Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 66sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

them plakat m

wintersun plakatd m

arch enemy plakatg m

impallers plakath m

wildhunt plakats m

black anvil posters m

highrider plakatk m

sully erna godsmackm m

satyricon plakatg m 

arch enemys m

voivod plakath m

horna plakats m

necronomicon plakatg m

onslaught plakatd m

paradise lost plakata m

continental crucifixion tourk m

brother firetribe plakat m

orden ogang m

satyricon dwa koncerty m

wardrunaplakatd m

mayhem plakatr m

alterbridge poster b1s m

eluveitiea m

kadavar plakatb m

anathema plakat m

grand magus plakatk m

ulcerate plakatt m

epicak m

mastodon plakatb m

airbourne plakatf m

the sisters of mercy plakatb m

knock out on toura m

wasp plakat m

„Nikt inny nie gra tak jak Setheist”

Pochodzący z Lublina zespół Setheist powstał w 2013r. jako reinkarnacja kapeli Seth, wzbogacona o charyzmatyczną utalentowaną wokalistkę – Maksyminę „Maxi” Kuzianik. Swój styl określają jako awangardowy metal, łączący w sobie melodyjność i mocne uderzenie. 8 maja 2017 r. ukazał się ich debiutancki album „They”, inspirowany teorią nowego porządku świata. Z tej okazji Maksymina Kuzianik udzieliła nam wywiadu, w którym opowiedziała między innymi o pracy nad albumem, muzycznych inspiracjach i swoim zamiłowaniu do tatuaży.

HMP: Cztery lata temu zostałaś wokalistką zespołu Setheist, który od 2007 r. przez sześć lat występował w męskim składzie pod nazwą Seth. W jaki sposób trafiłaś do kapeli i czy łatwo było Ci się w niej zaaklimatyzować?

Maksymina Kuzianik: Można powiedzieć, że przez łóżko (śmiech). Ja i Kiełson jesteśmy parą, jakiś czas po tym jak zamieszkaliśmy razem, chłopcy szukali wokalisty i postanowiłam coś nagrać na próbę. Chłopakom się spodobało i postanowili dać mi szansę. Znaliśmy się już jakiś czas, więc nie miałam żadnego problemu w kontaktach z nimi.

W nowym składzie wydaliście już minialbum „The Flash of Creation”, a 8 maja 2017 r. ukazał się wasz pierwszy album długogrający „They”. Jak moglibyście sklasyfikować swój styl muzyczny?

Dla mnie jest to zawsze trudne pytanie, ponieważ ciężko jest „szufladkować” i obiektywnie opisywać swoją muzykę, zwłaszcza, że w Setheist, a wcześniej w Seth nikt nigdy nie przyszedł na próbę i powiedział „dzień dobry, od dzisiaj gramy thrash” albo „niech Setheist będzie zespołem gothic metalowym”. Chcieliśmy znaleźć swój styl i nie ograniczać się do abstrakcyjnych ram podgatunków metalu, bo nie o to (przynajmniej w Setheist) chodzi. Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że nie wymyślamy niczego na siłę, każdy dźwięk przychodzi naturalnie. 

Płyta „They” to opowieść o manipulacji i tajemniczych mechanizmach rządzących światem inspirowana teorią NWO, czyli nowego porządku świata. Kiedy zainteresowaliście się tym zagadnieniem i w jaki sposób pogłębialiście wiedzę w tym temacie?

