Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 71sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

lion shepherd plakat m 

ultra violence invicta tour m

turbo wywiad foto plakat m

visigoth plakatc m

plakat do druku v1.1z m

anthrax plakatz m

godsmack 2019 poster m

king crimson 2019 ebiuletyn m

mystic festivalk m

wehrmacht plakat m

queensryche plakat m

wacken2019

black silesia open air festival iv m

prog in park iii m

Helicon Metal Festival II - Warszawa - 30.03.2019

 

Helicon Metal Festival II - VooDoo Club -  30 marca 2019

hellicon metal festival II mPierwsza edycja Helicon Metal Festival, która odbyła się przeszło pół roku temu, była naprawdę wielkim sukcesem - 6 świetnych bandów w VooDoo Club niszczyło klub przez parę ładnych godzin. Pewne więc było, że druga edycja nadejdzie szybciej, niż się spodziewamy. Tak oto 30 marca 2019 roku zebraliśmy sie ponownie pod główną sceną warszawskiego VooDoo Club, by zobaczyć kolejne 6 bandów zebranych przez ekipę Heliconu.

Na samym początku wspomnę, że nie słyszałem ani nie widziałem żadnego z zespołów, który występował na festiwalu. Nie przeszkodziło to jednak w tym by bawić sie naprawdę rewelacyjnie!

Na pierwszy ogień poszła formacja Savager. Ta wrocławska formacja przewijała się już przez wiele wydarzeń, na których grały znajome mi kapele, jednak nigdy nie miałem okazji zobaczyć ich w akcji. No i muszę powiedzieć, że się nie zawiodłem. Półgodzinny set zawierał przekrój kompozycji chłopaków. Poleciały najstarsze kawałki, jak "Might of the Thunder God", utwory z ich EPki "Casus Belli", a także najnowszy singiel "Headless Ride" oraz premierowa nowinka "Piromania". Całość była spięta bardzo ładną klamrą, a chłopaki swoim wyglądem i ruchem scenicznym przenieśli nas w lata 80., gdy mogliśmy na Europejskich scenach zobaczyć takie formacje jak Ostrogoth czy Crossfire. Występ jak najbardziej godny odnotowania i czekam na kolejną możliwość zobaczenia bandu w akcji, a dla Was - Headless Ride!

                  

Setlista:

01 Violence & Hate

02 Ravens

03 Evil

04 Leviathan

05 Headless Ride

06 Pyromania

07 Might of the Thunder God

08 Metal Loud Tonight

                   

Po Savagerze, na scenę wskoczył Młot na Czarownice. Tym razem usłyszeliśmy słowa po polsku. Chłopaki zaprezentowali wiele kawałków z ich płyty "Popioły wiar", jak chociażby  "Czas zastygłych istnień", "Za zlamany krzyż" czy zespołowy "Młot na czarownice", jednak poleciały również nowinki w potaci "Lilith", "W sidłach złudzeń" czy "Bożek opój". Całość była okraszona słowiańskimi dekoracjami i naprawde dobrym show. Koncert chyba podobał mi się najmniej ze wszystkich zespołów tego wieczorów, co nie oznacza, że był słaby - wręcz przeciwnie! Panowie zaprezentowali sie naprawdę bardzo dobrze i przypadli pbulice, jak i mi do gustu! Na Heliconie rozeszły się również ostatnie egzemplarze ich płytki, więc teraz tylko męczyć zespół, by wznowili to wydanie! Występ jak najbardziej na plus, jednak najlepsze zaczęło przychodzić po parunastu minutach po zakończeniu koncertu Młotów.

              

Setlista:

Intro

Młot na czarownice

Za złamany krzyż

Czas zastygłych istnień

Lilith

Horyzonty niespełnienia

Popioły wiar

W sidłach złudzeń

Bożek opój

Nija

                    

Jako trzeci zaprezentowali się MonstruM - zespół o nieco dłuższej historii i bogatszej dyskografii od swoich poprzedników. Nic więc dziwnego, że pod sceną pojawiło się nieco więcej ludzi, w tym fanów z polską flagą z logiem zespołu. Band zaczął nowinką w postaci maidenowego "63 dni" by później zaprezentować klasyki z płyty "Za horyzontem ciszy" - w końcu album kończy już 15 lat! Poleciały więc takie hiciory jak "Metalowy miecz", "Kapłani metalu", czy chociażby "Wolności smak", które zostały odśpiewane z grupą przez publiczność. Zespół nie zapomniał jednak o innych płytach, więc z głośników wybrzmiały również "Słowa" z "VIII dnia tygodnia" czy "Hymn Stali Rzeszów" . Mimo, że kompletnie nie znałem repertuaru, bawiłem się wyśmienicie, a ze sceny kipiało energią, która wylewała się z zespołu. Występ mi minął bardzo szybko i już nie mogę się doczekać by znów spotkać się z zespołem przy najbliższej okazji!

