Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 73 sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

ghost plakatz m

sacred reich plakatc m

exumer plakat m

voivod plakatzyx m

plakat-b1-zpm m

heavy attack posterver final 1 m

hrllhaim plakat poster m

drownmyday-oraz-testergier-postare m

metalowa-wigilia-2019-web-posterzyx m

pol wieku w chaosie poster m

dreamtheater-poster m

rhapsodyoffire-posterb1 m

hammerfall posterb1 m

atropha plakatzzz m

lamb of god i kreator plakat m

lucifer plakatb m

mystic festival 2020b m

„Nowa jakość” (Fanthrash)

Ponad siedem lat trzeba było czekać na nowy album Fanthrash. Lubelską formację dopadły jednak zmiany składu, bycie zespołem niezależnym też nie ułatwiało jej funkcjonowania. W końcu jednak „Kill The Phoenix” ujrzał światło dzienne i warto było czekać na tę płytę – tym bardziej, że thrash w wydaniu Grega i spółki zyskał też, rzadko spotykaną w metalu, instrumentalną oprawę:

            
HMP: Zapowiadaliście wydanie „Kill The Phoenix” już jakieś trzy lata temu, pojawił się wtedy nawet promujący go teledysk „Ice Dagger Of Despair” - bycie zespołem niezależnym ma plusy i minusy?

Grzegorz Obroślak: Witaj Wojtek, powitania również dla czytelników „Heavy Metal Pages” i wszystkich metal maniacs. Tak to prawda, teledysk do „Ice Dagger Of Despair” powstał już w 2016 roku i wtedy wydawało się, że data premiery płyty będzie znacznie szybciej, ale w międzyczasie doszliśmy do wniosku, że nie będziemy sztucznie cisnąć z terminem i pozwolimy materiałowi na płytę (tak jak nowemu składowi zespołu) dojrzeć i okrzepnąć, bez oglądania się na sztywne ramy czasowe. Z perspektywy czasu jestem przekonany, że takie swobodne podejście do tematu wyszło tylko na dobre dla brzmienia i całej koncepcji naszej nowej płyty. I tutaj masz odpowiedź na drugą cześć twojego pytania - bycie zespołem niezależnym daje ci taką sytuację i komfort, że nic nie musisz i nagrywasz płytę gdy dojdziesz do wniosku, że muzyka, teksty i cała oprawa jest dokładnie tym, czego oczekiwałeś. Nie masz ciśnienia i deadline'u, gdzie musisz spinać poślady i nagrywać płytę, bo takie masz zobowiązania wobec wytwórni, kontraktu, etc. A minusy bycia artystą niezależnym, no cóż to od zawsze to samo - brak kasy, brak profesjonalnej promocji (bo wiesz jak się tym zająć, ale normalnie nie masz na to czasu, bo trzeba utrzymać rodzinę, spłacać kredyty itd.), brak dobrej dystrybucji, brak zawodowego bookingu, który w przypadku koncertów, chyba jest najbardziej odczuwalny.

Wasz długogrający debiut „Duality Of Things” ukazał się ponad osiem lat temu, później przypomnieliście jeszcze o sobie EP-ką „Apocalypse Cyanide”, ale w metalowym podziemiu czas biegnie nieco inaczej, szczególnie kiedy trzeba zreformować skład, dopiąć wszystko na nowo?

To jest dobre - „w metalowym podziemiu czas biegnie nieco inaczej” - truth! Po wydaniu „Apocalyse Cyanide” doszło do sporych zmian w naszym zespole i trzeba było stawić czoło rzeczywistości na nowo. Stopniowa zmiana na stanowisku gitarzysty solowego, wokalisty i perkusisty, sam przyznasz jest dosyć istotną ingerencją, ale myślę, że zespół zyskał dzięki temu nową świeżość, inną jakość i trochę inną „barwę” swojej twórczości. Poza tym tak się złożyło, że w tym czasie nastąpiło sporo istotnych, ale pozytywnych zmian w życiu prywatnym kolegów z zespołu, w tym u mnie - w moich tematach osobistych i rodzinnych, co nie przyspieszyło prac nad nowym materiałem, ale są sprawy ważne i ważniejsze i jak mówią „co się odwlecze... „. (śmiech)

Wykorzystanie w tytule płyty Feniksa, mitycznego symbolu wiecznie odradzającego się życia, może więc tu mieć również dodatkowe znaczenie, bo przecież Fanthrash też już niejednokrotnie powstawał z popiołów, a „Kill The Phoenix” jest dla was, można to śmiało powiedzieć, nowym otwarciem?

