Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 68sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

bb plakatz m

bullet tourchartsentry weba b

camel ebiuletynf m

black silesia open air iii m

choppers club plakatxyz m

exodus plakat katowice 250 m

judaspriest posterb1 m

king crimson m

deeppurple posterb1e m

iced earth plakat m

wacken plakatd m

anathema plakatz m

roger waters plakatu m

ino rock festival plakata m

hellion metal festivalx m

primal fear plakata b

threshold european tour 2018z m

 

„Rewolucja zaczyna się w Twoim wnętrzu” (Blaze Bayley)

Blaze Bayley to osoba, której chyba żadnemu miłośnikowi ciężkiego grania nie trzeba przedstawiać. Wokalista znany przede z występów w Iron Maiden, od wielu lat z powodzeniem kontynuuje swoją karierę solową. Opowiedział nam co nieco o swojej nowej płycie „The Redemption Of William Black”, zbliżających się koncertach w Polsce, przyjaźni z Brucem Dickinsonem i wielu innych interesujących wątkach swojej kariery.

    

HMP: Witaj Blaze. Właśnie ukazała się trzecia i zarazem ostatnia płyta z Twojej trylogii „Infinite Entanglement”. Jesteś zadowolony z ostatecznego efektu?

Blaze Bayley: Jak najbardziej. Nad  produkcją czuwałem osobiście razem z Chrisem Appletonem. Jak zapewne wiesz jestem całkowicie niezależny, nie mam w tej chwili nad sobą żadnej dużej wytwórni płytowej. Działam tylko dzięki wsparciu fanów, którzy wciąż kupują moje płyty. W głównej mierze dzięki temu jestem w stanie kontynuować swoją działalność i realizować kolejne wydawnictwa.

Seria albumów „Infinite Entanglement” to bardzo niezwykły i interesujący koncept. Jakbyś przedstawił całą tą trylogię osobie,  która jeszcze jej nie słyszała?

Jest to utrzymana w klimacie science fiction historia człowieka, który przeszedł głębokie zmiany wewnętrzne. Składa się ona z trzech albumów. Pierwszy z nich to „Infinite Entntglement”. Druga część nosi tytuł „Endure and Survive”. Trzecia część to właśnie świeżo wydana „The Redemption Of William Black”.

Porozmawiajmy chwilę o tekstach. Wers, który szczególnie utkwił mi w pamięci to „Revolution begins inside you” pochodzący z refrenu utworu „The Dark Side Of Black”. Patrząc na te słowa poza kontekstem tego kawałka oraz całej historii zawartej na albumie, zgodzisz się, że zmienianie świata należy zacząć od zmiany siebie?

Po pierwsze, nie uważam, że w ogóle powinniśmy próbować zmieniać ten świat. Przynajmniej ja nie czuję się na tyle kompetentny, by to robić. Pisząc ten tekst miałem na myśli, że każdy z nas powinien zostawić przeszłość za sobą, gdyż to co zrobiłeś w przeszłości, twoje błędy, niepowodzenia, problemy nie mogą wpływać na Twoją przyszłość. Pewne rzeczy musisz zostawić za sobą. To taka osobista rewolucja. To szukanie zbawienia i patrzenie w przyszłość, która na ten moment nie istnieje. My sami ją tworzymy. To rewolucja, która powinna dokonać się w Twoim wnętrzu i we wnętrzu każdej jednej osoby. Da ci to możliwość prawdziwej przemiany. Patrząc na to w kontekście tekstu utworu „The Dark Side Of Black”, bohater mojej historii miał bardzo mroczną przeszłość, miał na sumieniu naprawdę okropne rzeczy. Ale postanowił odciąć się od tego co było, porzucić tytułową ciemną stronę swojej osobowości. W pewnym momencie zaczął wierzyć, że może się w nim dokonać prawdziwa rewolucja.

Ostatnio wydajesz swoje albumy rok po roku. Co jest powodem, że Tobie się to udaje, a inne topowe zespoły metalowe każą swoim fanom czekać na nową płytę czasem nawet pięć lat?

Głównym powodem jest to, że kapele, o których myślisz w większości przypadków są pod skrzydłami dużych wytwórni. Ja, jak już na początku wspomniałem nie mam nad sobą żadnej wytwórni, więc de facto mogę robić, to co tylko chcę. Wsparcie dostaję jedynie od managera, muzyków mojego zespołu oraz oczywiście fanów. Inne zespoły również ciężko pracują przy tworzeniu muzyki, poświęcają temu wiele czasu i energii, ale nie są w stanie nagrać trzech albumów w ciągu trzech lat, i jeszcze przy okazji każdego zagrać trasę promocyjną po świecie. Nam się to udaje. Jak tylko wracam z chłopakami z trasy, robimy sobie dwa dni przerwy i  od razu bierzemy się za tworzenie nowego materiału. Przez te trzy lata narzuciliśmy sobie naprawdę szybkie tempo pracy. Ale z efektów jesteśmy niezmiernie zadowoleni.