                   

Setlista:

63 dni

Kapłani Metalu

Za Horyzontem Ciszy

Wolności Smak

Zamknięty W Posągu Złudzeń

Bramy Świata

Metalowy Miecz

Galaktyczny Szlak

Słowa

Hymn Stali Rzeszów

              

Po MonstruM przyszedł czas na pierwszą niezwykłą chwilę tego wieczoru. Po kilku latach milczenia, na scenie pojawił się Stos. Jeden z zespołów "Metalmanii '87" powrócił z przekrojowym setem oraz koncertem, który miał być ich ostatnim występem. Zniecierpliwieni fani od pierwszych sekund, dostali po uszach najstarszymi utworami z płyty "Stos", jak chociażby "Sabat czarownic", "Epitafium dla Iwony", a także nieco nowszymi z płyty "Jeźdźcy nocy" oraz demek powstałym po reaktywacji na przełomie mileniów, jak "WSK", "Za horyzont" czy "Dla Janusza" poświęcone zmarłemu basiście grupy. Całość zwieńczyły największe hity z lat 80., czyli "Legion śmierci" i "Stos", a koncert zamknęło "All We Are" zespołu Warlock, które idealnie zwieńczyło cały set. Mimo, że zespół nie szalał tak, jak ich poprzenicy, to publika nie przystopowała - bawiła się jeszcze żywiej, a na sali przybywało ludzi. Bardzo żałuję, że to ostatni ich koncert w karierze - chętnie odwiedziłbym ich na kolejnych, jednak bardzo się cieszę, że załapałem się na ten i mogłem go udokumentować!

                 

Setlista:

Nocne mary (lwi pysk)

Sabat czarownic

Dla Janusza

WSK

Piekło i niebo

Epitafium dla Iwony

Ognisty ptak

Za horyzont

Czas wilka

Stos

All We Are (cover Warlock)

                   

Po Stosie, na scenie rozgościła się zagraniczna gwiazda epic power metalu. Zespół z największym płytowym dorobkiem i najciężsża muzyką z dotychczasowych bandów - Sacred Steel. Był to ostatni występ grupy przed wejściem do studia, a także pierwszy koncert zespołu w Polsce od 11 lat, więc pewnym było, że koncert zbierze całą rzeszę fanów, a grupa przygotuje przekrojowy set. Tak sie stało - sala VooDoo pękała w szwach gdy z głośników zabrzmiało "Glory Ride", a zespół wpadł na scenę. Zaczął "Heavy Metal Sacrifice" z dotychczas najnowszego albumu o tym samym tytule. Później dostaliśmy po trochu z każdego albumu - między innymi od nastarszych jak "Battle Angel" z "Reborn in Steel", przez "Metal Is War" i "Master of Thy Fate" z "Bloodlust" na "No God / No Religion" z "The Bloodshed Summoning" i "Denial of Judas (Heaven Betrayed)" z "Carnage Victory" koncząc. Zespół nie brał jeńców, a pod sceną panowało moshowe piekło. Cały set został zakończony "Let There Be Steel" i "Wargods of Metal" i tu koncert miał się skończyć. Zespół jednak gnał tak przed siebie, że pozostała masa czasu, więc z radością wrócił na scenę i zagrał cover Omenu "Battle Cry". Publika jednak domagała się więcej, więc na jej życzenie Sacredzi zagrali jeszcze "Metal is War" oraz "Slaughter Prophecy", na które nie byli przygotowani, jednak wyszło im naprawdę dobrze. Koncert uważam za naprawdę świetny i to samo myślą na pewno uczestnicy festiwalu, którzy zobaczyli zespół po 11 latach. Bardzo miło było również spotkać się z grupą po wszystkich koncertach, zebrać autografy i wymienić parę słów. Koncert prześwietny i mam tylko nadzieję, że Sacred Steel powróci do Polski szybciej niż po 11 latach. ;)

