Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 66sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

threshold plakat m

dirkschneider plakat m

dio returns plakato b

solstafir i myrkur w krakowie m

stevenseagullsh m

merry christless plakatd m

kreator plakatk m

accept plakath m

fates warning plakatn m

cradle of filthf m

magnum2018 new m

news nr 4 m

korpiklaani plakath m

40-lecie toto w tauron arenie krakwt m

black label society plakatf m

trivium plakatg m

metalmania plakatg m

camel ebiuletynf m

judaspriest posterb1 m

king crimson m

deeppurple posterb1e m

roger waters plakatu m 

„Nie wolno pozbawiać ludzi głosu, nie wolno bać się go zabierać” (Organek)

„Nie wolno pozbawiać ludzi głosu, nie wolno bać się go zabierać.” - mówi Tomasz Organek w całkiem przyjemnej rozmowie ponad podziałami muzycznymi. Rozmowie o sztuce, śmierci i tak wiele dziś znaczącej wolności wypowiedzi... 

Małgorzata „Margit” Bilicka: W rozmowach z Tobą często pojawia się Eros i Tanatos jako dwa główne wątki, których  dotykasz w swojej twórczości. Kulturowe symbole sprzeczności jakimi są miłość i śmierć często występują obok siebie w literaturze. Mówisz, że kiedyś „wstydziłeś się” tych tematów, jednak dziś sytuacja zmieniła się diametralnie. Co spowodowało tą zmianę? Czy był to długotrwały proces? A może jakaś konkretna historia zmieniła Twoje postrzeganie?

Tomasz Organek: Miłość i śmierć nie wykluczają się w żadnym stopniu. One tworzą kontinuum. To składowe doświadczenia, które człowiek zbiera przez życie, po to by na pewnym etapie umieć pogodzić się ze śmiercią. Miłość bez śmierci nie miałaby sensu, nie zaistniałaby. Śmierć bez miłości byłaby łatwa. One się doskonale uzupełniają. Zrozumienie tego procesu wymaga czasu, doświadczenia, o którym powiedziałem wcześniej. Stąd opóźnienie. Do mnie w ogóle wszystko przychodzi z opóźnieniem.

organek1Mam przez to rozumieć, że pogodziłeś się całkowicie z przemijaniem? Zarówno Twoim, jak i Twoich bliskich? Wiem, że w bardzo młodym wieku straciłeś ojca. Moim zdaniem artysta musi doświadczyć, dotknąć pewnych skrajności, żeby być szczerym w tym co oddaje innym. Czy to było jedno z takich doświadczeń?

Oczywiście. Utrata rodziców to trauma, w wyniku której pojawia się tzw. syndrom sierocy. W psychice każdego człowieka, a tym bardziej dziecka buduje się świadomość nieuchronności śmierci, z którą mierzy się on do końca życia i na podstawie której buduje własną samoocenę i światopogląd. Mówi o tym teoria opanowywania trwogi, dobrze opisana w psychologii. A wracając do twojego pytania, to zarówno doświadczenia graniczne jak i zwykle przeżywanie codzienności mają ogromny wpływ na twórczość artysty. Człowiek wrażliwy czasami widzi i czuje więcej, a sztuka pozwala odreagować te napięcia.

Sztuka czyli w Twoim wypadku tzw. poezja oralna?  Polski badacz kultury Paweł Tański w swoich obserwacjach dotyczących związku sztuki słowa i muzyki chętnie podaje Twoje teksty jako przykład tej formy. Co więcej uznaje je nawet jako ciekawsze od późniejszej twórczości Grzegorza Ciechowskiego.  Co sądzisz o tym porównaniu? 

Porównanie, rzecz jasna, bardzo pochlebne, ale nie doszukiwałbym się jakiejś analogii pomiędzy nami poza taką, że obaj w jakimś sensie jesteśmy związani z Toruniem. To, co piszę wynika z intertekstualności o której wielokrotnie mówiłem - moje teksty są sumą tekstów, które w życiu przeczytałem i tego, co z nich we mnie zostało - sytuacja identyczna do tej w jaki sposób tworzę muzykę. To taka synteza wszystkiego co dla mnie ważne. Dzięki niej stworzyłem swój własny język, którym ze swojej perspektywy opisuję świat.

Co Cię w takim razie bardziej "kręci"? Komponowanie muzyki czy literatura? Prawda to, że w wolnych chwilach zajmujesz się pisaniem książki?

