Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 75sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

metalmaniaa 210x297 hmp m

within temptation evanescencezz m

kat roman kostrzewskiazq m

vaderazq m

helloween nowadata m

mystic festivalzz m

 

Riverside - Gdynia - 15.09.2019

RIVERSIDE - Klub Ucho - 15 września 2019

„Kiedyś byliśmy nieśmiali, teraz staliśmy się bezczelni.” – żartobliwe słowa wypowiedziane przez Mariusza, jakoś zapadły mi w pamięć. Nie dlatego, że był to udany dowcip, który teraz pozbawiony kontekstu, brzmi nieco ostrzej. I nie dlatego też, że dawno nie byłam świadkiem tak udanego kontaktu pomiędzy wokalistą, a słuchaczami. Powodem jest oczywistość tych słów, na które może pozwolić sobie tylko ten, kto poznał smak goryczy i zwycięstwa. Ten kto lata temu odnalazł swoją ścieżkę i do dziś,  korzystając z talentu i doświadczeń, wciąż wytrwale nią kroczy. Ten dla którego większą wartość, w tym dziwnym świecie, mają ludzie niż cyfry…

riverside ucho 1 b

Tak, to był fantastyczny koncert. Już nie umiem policzyć tych wszystkich muzycznych spotkań z Riverside, w których miałam przyjemność uczestniczyć. Bardzo dawno temu,  gdy rozpoczynała się historia zespołu, los i mnie rzucił do stolicy. Dzisiejszy koncert przywołał wspomnienie pierwszego kontaktu z Riverside w warszawskiej Kopalni, który do dziś wspominam z uśmiechem, głównie z powodu dziwnego usytuowania klubu. Od tamtej pory wciąż obserwuję osiągnięcia i nieprawdopodobny rozwój grupy. Kto by pomyślał, że będzie nam dane jeszcze zobaczyć chłopaków w tak kameralnych warunkach, jakie panują w gdyńskim Uchu. „I’m Your Private Wasteland tour 2019” to trasa w ramach której muzycy zawitali do mniejszych miast i klubów takich jak gdyńskie Ucho, w którym ostatni raz grali 10 lat temu.

riverside ucho 2 bKoncert rozpoczął się utworem „The Night Before” z ostatniej płyty. Pierwsze dźwięki nadały tempa całej, dwugodzinnej podróży muzycznej. W przeciwieństwie do kilku ostatnich lat, ten koncert rozpoczął się bardzo dynamicznie i taki już pozostał. Wyraźnie widać było, że kameralne spotkanie daje wiele radości nie tylko fanom - cały zespół aż kipiał energią i uśmiechem. To wspaniałe uczucie kiedy dostajesz i oddajesz tyle pozytywnych wibracji – muzyczne elektrowstrząsy. Wspomniany już wcześniej kontakt z publicznością to głównie żartobliwe odniesienia do przekroju wiekowego zebranych, działalności fanklubu i historii zespołu. Nie wiem ile w tym było reżyserii, a ile improwizacji, ale mam pewność, że wypowiedzi były na tyle trafne, aby cała sala zanosiła się śmiechem. Pomyślałam wtedy, że już jest wszystko dobrze, wszystko wróciło do normy - że czas leczy rany. Oczywiście nie zabrakło wspomnienia o Piotrze Grudzińskim i chwili zadumy dedykowanej tylko jemu, ale dziś Riverside znów bardziej przypomina tę kapelę, którą znam od wielu lat – tętniącą życiem grupę przyjaciół kochających muzykę.

 

Zawartość setlisty wyprzedanego koncertu, bardzo przekrojowa. Większość repertuaru, z racji promocji ostatniego krążka, wypełniły utwory z płyty „Wasteland”. Nie zabrakło kompozycji takich jak „Acid Rain”, „Lament”, „Vale of Tears”, czy „Guardian Angel”.  Entuzjastycznie przyjęte zostały też starsze numery - „Out of Myself” z pierwszej płyty zespołu, czy zagrany częściowo „Second Life Syndrom”. Te klasyczne kompozycje tworzyły przed laty pozycję zespołu i budowały jego status. Na bis zespół zagrał „The Depth of Self-Delusion” z płyty „Shrine of New Generation Slaves„ oraz niezapomniany „02 Panic Room” z płyty „Rapid Eye Movement”, jedyny singiel z repertuaru zespołu nagrodzony złotą płytą. Cały koncert został podsumowany utworem „River Down Below”, który był numerem 1 Listy przebojów Programu 3.

Klub wypełniony po brzegi wydawał się oddychać słowami śpiewanymi przez Mariusza i dźwiękami, które wypełniały przestrzeń. Tłum wtórował wokaliście i zamierał wraz z muzyką. Całości dopełniały światła idealnie dopasowane do temperamentu brzmienia. Zwykle szare i nieco ponure wnętrze nabrało życia i wyrazu. Niedzielny wieczór tym razem zapomniał o tym, że za kilka godzin zadzwoni budzik i pogna nas ku nowej przygodzie… w sensie, że do pracy ;) 

Autor: Małgorzata "Margit" Bilicka

Zdjęcie: Oskar Szramka

125_vader_158x600px_eu.gif 126_paradiselost_158x600px_eu.gif 127_sbaton_158x600px_eu.jpg

Goście

3153554
DzisiajDzisiaj1320
WczorajWczoraj2446
Ten tydzieńTen tydzień8549
Ten miesiącTen miesiąc8549
WszystkieWszystkie3153554
34.204.176.125