U mnie zaczęło się to dosyć wcześnie, jakoś chyba pod koniec podstawówki przeczytałam którąś z książek Dana Browna, gdzie było coś o Iluminatach. Pomyślałam, że skoro istnieje stowarzyszenie, które rządzi światem, to chętnie do niego dołączę, zaczęłam zatem drążyć, szukać i odkrywać te wszystkie niewidzialne niteczki łączące to, co pozornie jest niepołączone. Staram się oczywiście nie popaść w obsesję i patrzeć na wszystko chłodnym, analitycznym okiem, ale czasami aż trudno jest mi uwierzyć w to, że większość ludzi łyka jak młode pelikany – że pozwolę sobie na takie brzydkie określenie – wersje wydarzeń, które serwują nam media. Pogłębianie wiedzy jest tym trudniejsze, że dzisiaj nie wiadomo kto mówi prawdę, kto kłamie, a kto bredzi, ponadto istnieje multum totalnych oszołomów, którzy twierdzą, że za 11/9 odpowiedzialne jest UFO, albo że Jimmy Carter to tak naprawdę John F. Kennedy. Pisząc teksty zawsze staram się dać odbiorcy pole do swojej własnej interpretacji, ponieważ każdy z nas ma inną wrażliwość, każdy przeżywa inaczej, ale chciałam przemycić jeden, jedyny przekaz: kwestionujcie wszystko. Szukajcie, badajcie, podawajcie w wątpliwość. Myślcie samodzielnie, nie ulegając propagandzie żadnej ze stron.

Który z utworów na płycie jest Twoim ulubionym, najbardziej oddającym przekaz albumu?

Uwielbiam wszystkie utwory, bo każdy ma dla mnie zupełnie inne znaczenie emocjonalne, ale utwór, który najbardziej oddaje przekaz albumu to chyba „The Truth Is Out There”. To małe podsumowanie „sytuacji globalnej”, taka esencja wszystkich pozostałych tekstów, ale też wezwanie do tego, aby nie tracić nadziei. Prawda gdzieś tam jest.

A jak wyglądał sam proces tworzenia albumu i gdzie odbywały się nagrania? Wasza płyta została stworzona na naprawdę wysokim poziomie.

Dziękujemy, to dla nas naprawdę ważne. Jak już kiedyś powiedziałam: produkt może się podobać lub nie, ale sposób jego podania nie powinien budzić żadnych wątpliwości. Dlatego też chcieliśmy, aby cała produkcja płyty była w najlepszych rękach, na jakie nas było stać. Rejestracja śladów miała miejsce w HZ Studio. Współpracowałam z chłopakami już wcześniej i byłam więcej niż zadowolona, więc dla mnie to był oczywisty wybór. Mixem i masteringiem zajął się Tomasz ZED Zalewski, który na EP zrobił dla nas świetną robotę, więc postanowiliśmy powierzyć mu materiał ponownie. Sam materiał powstał w znacznej części już kilka lat temu, musieliśmy po prostu uporządkować to, co mieliśmy, pobawić się aranżem oraz odrzucić to, co według nas było za słabe albo nie pasowało do całości. Kilka utworów powstało jednak tylko i wyłącznie z myślą o tej płycie, np. „The Other Side” albo „The Truth Is Out There”.

Zespół Setheist porównywany bywa do Arch Enemy i Nevermore, a Twoją wokalną idolką jest Floor Jansen z Nightwish. Które z zespołów i którzy z artystów ze światowej sceny metalowej stanowią największe inspiracje dla waszej twórczości?

Fakt, że jestem fanką Floor nie oznacza, że namiętnie słucham Nightwish. Zawsze chciałam umieć śpiewać wszystko, a Floor to potrafi, więc chyba ciężko o lepszy wzorzec. W Setheist naszym wspólnym ulubionym zespołem jest niezaprzeczalnie Death i tylko awanturujemy się między sobą, który album jest najlepszy („Human”!). Każdy z nas słucha bardzo różnej muzyki i ciężko jest mi wypowiadać się za resztę zespołu w kwestii ich inspiracji. Ja akurat słucham trochę innego metalu, niż ten, który sama wykonuję – słucham dużo black i death metalu, uwielbiam szczególnie Nile, Septicflesh, Gorgoroth, Ov Hell (bardzo żałuję, że to tylko jedna płyta), Dissection. Ostatnio katuję w kółko Abbatha. No i oczywiście Slayer, kurwa!

Mieliście okazję wystąpić między innymi na festiwalach Klasz Ov The Sejtans, Skibi Dibi Fest i Rock and Rose Kutno Festival oraz występować z Exlibris i Thermit w ramach ogólnopolskiej trasy koncertowej. Z jakimi reakcjami spotyka się wasza muzyka, macie już grono stałych fanów?