To nie jest kwestia kręcenia, tylko pewnej konsekwencji działania. Najpierw piszę, bo słowo jest i zawsze pozostanie pierwsze, jak w Biblii, później próbuję je posłać dalej niczym dobrą, a w moim przypadku częściej niedobrą nowinę. Szukam  nośnika, a nic nie nadaje się bardziej do tego celu niż muzyka, piosenka. Tekst piosenki to krótka, bardzo skondensowana forma, nie tak lapidarna i alegoryczna jak wiersz, ale równie intensywna, krótka, więc po czasie rodzi się naturalna potrzeba wypisania się, spróbowania większej formy. Tak więc próbuję od dość długiego już czasu dłuższych form. Napisałem serię opowiadań, niektóre poszły do druku, a teraz rzeczywiście eksperymentuję z fabułą, ale dopóki nie opanuję warsztatu, niczego nie pokażę. Być może taki moment nigdy nie nadejdzie. Nie czekam na to zupełnie. Robię to dla siebie.

Wracając jeszcze na chwilę do tematu śmierci. Czy poważnie myślisz o tym, żeby oddać się w ręce Jasona Leacha, który założył firmę zatapiającą prochy zmarłych w płytach winylowych? Popierasz tego typu pomysły na biznes? Mnie osobiście mocno zaintrygowała polska firma, która robi diamenty z ciał zmarłych. 

Można powiedzieć, że śmiertelnie poważnie tego nie traktuję, ale pomysł uważam za całkiem frapujący. Gdy umiera ciało, pozostaje pamięć. Ale może pozostać coś więcej. Od lat wspieram Fundację dla Transplantacji założoną przez dr Zygmunta Kalicińskiego, która propaguje ideę oddawania narządów osób zmarłych ciężko chorym. Ciało, wyzbyte świadomości to magazyn części zamiennych dla ludzi potrzebujących. Po co skazywać je na powolne gnicie w piachu skoro można jeszcze komuś pomóc? A jeśli możemy część swojego bliskiego mieć dla siebie, przy sobie do końca swoich dni? Jeśli to nam choć trochę pozwala ukoić ból po stracie? Potrafię sobie wyobrazić, że ktoś chce mieć na szyi diament z prochów ukochanej osoby. Nie budzi to we mnie żadnych kontrowersji, ani niesmaku. Rozumiem to, a fakt, że ktoś na tym robi biznes biorę na chłodno. Wszystko dzisiaj podlega ciągłej negocjacji i sprzedaży. Na nic nasze bunty, żyjemy w świecie skomercjalizowanym do granic i nic tego nie zmieni. Ważne, żeby zachować w tym wszystkim rozsądek.

organek2Muzyka, która tworzysz jest szczególnie osobista. Jasne jest, że Twoje koncerty przyciągają rzesze fanów, ale czy Ty wewnętrznie czujesz, że tworzysz sztukę dla mas?  Myślisz, że te masy rzeczywiście prawidłowo odbierają przekaz jaki jest w tekstach?

Nie wiem. Tworząc nigdy nie zastanawiam się nad odbiorcą. Przede wszystkim robię to dla siebie, dla własnej terapii, spełnienia, dobrego samopoczucia. Odbiorca przychodzi sam i bierze z tego to, czego potrzebuje. Nie mam na to wpływu i nawet nie próbuję mieć. Gdybym kalkulował, przekaz byłby zmanierowany, nieszczery, a ludzie to szybko wyczuwają. Opowiadam szczerze o sobie, ale przecież o sprawach uniwersalnych, więc tu bym pewnie doszukiwał się naszego powodzenia. Krótko mówiąc,  kogoś to obchodzi, dotyka. No a jeżeli pytasz mnie czy ktoś prawidłowo odczytuje przekaz w moich tekstach, to pytanie uważam za bezzasadne. Jako autor zawieram tam swoje doświadczenie, ale każdy odbiorca filtruje mój tekst przez swoje własne, więc w tym sensie ilość interpretacji jest nieskończona i nie mi to oceniać.

Właściwie większość utworów, które wychodzą spod Twojej ręki to stylistyczne zaskoczenie. Często pojawia się nawet pytanie skąd właściwie wzięła się inspiracja do konkretnej kompozycji.  Płyta dzięki temu jest mocno zróżnicowana, ale czy Ty dążysz do tego żeby jednocześnie była w jakiś sposób spójna? Czy przykładowo „Czarna Madonna” niesie jakiś całościowy przekaz? Kolejna płyta też będzie taka różnorodna?

