Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 72sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

dog eat dog 2019 abk fall instastory posterzyx m

walkyrya italian metal band 111019 m-artzzz b

mh plakat b

mortis plakat m

destroyers i jaguar plakat krakow 1zzz m

praying mantis plakat m

pestilence poster oba net 1k m

hitten plakatz m

true thrash fest m

ghost plakatz m

sacred reichs m

sacred reich plakatc m

alterbridge posterb1zyx m

annihilator plakat666 b

exumer plakat m

voivod plakatzyx m

metalowa-wigilia-2019-web-posterzyx m

deeppurple-poster m

dreamtheater-poster m

rhapsodyoffire-posterb1 m

hammerfall posterb1 m

atropha plakatzzz m

lamb of god i kreator plakat m

mystic festival 2020 m

Martyr, VooDoo, Aquilla - Warszawa - 16.03.2019

MARTYR, VooDoo, Aquilla - VooDoo Club - 16 marzec 2019

Kiedy dowiedziałem się, że holenderski Martyr wpadnie zagrać koncert w Warszawie, a supportować ich będzie Aquilla, wiedziałem, że nie mogę tego koncertu pominąć. Dodatkowo była to impreza związana z wydaniem najnowszej płyty zespołu VooDoo "MMXIX" (którzy nota bene byli headlinerami), więc tym chętniej zabrałem sprzęt i poleciałem dokumentować event.

Na pierwszy ogień poszła warszawska Aquilla. Chłopaki po raz pierwszy wystąpili w nowym składzie na całym koncercie i wyszło im rewelacyjnie. Poleciały znane nam już wszystkie kawałki z pierwszych singli, jak i EPki - "Zero", "Sunrider" czy "Falcon IX". Poleciał również "Skeletal" zagrany po raz pierwszy w nowym składzie, a także nowinki w postaci "Saviors of the Universe" oraz premierowe wykonanie kawałka "Arrival". Na sali było tłoczno, a publika domagała się więcej, więc chłopaki wrócili na scenę by zagrać swój najstarszy kawalek - "Breaking the Night". Występ mogę chyba uznać za najlepszy, ponieważ tyle energii, ile przekazywał zespół i która do niego wracała od publiki, nie było później czuć na sali. Widać, jak chłopaki rozwijają się z koncertu na koncert i życzę im szybkiej i głośnej premiery drugiej EPki i wielkiej kariery!

Po Aquillach trochę się na sali przerzedziło, a po kilku minutach na scenę wpadli VooDoo. To samo VooDoo, które otwierało pierwszą edycję Metalmanię i które w 1987 wydało swój krążek "Heavy Metal". Zdziwiło mnie to, gdyż myślałem, że headlinerzy zagrają jako ostatni - w końcu wydarzenie i cała impreza były promowane ich nazwą, a Martyr był tylko (i aż) gościem specjalnym. No ale nic, band zaprezentował całą najnowszą płytę "MMXIX", która nie przemówiła do mnie aż tak bardzo. Może to kwestia nagłośnienia, może po prostu nieznajomość utworów. Tutaj też można było zauważyć minus występu Aquilli przed VooDoo - występ weteranów wydawał się bardzo stateczny, mimo dynamicznych ruchów wokalisty - Fortmana. Najbardziej przypadła mi do gustu kompozycją "Impreza u Ali(ce)" - kawałek, który ma szanse przebić się i tego życzę zespołowi! Ważnym momentem był na pewno powrót do debiutu z lat 90. i zaproszenie na scenę Jarka Blandzińskiego, który wykonał wraz z zespołem utwór "Dzikie lustra". Całość trwała 70 minut i według mnie była to naprawdę przepiękna muzyczna podróż dla fanów zespołu. Niestety, dla osoby nie znającej twórczości, w pewnych monetach, występ nużył, a chyba nie o to chodzi w koncercie metalowym?

Na szczęście nie usnąłem na sali, bo już po chwili na scenę wyskoczył Rick Bouwman i tym samym Martyr zaczął swój koncert. I tu kolejna dziwna dla mnie sprawa - niby Martyr awansował z gościa specjalnego na headlinera (w końcu zamykali imprezę), ale ich set zamknął się w niecałej godzinie. Ubolewam nad tym, bo liczyłem na przynajmniej tak długi set, jak VooDoo, ale nie ma co narzekać, bo koncert, mimo że krótki, to naprawdę treściwy! Większość zagranych utworów pochodziło z najnowszej płytki "You Are Next", która dla mnie jest naprawdę solidną pozycją w heavy/speed metalu. Kawałki takie jak "Monster", "In the Darkest of All Remains" czy "Inch by Inch" tylko to pootwierają. Nie zabrakło również czegoś z poprzedniej płytki "Circle of 8" - "Art of Desception" - a także klasyków z lat 80. jak "Snow & Fire" czy kultowe "Speed of Samurai". Mimo, iż Marty ma podobny staż na karku, co VooDoo, to dali z siebie o niebo więcej energii niż poprzednicy. Jednym z czynników może być na pewno odmłodzony skład (z oryginalnego pozostali tylko Rick oraz Robert), ale na pewno wpływ miało to, że zespół (a zwłaszcza Rob) są wariatami! Wokalista zeskakiwał w publikę, rozdawał żółwiki, wylewał na głowę wodę z butelek, a nawet zabrał mi nawet kamerę, która nagrywałem występ! Koncert był rewelacyjny i w sumie żałuję, że tylko nieliczni na nim pozostali. Myślę, że gdyby Holendrzy zagrali jako drudzy, mieliby szansę na większą publikę, no ale stało się - czasu nie odwrócimy.

Tak czy inaczej, wieczór uważam za naprawdę udany, a każdy koncert na pewno zapadnie mi w pamięci. Jedyne, co zawiodło to promocja i potraktowanie Martyra jako gościa specjalnego, a nie headlinera (co mogło podnieść frekwencję, bo ostatnio zespół był u nas 10 lat temu, a na pewno znaleźliby się fani, którzy by dla nich specjalnie przyszli). Niektórzy narzekali na nagłośnienie, jednak jak dla mnie koncert brzmiały przyzwoicie (zresztą można to zobaczyć i usłyszeć u mnie na nagraniach), a światła przygotowane przez Wolframa – jak zwykle pierwsza klasa! Teraz tylko czekać, aż Martyr wróci do Polski, a na VooDoo, jak i Aquillę zapraszam w najbliższym czasie, bo oba zespoły pojawią się w Krakowie!

Maciej Uba

124_italian_metal.png 126_bulletraid_baner2.gif 129_exhorder_158x600px_eu.gif 125_mantiz_pion.jpg 127_velesar_maly_baner_reklama_hmp2.png

Goście

2540224
DzisiajDzisiaj2403
WczorajWczoraj3238
Ten tydzieńTen tydzień8751
Ten miesiącTen miesiąc57687
WszystkieWszystkie2540224
3.228.24.192