                    

Setlista:

Glory Ride (intro)

Heavy Metal Sacrifice

Battle Angel

Open Wide the Gate

Denial of Judas (Heaven Betrayed)

Faces of the Antichrist

The Sign of the Skull

No God / No Religion

Master of Thy Fate

Heavy Metal to the End

Maniacs of Speed

Let There Be Steel

Wargods Of Metal

Battle Cry (cover Omenu)

Metal Is War

Slaughter Prophecy (Vengeance for the Dead)

             

Mimo, że Sacred Steel był niejako headlinerem, to po nich wystąpiła nie lada gratka dla fanów cięższych brzmień, którzy pamietają dobrze lata 80. Gratka, bo po 26 latach milczenia i rozłamu, na scenę wrócił kolejny uczestnik Metalmanii lat 80., czyli thrasherzy z Destroyers. Wszystko to przez jednego człowieka - Atreja - i jego chęci by uczcić 30-lecie debiutu grupy koncertem. Udało mu się podwójnie - nie dość, że zaprosił do reaktywacji 5 byłych członków zespołu (po raz pierwszy zespół wystąpił z 2 gitarami na scenie), to zgromadził naprawdę sporą publikę, która niecierpliwie czekała na największe hity Destroyersów. Usłyszeliśmy wszystko to, co brzmiało na koncertach w latach 80. - zarówno hity z "Nocy królowej rządzy" takie jak "Caryca Katarzyna", "Źli" czy utwór tytułowy, ale również kawałki, które zostały zarejestrowane jedynie na koncertach i pojawiły się na reedycji albumu w 2009 roku - "Krzyż i miecz", "Bastiony śmierci". Nie zabrakło również czegoś z 2 płytki - "Świątynia rozkoszy". Set był bardzo krótki, co spotkało się z niezadowoleniem publiki. Nic dzwnego - niektórzy na koncert czekali kilkanaście lat! Zespół wrócił więc na scenę by zagrać muzyczny żart w postaci Mary Lou. To jednak nie starczyło, więc grupa ponownie zagrała "Złych", "Noc królowej rządzy" oraz "Krzyż i miecz". Oklaskom nie było końca, a publika nadal domagała sie kolejnych kawałków. Niestety, w tak krótkim czasie zespół nie był w stanie przygotować więcej kawałków, lecz obiecał następne koncerty, na których zaprezentują więcej numerów. Trzymam za słowo!

                     

Setlista:

Bastiony śmierci

Krzyż i miecz

Caryca Katarzyna

Źli

Czarne okręty

Noc królowej rządzy

Świątynia rozkoszy

Mary Lou

Źli

Noc królowej żądzy

Krzyz i miecz

                 

Druga edycja Heliconu była jeszcze większym sukcesem niż poprzednia. Świetne zespoły, idealna czasówka i wypełniona sala. Dodatkowo z relacji zespołów - dobre traktowanie, soundchecki o czasie i organizacja na najwyższym poziomie. Jak dla mnie klubowa impreza roku - wszystko było dopięte na ostatni guzik, a wszystko to dzięki Atrejowi oraz ekipie z Divine Weep, którzy dopilnowali, by wszystko się powiodło zgodnie z planem. Pokłony, Panowie, bo mało kto umie zorganizować taką imprezę z takim rozmachem! Ekipa została nagrodzona przez zespoły na koniec imprezy, a prezenty zostały złożone na ręce Atreja

            

Po imprezie wróciłem do domu i przez parę kolejnych dni na słuchawkach grały jedynie zespoły z Heliconu. Mam nadzieję, że 3. edycja, która przyjdzie już we wrześniu, da nam kolejną srogą porcje metalu, a impreza będzie równie udana, jak ta!

Maciej Uba

 

120_anthrax_banner_2.png 128_enforcer_158x600px_eu.gif 127_grandmagus_158x600px_eu.gif 130_possessed_158x600px_eu.gif

Goście

2020201
DzisiajDzisiaj1607
WczorajWczoraj1243
Ten tydzieńTen tydzień3945
Ten miesiącTen miesiąc51768
WszystkieWszystkie2020201
34.229.76.193

protector plakat m

sacred reichs m

sacred reich plakatc m