Małe grono jest i mam nadzieję, że stale się powiększa. Dopiero po wydaniu „They” tak naprawdę zaczęliśmy się docierać z ludźmi, bo czy można powiedzieć coś więcej po 4 numerach z EP-ki? Jednak pierwszy koncert po publikacji albumu dopiero przed nami. Trudną rzeczą jest przewidzieć ludzkie reakcje, zwłaszcza na taką muzykę jak nasza.  Najfajniejszą rzeczą w całym tym interesie jest moment, kiedy po koncercie łapie cię jakaś osoba, i mówi, że widziała nas pierwszy raz, ale okropnie jej się podobało, pyta o zespół, o płyty itd. I mimo że często jesteśmy zmęczeni (albo zwyczajnie ciągnie nas do baru), to poświęcamy wtedy takiej osobie 100% uwagi. W końcu bez nich nie ma nas.

A jak wygląda życie w trasie? Zdarzyły się wam jakieś nieprzewidziane zabawne sytuacje?

Nic się nie dzieje, jesteśmy bardzo grzecznym zespołem. A serio, to większość takich historii nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego...

Z zespołem Exlibris łączy Cię nie tylko wspólna trasa koncertowa, możemy też usłyszeć Twój głos na ich ostatnim albumie „Aftereal”. Jak wspominasz i oceniasz waszą muzyczną współpracę?

Przede wszystkim muszę im tutaj oficjalnie z całego serca podziękować, że dzięki nim na jednym muzycznym wydawnictwie moje nazwisko figuruje obok nazwiska Zbigniewa Wodeckiego. To jest dla mnie niebywały zaszczyt. W trakcie nagrywania „Aftereal”, jak i na koncertach promujących ten album, na których im towarzyszyłam, nauczyłam się bardzo dużo, co na pewno miało wpływ na stronę wokalną w Setheist i mój osobisty rozwój. Prywatnie kumplujemy się z chłopakami, więc wszystko odbywało się w mega przyjaznej atmosferze.

10 czerwca Setheist wystąpi w warszawskim klubie Progresja w ramach eliminacji do Przystanku Woodstock 2017. Miałaś okazję poznać ten festiwal z fanowskiej perspektywy? Jak oceniasz tę muzyczną inicjatywę?

Tak, w 2011 r. byłam na Woodstocku, świetna impreza i super ludzie. Najbardziej podobał mi się koncert Helloween. Pamiętam, że stałam wśród publiczności i marzyłam o tym, żeby zagrać kiedyś na Dużej Scenie. Generalnie sama idea festiwalu bardzo mi się podoba, organizacja całej imprezy stoi na najwyższym poziomie i mam nadzieję, że w tym roku nie powtórzy się akcja pod tytułem „impreza podwyższonego ryzyka” czy co oni tam wymyślili.

O ile mi wiadomo, pasję do muzyki masz we krwi, ponieważ Twój ojciec również jest muzykiem. Jak wspominasz swoje wokalne początki – od jakich zespołów zaczynałaś swoją przygodę z muzyką?

Pamiętam, jak jeszcze byłam strasznym smarkiem, że mieliśmy taką kasetę z utworem Madonny „Don't Cry For Me Argentina” z musicalu Evita i to była wtedy dla mnie najpiękniejsza piosenka na całym świecie. Ojciec non stop musiał ją przewijać, żebym mogła śpiewać do miotły, która oczywiście była moim mikrofonem. Potem jakimś cudem trafiłam na teledysk Cradle Of Filth „From The Cradle To Enslave”, miałam wtedy może jakieś 10 lat i zastanawiałam się jakiej płci jest to, co tam śpiewa, i w ogóle co to za pojeby robią takie straszne rzeczy na teledyskach (śmiech). Wtedy Cradle było dla mnie za mocne, ale słuchałam już punk rocka (The Clash!) i mojego ukochanego wówczas Guano Apes. Potem ktoś pokazał mi Slipknot. I poznałam tego smoka. Chciałam ciężej, chciałam głośniej, chciałam więcej.

