Wszystko się kiedyś kończy. Koniec kariery Black Sabbath stał się początkiem końca kariery solowej Ozzego. I tak ten charakterystyczny metalowy klaun po raz drugi ogłosił pożegnalną trasę i zawitał do Polski, pożegnać się dokładnie w tym samym miejscu, w którym żegnał się z Sabbathami.

Apetyt na ten koncert miałem dość spory, zobaczyć jeszcze raz Ozzego w wersji solowej, do tego forma ,,festiwalu” to może dojdą jakieś ciekawe kapele no i do tego nigdy nie byłem na koncercie w Krakowskiej Tauron Arenie. Marzenia o doborze fajnych zespołów szybko prysły i nawet nie będę o tym więcej wspominać niż to, że były jak pierwsze dwa mecze Polaków na mundialu, niewarte komentarza nawet.

Gwiazdą wieczoru był oczywiście sam Książę Ciemności i jego muzycy. Nie jestem fanem Zakka i nie zbyt się cieszę z jego powrotu. Nie można mu odmówić talentu do gry, ale długie solówki z popisywaniem się mógłby sobie zostawić na koncerty ze swoim zespołem. Sam Ozzy był w doskonałej formie fizycznej, biegał, zachęcał publikę do zabawy, polewał wiadrami z wodą. Typowy Ozzy w swoim małym cyrku. Wokalnie też nie było tragicznie. Wiadomo, nie jest on wybitnym wokalistą, ale na koncercie mimo wieku dawał radę.

Ogromny efekt na tym koncercie robiły również telebimy na scenie, które głównie pokazywały grających muzyków, lecz momentami zmieniały się w psychodeliczne wzory lub zniekształcały obraz, dając cholernie ciekawy efekt. Dodatkowo na wielkie brawa zasługuje akustyka obiektu, która jest wprost genialna. Nic nie było zagłuszone, nic nie ginęło.

Tak więc, czy mimo tego, co napisałem wyżej, był to koncert idealny? Nie. Największym problemem tego koncertu był dobór utworów. Poza jedną perełką w postacie ,,Road to Nowhere”, nie zaskakiwała niczym. Osobiście liczyłem na jakieś niegrane nigdy kawałki albo jakieś rzadko grane. Ozzy po prostu postawił na sprawdzone hity.

Słowem podsumowania: Warto wiedzieć, kiedy zejść ze sceny niepokonanym i mam nadzieje, że to naprawdę ostatnie koncerty Ozzego, bo lepiej zapamiętać go w takiej formie.

Kacper Hawryluk

127_zakk_158x600_hmp.gif 124_hex_cd.jpg 126_bulletraid_baner2.gif 122_velesar_reklama_hmp.png 123_reklama158X600.gif

Goście

2845823
DzisiajDzisiaj2129
WczorajWczoraj2465
Ten tydzieńTen tydzień10804
Ten miesiącTen miesiąc36243
WszystkieWszystkie2845823
18.207.240.35