Zanim zacząłeś działać na własną, współpracowałeś z kilkoma wytwórniami. Stwarzały Ci one ogromne problemy?

Zdecydowanie tak! I było ich wiele.

A jakie konkretnie?

Wiele osób pracujących dla dużych wytwórni, nie mówię, że wszyscy, ale spora część z nich nie potrafi zrozumieć istoty heavy metalu. Nie dociera do nich, dlaczego ten gatunek ma tylu fanów, którzy go kochają, dlatego traktują ciężką muzykę marginalnie. Dla mnie, jako fana heavy metalu, ważne jest by robić wszystko zgodnie ze swoimi zasadami, zatem moje koncerty są okazją do kontaktu ze słuchaczami. U mnie nie ma problemu z dawaniem autografów czy robieniem zdjęć. Chętnie podpisuje zarówno swoje solowe płyty, jak i te, które nagrałem z Wolfsbane czy Iron Maiden. Wiele zespołów nie może sobie pozwolić na takie zachowania. Nimi rządzą ludzie z wytwórni, a oni na wiele rzeczy nie wyrażają zgody. Dla mnie fani są zawsze na pierwszym miejscu. Zawsze jak przyjeżdżam do Polski, dostaje ogromne wsparcie od tutejszych fanów. Pierwsza moja wizyta w Waszym kraju miała miejsce w okresie, gdy śpiewałem w Iron Maiden. Pamiętam jak polscy fani śpiewali nam pod hotelem o 5:00 rano. Naprawdę niesamowite doświadczenie.

Na początku maja znów zawitasz w Polsce. Zagrasz kilka koncertów. Wystąpisz w małych klubach, a także zawitasz do dwóch mniejszych miejscowości. Dlaczego się zdecydowałeś na taki krok? Przecież spokojnie mógłbyś wypełnić dużą halę.

Duże hale nie są odpowiednim miejscem dla mojej muzyki. Co prawda grywam czasem na dużych festiwalach i nie powiem, sprawia mi to frajdę. Ale wybrałem mniejsze miejsca, gdyż chcę mieć kontakt z każdą osobą obecną na koncercie. Chcę też, by każdy mógł mnie zobaczyć z bliska. Pasja, z jaką oddaję się muzyce rozprzestrzenia się na każdą osobę obecną pod sceną. Jest to możliwe szczególnie podczas małych kameralnych koncertów. Poza tym uwielbiam wracać do miejsc, w których już kiedyś występowałem

Nie masz stałego zespołu, zatem powiedz proszę kto będzie Ci towarzyszył na scenie podczas koncertów w Polsce?

Ci sami ludzie, którzy towarzyszą mi na scenie od pięciu lat. Z tymi gośćmi zagrałem ostatnie pięć tras. Są to muzycy zespołu Absolva - świetnej brytyjskiej grupy heavy metalowej. Nie biorę nikogo innego na koncerty, gdyż jestem zadowolony z nich i nasza współpraca układa się rewelacyjnie.

Pamiętasz pierwszy koncert, który zagrałeś w swoim życiu?

Tak. Miałem wtedy 21 lat. Było to z moją pierwszą grupą Wolfsbane.  Wystąpiliśmy wtedy dla naszych znajomych i rodziców, ale zebrała się z tego grupa licząca ok 100 osób. Mieliśmy z tego kupę zabawy.

Wolfsbane reaktywował się w 2010. Powiedz mi co na dzień dzisiejszy dzieje się z tą kapelą?

Każdego roku grywamy jakieś pojedyncze koncerty. W grudniu spotkaliśmy się by zagrać sześć występów. Było to jakieś dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem. Za rok znów to powtórzymy. Próbujemy również tworzyć nową muzykę, ale nie jest to łatwe, gdyż każdy z nas jest zaangażowany w masę innych rzeczy.

Swoją solową karierę prowadzisz już osiemnaście lat, wydałeś dziewięć albumów studyjnych, jednak w świadomości mas ciągle funkcjonujesz jako „były wokalista Iron Maiden” Nie przeszkadza Ci to?

