Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 75sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

kat roman kostrzewskiazq m

vaderazq m

doroplakatze m

nightwishposterz m

opethposterz m

epicaposterz m

richie kotzenposterz m

helloween nowadata m

laibachposterz m

mystic festivalzz m

evanescenceposterz m

van der graaf generator m

deeppurple 2021 posterb1mn m

fish posterb1 2021 v2ze m

tarja 2021 posterb1 m

 

Diamond Head, Blinding Sparks - Kraków - 2.11.2018

DIAMOND HEAD, Blinding Sparks - 2.11.2018 - Klub „Kwadrat”

Legendarny reprezentant nurtu NWOBHM zawitał do naszego kraju na trzy koncerty. Brian Tatler i koledzy odwiedzili Kraków, Warszawę i Poznań. Występy te były organizowane przez Left Hand Sounds we współpracy z Knock Out Promotion.

               

Dane mi było udać się na krakowski koncert. Pierwsze co mnie zaskoczyło to wyjątkowo niska frekwencja. Na występie supportu pod sceną znajdowało się ok 60-70 osób, gdy wychodził Diamond Head było może 200 osób. Zrozumiałbym to, gdyby koncert odbywał się w środku tygodnia, ale przecież miał on miejsce w piątkowy wieczór.

               

Wspomniałem już o supporcie. Była nim francuska grupa Blinding Sparks grająca dziwną mieszankę metalcore'u i metalu alternatywnego (jakkolwiek to pojęcie może być rozumiane). Trzeba przyznać, że był to support wyjątkowo nietrafiony. Mieszanka prezentowana przez Francuzów nie miała żadnych szans na trafienie do maniaków klasycznego heavy metalu. Abstrahując już od stylistyki, muzyka Bllinding Sparks zarówno od strony kompozycyjnej, jak i wykonawczej prezentowała bardzo ubogi poziom, co dało się wyczuć po reakcjach zgromadzonej publiki. Zespół posiada śpiewającego gitarzystę oraz dwie wokalistki. Niestety umiejętności tej trójki są delikatnie mówiąc mizerne. Czary goryczy dopełniło fatalne nagłośnienie. Przypuszczam, że zespół ten ruszył w tą trasę na zasadzie „pay to play”. Choć oczywiście mogę się mylić.

             

Przyszła kolej na gwiazdę tego wieczoru. Tłum pod sceną zaczął się powiększać (ci, co przyszli dopiero teraz niewiele stracili).  No i zaczęło się. Na początek poleciało „Play It Loud”. Jak łatwo się domyślić, Brytyjczycy skupili się głównie na swej najlepszej i najbardziej znanej płycie „Lightning To The Nation”. Zatem usłyszeliśmy min „Helpless”, „Prince”, zagrany jako jeden z bisów  świetny, lekko zeppelinowy „Sucking My Love”.  Nie muszę chyba dodawać, że najbardziej entuzjastyczne reakcje wzbudził kawałek „Am I Evil”. I nie powinno to budzć zdziwienia, gdyż to najbardziej znany kawałek w całym dorobku Diamond Head (nie mała w tym zasługa grupy Metallica i jej coveru).

           

Cały koncert był nieźle rozruszany przez charyzmatycznego wokalistę Rasmusa Boma Andersena, który porywał publiczność do zabawy, podskakiwania oraz śpiewania refrenów. Człowiek ten na scenie odnajduje się jak ryba w wodzie. Na sam koniec Karel Wilcox (perkusista, drugi członek, jeśli chodzi o staż w zespole) chwycił za mikrofon, podziękował za przybycie oraz oznajmił, że za rok ukaże się nowa płyta Diamond Head i z tej okazji również zawitają do Polski. Trzymamy za słowo.

Bartłomiej Kuczak

120_slider_ot.gif 120_destruction_158x600px_eu.gif 121_primalfear_158x600px_eu.gif

Goście

3309376
DzisiajDzisiaj1381
WczorajWczoraj2640
Ten tydzieńTen tydzień9701
Ten miesiącTen miesiąc15354
WszystkieWszystkie3309376
35.172.233.2