Z wykształcenia jesteś architektem wnętrz, ale pracujesz w zupełnie innym zawodzie – prowadzisz w Kutnie salon tatuażu Pussyfer Tattoo. Dlaczego nie zdecydowałaś się na pracę w wyuczonym fachu i zdecydowałaś się poświęcić tatuowaniu?

Tatuaże zawsze mi się podobały, zawsze chciałam mieć ich dużo, zawsze też uwielbiałam rysować. Tak naprawdę przez większość czasu nie robiłam nic innego, tylko słuchałam muzyki i rysowałam. I śpiewałam. Tatuując w zasadzie robię to samo – jako, że to moje studio, słuchamy z klientami (czy tego chcą czy nie) najwspanialszych dzieł metalu, a ja sobie rysuję, tylko zamiast ołówka mam maszynę, a zamiast papieru skórę. Wnętrzarstwo też jest bardzo ciekawe, fajnie jest mieć backup w postaci właśnie takich studiów, ponadto dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy, ale zdecydowanie wolę wbijać w ludzi igły niż dobierać im posadzki.

Sama jesteś posiadaczką wielu tatuaży. Czy mogłabyś opowiedzieć coś więcej na temat ich znaczenia?

Na lewej ręce mam portrety moich wszystkich trzech kocich dzieciątek: kocura Waśki oraz dziewczynek Figi i Magdy, pod prawym kolanem mam jeden z symboli Septicflesh, na lewej nodze mam swojego własnego kodamę z „Księżniczki Mononoke”. Reszta tatuaży ma bardziej charakter ozdobny niż emocjonalny. Mój najświeższy nabytek to literki t h e y na palcach lewej ręki, na wzór tych z okładki naszego albumu.

Zdobywacie coraz większą popularność i renomę na polskim rynku metalowym, ale niewątpliwie jest to środowisko, w którym trudno się wybić. Co Twoim zdaniem czyni zespół Setheist wyjątkowym, innym niż pozostałe?

Każdy kto ma swój zespół uważa go za wyjątkowy. Niemniej naszym atutem na pewno jest... muzyka, a raczej to, że nie da jej się jasno przyporządkować do konkretnego podgatunku. Znaczna większość zespołów na naszym rynku gra mocno sprecyzowaną muzykę – oczywiście często dodają jakieś smaczki – ale generalnie zawsze powiesz o nich „thrash” albo „black” albo coś tam. A co powiesz o Setheiście? Jeden z moich znajomych, dosyć znany muzyk w środowisku, zapytany przeze mnie o gatunek, jaki według niego gramy, odpowiedział: „nie wiem, bo nikt tak nie gra”. Ponadto dodatkową wartością jest przekaz naszych tekstów. No i fajne z nas ludzie (śmiech).

Macie już jakieś wstępne pomysły na kolejną płytę – zamierzacie kontynuować tematykę zawartą w „They”?

Po części tak, temat spisku będzie obecny na następnej płycie, jednak tym razem chciałabym podejść do tego trochę z innej strony. Mam już kilka szkiców tekstów, cały ogrom notatek i rodzi mi się w głowie pomysł na okładkę i oprawę graficzną. Chłopcy natomiast pracują nad nowymi utworami.

Marek Teler

126_threshold-158x600px-eu.gif 128_bullet-raid_baners_b.gif 124_banerMOSHERZ.jpg 125_dio_156x600.gif

Goście

692786
DzisiajDzisiaj1457
WczorajWczoraj2019
Ten tydzieńTen tydzień9116
Ten miesiącTen miesiąc41251
WszystkieWszystkie692786
54.80.77.124

helloween plakat z logo hmp m

morbid angel plakats m

threshold plakat m

dirkschneider plakat m

dio returns plakato b

stevenseagullsh m

merry christless plakatd m

kreator plakatk m

accept plakath m

fates warning plakatn m

cradle of filthf m

magnum plakatm m

korpiklaani plakath m

40-lecie toto w tauron arenie krakwt m