Nie, wręcz przeciwnie. Jestem z tego naprawdę dumny. Mam dzięki temu ogromne wsparcie od wielu osób. Album „The X-Factor” osiągnął szczyt list sprzedaży w wielu krajach na świecie, wyprzedzając między innymi Madonnę. Pochodzący z niego utwór „Man On The Edge” był światowym przebojem. Uważam, że odniosłem duży sukces z Iron Maiden. Miałem okazję poznać wielu wspaniałych ludzi podczas tras promujących płyty „The X-Factor” i „Virtual XI”. Dzięki temu wielu z fanów Maiden zaczęło się potem interesować moją solową twórczością. Iron Maiden wiele mi dał. To było niesamowite uczucie tworzyć muzykę razem ze Stevem Harrisem i resztą ekipy. Jestem cholernie zadowolony, że piosenka, której jestem współautorem, czyli wspomniany „Man On The Edge” została wybrana na pierwszy singiel promujący album „The X Factor”. Tamte czasy wiele mnie nauczyły. Dziś słuchając mojej trylogii „Infinite Entglement”, zapewne dostrzegasz znaczną różnicę w moim sposobie śpiewania. Dziś też inaczej podchodzę do tworzenia muzyki i odgrywania jej na scenie. Ale gdyby nie Iron Maiden, prawdopodobnie nie prowadzilibyśmy dziś tej rozmowy.

Jednak będąc wokalistą Iron Maiden często byłeś krytykowany zarówno przez fanów, jak i dziennikarzy. Delikatnie mówiąc nie zostałeś przez nich zaakceptowany. Nie mogłeś się także odpędzić od porównań do swojego poprzednika. Jak sobie z tym radziłeś?

Wiesz, wielu ludzi którzy nie zaakceptowali mnie jako wokalisty Maiden, nie akceptuje mnie do dziś. Kiedy w 1981 do zespołu dołączył Bruce Dickinson zastępując Paula Di'Anno, ludzie krzyczeli, że chcą z powrotem Paula. Kiedy do grupy dołączyłem ja, ludzie chcieli powrotu Bruce'a. Starałem się robić swoje najlepiej jak tylko potrafię i nie przejmować się krytyką. Wbrew pozorom, było też sporo pozytywnych opinii na mój temat i czułem wsparcie od tysięcy fanów. Nawet tych z Polski. Wiem, że w waszym kraju mam naprawdę ogromną liczbę słuchaczy. Polscy fani są naprawdę niesamowici. Kocham wracać do Was podczas kolejnych tras koncertowych. Jak wspomniałeś, z początkiem maja pojawiam się u Was znowu.

Czy to właśnie dlatego koncert nagrany w  Polsce zdecydowałeś się wydać jako swoje pierwsze koncertowe DVD („Alive In Poland” z 2007)

Ten pomysł wyszedł od Metal Mind Productions. Mój zespół, z którym grałem się wtedy rozpadł, więc specjalnie z powodu tego nagrania zebrałem na szybko nowy skład. W tym roku zamierzam wydać kolejne koncertowe DVD. Tym razem będzie to całkowicie moja produkcja. Zamierzam zarejestrować koncert, który odbędzie się 26-ego maja w Nancy we Francji. Setlista będzie złożone z wielu kawałków nagranych po 2007 roku.

Wróćmy jeszcze na chwilę do tematu Iron Maiden. Nie jest żadną tajemnicą, że masz dobry kontakt z Brucem Dickinsonem. Ale słyszałem, że nawet on był zszokowany, gdy dowiedział się, że to właśnie Ty zostaniesz jego następcą. Wiedziałeś o tym?

Odkąd znam Bruce'a, zawsze był dobrym kolegą. Poznaliśmy się długo przed tym, jak zmieniłem go za mikrofonem w Iron Maiden. Pierwszy raz spotkaliśmy się w Nowym Jorku na małym festiwalu, na którym występowałem z Wolfsbane. Zawsze dostawałem od niego wsparcie, zarówno będąc wokalistą Iron Maiden, jak i po odejściu z tego zespołu. Pomógł mi załatwić promocję w radio. Dzięki niemu kilkakrotnie byłem zapraszany do różnych audycji jako gość specjalny. Kiedy chciałem nagrać teledysk, użyczył mi swojego symulatora lotów. Jest on naprawdę wspaniałą i pomocną osobą.

Miałeś kiedyś pomysł, żeby zorganizować koncert Iron Maiden, na którym pojawią się wszyscy trzej wokaliści, którzy przewinęli się przez zespół. Jak myślisz, istnieją jakieś szanse, by kiedykolwiek to zrealizować?

Niestety nie. Chociaż uważam, że byłoby to niesamowite wydarzenie dla wszystkich fanów. Ale nie sądzę by kiedykolwiek to się zdarzyło. Z wielu powodów.

Wiemy już, że znasz się dobrze z Brucem. A utrzymujesz jakiś kontakt ze Stevem i resztą byłych kolegów z Maiden?