Nie wiem jaka będzie następna płyta. I nie dążę do spójności. Nie zastanawiam się nad tym w ogóle. To nie moja sprawa. Piszę to, co czuję i tak, żeby kąsało. To lubię w pisaniu. A że stylistycznie różnie? To się już zaczęło dawno temu w sztuce, tylko cały ten postmodernizm dopiero teraz dociera do muzyki. Stylistyki, gatunki, rodzaje, to nie jest już ważne. Jednorodny gatunek został dawno wyeksploatowany do cna, stał się nudny, stąd potrzeba jego rozciągania. Oglądając filmy Tarantino albo czytając Güntera Grassa albo Falknera pytasz o gatunek czy dobrze się bawisz? Kogo obchodzi gatunek w XXI wieku? Nie mnie. Liczy się efekt świeżości, zaskoczenia.

„Wiosna” to chyba mój faworyt na ostatnim krążku. Prawdziwy zastrzyk energii. Przed premierą video poprosiliście fanów o przesyłanie zdjęć oraz filmów związanych z ich wiosną, aby wykorzystać je w klipie. Wiemy jak skończyła się ta współpraca. A jak przebiegała? Czy akcja miała duży odzew? A ile jest wiosny Organka w tym klipie?

Akcja miała tak duży odzew, że nie byliśmy w stanie wszystkich zdjęć przerobić. Przyszło kilka tysięcy zdjęć, zapchały nam się specjalnie do tego celu stworzone skrzynki mailowe. Jestem bardzo zadowolony z tego clipu, z pracy Marty Kacprzak - jest to pierwsza artystka, z którą łączy mnie ta sama wrażliwość estetyczna i na pewno na tych dwóch klipach nasza współpraca się nie skończy. A Organka jest dużo, bardzo dużo. W zdjęciach może mniej, ale w słowach nad wyraz.

organek3Męskie granie - co oznacza być szefem orkiestry? Pełna decyzyjność? Czy to oznacza, że sam dobierasz repertuar i wykonawców? Czy już wiadomo kto za rok będzie szefem Męskiego Grania?

Funkcja dyrektora muzycznego MGO oznacza pełną kontrolę nad doborem muzyków, repertuaru, realizowaniu aranżacji utworów, prowadzeniem prób oraz wszystkich koncertów na trasie MG. Oczywiście, zawsze robię to w pełnym porozumieniu z pozostałymi frontmenami, twarzami MG, bo uważam, że do spójnej i owocnej współpracy potrzeba wzajemnego szacunku i otwartości, mimo że finalnie decyzje podejmuję ja. Piastowałem tę funkcję przez dwa lata i obie edycje uważam za bardzo udane. Dowiedziałem się o sobie tyle, że oprócz kompetencji muzycznych jestem równie sprawnym managerem ;)  Co do przyszłego roku, to nie mam pojęcia co się wydarzy. Mój tegoroczny kontrakt wygasł i w tej chwili skupiam się na swojej trasie.

Czy polityka i to co dzieje się obecnie w Polsce wpływa jakoś szczególnie na twoje samopoczucie? Jedyne co zauważyłam w tym temacie to dość emocjonalny wpis na FB dotyczący wycinki drzew w PL.

Oczywiście, że wpływa. Niezależnie od preferencji politycznych, wpływa na mnie poziom agresji i nietolerancji w tym kraju. Zabierałem stanowisko w kilku innych sprawach, wycinka drzew to ostatnia z nich. Drażni mnie tylko to, że za każdym razem kiedy wypowiem się publicznie na temat który mnie uwiera, zaraz znajduje się ktoś, kto radzi mi, żebym nie zajmował się polityką, tylko muzyką. Drażni mnie to, bo poza swoją profesją jestem również obywatelem tego kraju, chodzę na wybory, płacę podatki i mam prawo wypowiadać swój pogląd na niektóre sprawy, a robię to zawsze w bardzo wyważony sposób. Według tej logiki hydraulik powinien skupiać się wyłącznie na rurach, a mechanik na silnikach. Nie wolno pozbawiać ludzi głosu, nie wolno się bać go zabierać. A już na pewno nie wolno dać się go pozbawić.

Małgorzata „Margit” Bilicka
Zdjęcia: Oskar Szramka www.oskarszramka.com
124_banerMOSHERZ.jpg 128_bullet-raid_baners_b.gif 120_helloween_158x600px_eu.gif 122_beastinblack_158x600px_eu.gif 126_threshold-158x600px-eu.gif 123_bg_158x600px_eu.gif 121_destruction_158x600px_eu.gif 125_dio_156x600.gif 127_paenzer_158x600px_euv_b.gif

Goście

849614
DzisiajDzisiaj1362
WczorajWczoraj1905
Ten tydzieńTen tydzień1362
Ten miesiącTen miesiąc19979
WszystkieWszystkie849614
23.22.136.56