Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 72sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

dog eat dog 2019 abk fall instastory posterzyx m

walkyrya italian metal band 111019 m-artzzz b

mh plakat b

mortis plakat m

destroyers i jaguar plakat krakow 1zzz m

praying mantis plakat m

pestilence poster oba net 1k m

hitten plakatz m

true thrash fest m

ghost plakatz m

sacred reichs m

sacred reich plakatc m

alterbridge posterb1zyx m

annihilator plakat666 b

exumer plakat m

voivod plakatzyx m

metalowa-wigilia-2019-web-posterzyx m

deeppurple-poster m

dreamtheater-poster m

rhapsodyoffire-posterb1 m

hammerfall posterb1 m

atropha plakatzzz m

lamb of god i kreator plakat m

mystic festival 2020 m

Korpiklaaani, Turisas, Trollfest – Kraków - 15.03.2019

 

Korpiklaaani, Turisas, Trollfest – Klub Kwadrat – 15 marca 2019

Piątkowy marcowy wieczór był prawdopodobnie na długo zostanie w pamięci miłośników folk metalu. Tego dnia bowiem swą polska część wspólnej trasy zespołów Korpiklaani, Turisas oraz Trollfest.

Wybrałem się do Krakowa o odpowiednio wczesnej porze, by poobserwować uroki tego miasta. Trzeba przyznać, że wczesną wiosną to miejsce to naprawdę robi jeszcze większe niż zazwyczaj wrażenie. Nie obyło się bez przygód. W momencie, gdy zbliżał się początek imprezy, ruszyłem w stronę dworca autobusowego. Wsiadłem w autobus o odpowiednim numerze, tylko... że jadący w przeciwną stronę, co sobie uświadomiłem mniej więcej w połowie drogi. Mimo tych perturbacji, dotarłem na miejsce na czas. A dzięki takim akcjom tego typu wyjazdy zostają w pamięci na dłużej, haha.

Rozpoczął zespół Trollfest. Trzeba przyznać, że jest to ekipa niezwykle wesoła i barwna. Ich image oczywiście nie każdemu musi się podobać (szczerze mówiąc do mnie jakoś średnio przemawia), jednak ich wesoła i skoczna muzyka porwała tłum zgromadzony w Kwadracie. Do tego stopnia, że publiczność zrobiła pociąg idący przez cały klub. Było kolorowo, wręcz jarmarcznie. Po koncercie, muzycy Trollfest, jako jedyni tego wieczoru ustawili się do zdjęć z fanami.

Pierwszy zespół, którego występ naprawdę mnie zainteresował to fiński Turisas. Nie ma wątpliwości, że to oni najlepiej wypadli tego wieczoru na scenie. Zawsze to był jeden z tych zespołów, które koniecznie chciałem zobaczyć na żywo. Zacznijmy od wizerunku grupy, który jest jak najbardziej oryginalny, jednak odległy od tandetności i jarmarczności Trollfest. Wikingowie? Coś w ten deseń. Jeśli chodzi o interakcje z publicznością, mamy do czynienia z poziomem niemalże mistrzowskim. Całości dopełniła gra świateł wspaniale wpasowująca się w klimat granego w danym momencie utworu. Setlista również prezentowała się wybornie. Nie zabrakło klasyków grupy, jak „Battle Metal”, „We Ride Together” czy „Stand Up And Fight”. Na sam koniec dość wesoły cover Boney M. czyli „Rasputin”. Szkoda tylko, że nie zagrali swojej wersji „Those Were The Days”. Ale nie można mieć wszystkiego. Teraz tylko pozostaje czekać na następcę albumu „Turisas2013” wydanego jak sam tytuł wskazuje aż sześć lat temu.

Gwiazdą wieczoru byli rodacy Turisas z grupy Korpiklaani. Nie jestem ich fanem, aczkolwiek potrafię docenić ich mieszankę heavy metalu z klimatami folkowymi, która może i jest pełna kiczu i pretensjonalności jednak są one jak najbardziej zamierzone. Również ten zespół ma barwny image przypominający połączenie typowych metalowców z... hmm... członkami kapeli weselnej? Mniejsza z tym. Ważne, że ludzie to łykają. I nie mam jak najbardziej nic przeciwko temu. Co warto zaznaczyć, nagłośnienie było perfekcyjne. Warto zaznaczyć chociażby z tego względu, iż wiem z doświadczenia, że w tym klubie różnie z tym bywa. Chciało by się tu napisać, że zestaw granych utworów również był wyborny (a może w tym przypadku lepiej pasuje słowo „wyborowy”). Jednak nie mogę. Jonne Jarvela i kumple zagrali sporo kawałków, ze swej nowej, średniej płyty „Kulkija”. Mogliśmy zatem usłyszeć „Neito”, „Korpikusen Nyylen” czy „Alloh Alla”. Ze starszych rzeczy poleciały „Henkselipika” czy „Sillanrakentaja” (ach ten fński). Na bis była nieśmiertelna „Vodka” oraz „Bier, Bier”. I tym upojnym akcentem występ się zakończył.

Różnica czasu między publikacją relacji, a datą występu wyniknęła z natłoku moich obowiązków w ostatnim czasie. Ale co się odwlecze to nie uciecze.

Barłomiej Kuczak

125_mantiz_pion.jpg 126_bulletraid_baner2.gif 124_italian_metal.png 129_exhorder_158x600px_eu.gif 127_velesar_maly_baner_reklama_hmp2.png

Goście

2540716
DzisiajDzisiaj2895
WczorajWczoraj3238
Ten tydzieńTen tydzień9243
Ten miesiącTen miesiąc58179
WszystkieWszystkie2540716
34.204.191.31