Wiesz, każdy z nasz dziś mieszka w innym miejscu. Poza tym nasz grafik często nie pozwala nam się spotykać. Ja dziś gram tu czy tam, a oni są na drugim końcu świata. Ale kiedy spotykamy się przypadkiem, czy to na jakimś festiwalu, czy po prostu na ulicy, zawsze kilka słów ze sobą zamienimy.

W 2013 roku razem z Thomasem Zwijsenem nagrałeś akustyczny album zatytułowany „Russian Holiday”. Skąd w ogóle pomysł na takie przedsięwzięcie?

Możesz usłyszeć tam naprawdę klasyczne brzmienie gitary akustycznej. Chciałem coś takiego nagrać już od dłuższego czasu. Poza gitarą klasyczną, na tym albumie usłyszysz również skrzypce. Album wypełniają głównie akustyczne aranżacje utworów, które nagrałem zarówno solo, jak i z Iron Maiden. Poza tym są tam jeszcze dwa zupełnie premierowe utwory.

Ty jesteś Anglikiem, Thomas Holendrem. Dlaczego zatem album nosi tytuł „Russian Holiday”?

Tytuł pochodzi od jednej z premierowych piosenek na tym albumie. Kawałek ten opowiada prawdziwą historię. Musiałem wyruszyć w trasę koncertową zaraz po tym, jak na świat przyszła moja córka. O wiele bardziej wolałbym zostać wtedy w domu, ale niestety z czegoś muszę żyć, a granie koncertów to część mojej pracy. Tekst utworu opisuje prawdziwe sytuacje, jakie zdarzyły mi się podczas tej trasy w Rosji. Zawarta jest w nim też tęsknota za córką. Miała tylko kilka tygodni, kiedy wyjechałem.

Zamierzasz jeszcze kiedyś nagrać podobny album?

Tak, jak najbardziej. Zacznę go nagrywać w czerwcu, a ukaże się  najprawdopodobniej w październiku lub listopadzie. Więcej szczegółów na razie nie zdradzę.

Sporo koncertujesz. Co czujesz, gdy wracasz z trasy do domu?

Gdy wracam do domu i mam chwilę odpoczynku od grania, zajmuje się swoją drugą pasją, czyli jazdą na motocyklu. Sprawdzam, czy po takiej przerwie jest jeszcze w stanie odpalić (śmiech). Druga rzecz, za którą naprawdę tęsknie w trasie to mój ogród, który uwielbiam pielęgnować. Jednak mimo to kocham trasy koncertowe, występowanie na żywo sprawia mi ogromną przyjemność. W tym roku również mam zaplanowane wiele koncertów na całym świecie, w tym pięć w Polsce. Powrócę między innymi do Wrocławia do klubu Liverpool, który bardzo mi się podoba. W Tychch zagram w pubie Underground, potem klub Labirynt w Stalowej Woli, klub Semafor w Skarżysku – Kamiennej i na koniec Graffiti w Lublinie. Jestem naprawdę podekscytowany tą trasą po Polsce. Zagramy wiele nowych utworów z trylogii „Infinite Entanglement” i kilka kawałków, które nagrałem z Iron Maiden.

Jakiej muzyki słuchasz obecnie na co dzień?

Ostatnio głównie muzyki klasycznej oraz klasycznego rocka. Jeśli chodzi o współczesne zespoły metalowe to moim zdecydowanym faworytem jest grupa Sabaton.

Chciałbyś na zakończenie powiedzieć jeszcze kilka słów polskim fanom czekającym na Twoje koncerty?

B: Jasne. Nie mogę się już doczekać spotkania z Wami. Po każdym koncercie będzie można swobodnie się ze mną spotkać, porozmawiać czy wziąć autograf. Zamierzam podpisywać zarówno swoje płyty, płyty Wolfsbane jak i płyty Iron Maiden z moim udziałem. Jeśli chcesz sobie zrobić ze mną zdjęcie, jest to kompletnie darmowe. Nie pobieram z tego tytułu żadnych opłat. Dziękuje Wam wszystkim za wielkie wsparcie jakie od Was dostaję. Dziękuje wam za to, że razem możemy tworzyć historię heavy metalu. Do zobaczenia!

Bartłomiej Kuczak

120_overkill_158x600px_eu_b.gif 121_behemoth_158x600px_eu.gif 116_jt-gig-baner.gif 118_riotV_158x600px_eu.gif 117_anthrax_158x600px_eu.gif

Goście

1176852
DzisiajDzisiaj365
WczorajWczoraj2036
Ten tydzieńTen tydzień365
Ten miesiącTen miesiąc61860
WszystkieWszystkie1176852
54.81.183.183

powerwolf plakatz m

nightwish plakatz m

annihilator plakatz m

slayer plakatz m

batushka plakatz m