Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 74sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

necronomikon plakatcd m

lucifer plakatb m

plakat necromicon 210x197 hmp m

enforcer plakatcd m

foreigner plakatcd m

mystic festival 2020b m

plakat woa 2020

metalmaniaa 210x297 hmp m

helloweenn 210x297 hmp m

Scorpions, Lion Shepherd - Gdańsk/Sopot - 23.07.2019

SCORPIONS, Lion Shepherd – Ergo Arena – 23 lipca 2019

Zespołu Scorpions chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Jedni pamiętają ballady przy których bujali się z pierwszymi sympatiami, a inni mistrzowskie popisy zarówno gitarowe jak i perkusyjne. Wielką wartością jest móc ocenić na żywo jak pędzące lata wpływają na idoli z twoich dziecięcych lat i usłyszeć oryginalne wykonania wychodzące z pod palców muzyków, którzy pamiętają najlepsze czasy dla wszelakiej muzyki gitarowej. W przypadku wielu zespołów z tamtego przedziału czasowego nie jest to już niestety możliwe.

lion sch b

Koncert gwiazdy poprzedził występ formacji Lion Shepherd, która w tym roku wypuściła na rynek swój trzeci album zatytułowany po prostu „III”. Zespół gra muzykę, która jest mieszanką rocka progresywnego, psychodelicznego, a nawet muzyki orientalnej. Występy tej formacji pozostają zwykle na bardzo wysokim poziomie i bez najmniejszego problemu mogę polecić je każdemu potencjalnemu słuchaczowi.

Podczas przerwy po supporcie obserwowaliśmy napływających fanów, którzy wypełnili płytę oraz widownię. Ku naszemu zdziwieniu koncert zgromadził kilka tysięcy fanów zespołu Scorpions. Fakt ten jednoznacznie potwierdza, że słuchacze nie chcą, żeby ich idole odeszli na muzyczną emeryturę.

Koncert Scorpions rozpoczął się od efektownej animacji wyświetlonej na ogromnych ekranach z helikopterem krążącym nad miastem, który jak się okazało „dostarczył” gwiazdę na scenę w Ergo Arenie. Zaczęli ostro, rockowo od „Going Out With a Bang”, „Make It Real” i “Is There Anybody There?” Wielokrotnie można było się przekonać, że zespół pomimo tego, że gra już ponad 50 lat, a Rudolf Schenker i Klaus Meine przekroczyli 70-tkę, nadal świetnie daje sobie radę. Kilka lat temu, po raz pierwszy grupa zapowiedziała zakończenie kariery, ale od tego czasu wciąż koncertuje, co tylko potwierdza słuszność stwierdzenia, że rock n’roll konserwuje. Scorpionsi występowali w tej hali już dwa lata wcześniej i choć nie widzieliśmy tamtego koncertu to dotarły do nas informacje, że niewiele różnił się od tegorocznego. „Going Out With A Bang” rozpoczynający koncert to utwór z ostatniej jak dotąd płyty „Return To Forever”. Pożegnalna trasa nie obejmuje już promocji tego albumu, a jej nazwa „Crazy World Tour” nawiązuje do jednego z klasycznych albumów grupy „Crazy Word”. Podczas już wspomnianego „Make It Real” z tyłu wyświetlona została powiewająca polska flaga, co przyjęto bardzo entuzjastycznie. Usłyszeliśmy również składankę najlepszych utworów ze znakomitych dla zespołu lat 70-tych. Wśród części publiczności widać było jednak, że to zbyt odległa przeszłość, a twórczość zespołu kończy się znajomością ponadczasowych ballad. Warto było jednak posłuchać takich utworów jak "Top of the Bill", "Steamrock Fever", "Speedy's Coming", czy "Catch Your Train" Większość materiału prezentowanego na koncercie to utwory z repertuaru sprzed 1990 roku. Swoje pięć minut miał również gitarzysta Matthias Jabs, który zaprezentował popisowe „Delicate Dance”, gdzie na gitarze rytmicznej zamiast Rudolfa Schenkera wspomagał go techniczny Ingo Powitzer.

scorpions b

W części akustycznej muzycy przenieśli się na front sceny, który w kształcie pomostu wysuwał się mocno w golden circle. Usytuowano tam mini zestaw perkusyjny, a z przodu pojawili się Schenker, Jabs i Meine, wykonując utwory „Holiday” oraz „Send Me an Angel”. Na koniec tej części koncertu zabrzmiał nieśmiertelny „Wind of Change”. Jego dźwięki wypełniły Ergo Arenę przy blasku światełek, którymi nie są już od dawna ognie zapalniczek, a latarki z komórek. Ten legendarny utwór zna chyba każdy, a wspólny chóralny śpiew i tysiące gardeł, z których wydobywał się refren tylko to potwierdzają.

W drugiej części koncertu swoje 5 minut dostał Mikkey Dee. W kilka chwil jego perkusja znalazła się prawie pod sufitem, na podwieszanym podeście. Dzięki znakomitej realizacji koncertu spektakl ten widownia mogła podziwiać na kilku bocznych ekranach. Muzyk, który w sumie od niedawna, bo od zakończenia działalności Motorhead wspomaga Scorpions, zachwycił publiczność. Solo zakończyło się efektowną prezentacją okładek płyt zespołu, które zostały wyświetlone za jego plecami na całym ekranie.

W ostatniej części koncertu usłyszeliśmy między innymi klasyczny „Blackout” oraz ponadczasowy „Still Loving You”, podczas którego publiczność znów rozświetliła Ergo Arenę tysiącami świateł ze smartfonów. Koncert zakończył długi i olbrzymi aplauz kilku tysięcy widzów.

Autor: Marcin "Crowbar" Bilicki

128_necronomicon_baner_hmpzzz_b.png 124_nightwish_158x600px_eu.gif 122_velesar_reklama_hmp.png 123_burningwitches_158x600px_eu.gif

Goście

3011574
DzisiajDzisiaj449
WczorajWczoraj1981
Ten tydzieńTen tydzień2430
Ten miesiącTen miesiąc11806
WszystkieWszystkie3011574
35.175.121.230