Fanthrash został założony w roku 1986 i jak słusznie zauważyłeś odradzał się już nie po raz pierwszy ale ta ostatnia inkarnacja, od wydania w roku 2010 EP „Trauma Despotic”, która trwa do dzisiaj, jest trwała i konsekwentna. Oczywiście zespół ewoluuje, także muzycznie, zmienia się skład, ale cały czas jest to Fanthrash z dwoma „ojcami założycielami” od początku na pokładzie, tj. ze mną i naszym basistą Marychą (Mariusz Ostęp) ale też z nowymi, młodymi, mega utalentowanymi kolegami w składzie, którzy wpisują się idealnie we współczesny wizerunek zespołu. Wymyślając tytuł naszej najnowszej płyty tj. „Kill The Phoenix” nie rozpatrywałem naszego „odrodzenia” ale chciałem uchwycić bardziej uniwersalne znaczenie, choć rzeczywiście tytuł ten fajnie wpisuje się w zespół i jego obecność na muzycznej scenie.

Musicie się nieźle dogadywać, mimo sporych różnic wieku pomiędzy zespołową starszyzną a juniorami? (śmiech)
Tak to prawda nasz wokalista Kuba, gitarzysta Rafał, perkusista Kamil, są znacznie młodsi ode mnie i Marychy ale myślę, że udaje się nam świetnie dogadywać. Zresztą świadczy o tym ogrom pracy, który „młodzi” włożyli w powstanie najnowszej płyty, choćby w warstwie muzycznej, gdzie Kamil i Rafał są kompozytorami lub współtwórcami większości materiału na płytę i odpowiadają niemal w całości za aranżacje. Teksty utworów na nowym krążku też po raz pierwszy nie są mojego autorstwa, napisał je nasz wokalista Kuba Chmielewski. Jak widzisz nie trwałem za wszelką cenę przy takim rozwiązaniu, że niemal całość muzyki i wszystkie teksty są mojego autorstwa (tak było na EP „Trauma Despotic”, dużej płycie „Duality Of Things” i EP „Apocalypse Cyanide”). Przeważyła koncepcja, by oddać w ręce naszych młodych muzyków też sferę twórczą, tak by materiał na „Kill The Phoenix”, zyskał nową jakość i świeżość i myślę że udało się to zrealizować.

Ważne jest więc nadawanie na tych samych falach, ta tak zwana chemia, a dalsze efekty są po prostu logiczną konsekwencją takiego stanu rzeczy?

Jest dokładnie tak jak mówisz, bez nadawania na tych samych falach, ale też bez wzajemnego zaufania (już niezależnie od różnicy wieku poszczególnych muzyków), które jest niezbędne przy takim procesie twórczym, tj. wspólnej pracy nad materiałem, ogrywaniem nowych, nawet szalonych i nieoczywistych pomysłów na sali prób i tworzenia z tego nowej jakości - nic wartościowego nie uda się stworzyć. Jeżeli daje się świadomie połączyć wszystkie te elementy „układanki”, ma się radość z grania, pracy nad materiałem i po prostu chce się stworzyć coś oryginalnego, ale tak jak się to czuje, a nie pod konkretne oczekiwania czy aktualna modę, wtedy efekt końcowy będzie dobry lub bardzo dobry.

Znowu pracowaliście z Czarkiem Sochą, ale też z Chrisem Klosem, a miks i mastering to dzieło Jeffa Dunne'a – to chyba najbardziej wypasiona pod względem produkcji płyta Fanthrash?

Począwszy od roku 2010 nagrywamy nasze wydawnictwa w gościnnych progach Tzar Studio u naszego przyjaciela Czarka Sochy, który jest dla nas nieocenionym wsparciem na etapie rejestracji śladów, ale też pracy nad brzmieniem i aranżacjami naszych utworów, które nabierają ostatecznego kształtu pod czujnym okiem Czarka. Drugą nie mniej ważną osobą jest Chris Kłos, nasz wieloletni kolega od zawsze ale też „człowiek legenda” i dobry duch zespołu - czasami nasz realizator ale przede wszystkim człowiek odpowiadający za produkcję i brzmienie w Fanthrash, który „śmieszy, tumani, przestrasza”, kopie nas po tyłkach kiedy trzeba, ale też otwiera nam oczy przez te wszystkie lata na wiele kwestii sprzętowych, produkcyjnych i brzmieniowych. Natomiast nową postacią, która pojawiła się na płycie „Kill The Phoenix” jest Jeff Dunne (Redlands California, USA), którego produkcje i brzmienia, które udało mu się „ukręcić” u innych artystów jak choćby amerykańskiej kapeli Emmure, Chelsea Grin czy Motionless In White, były dla nas na tyle dobre i inspirujące, że postanowiliśmy zwrócić się do niego o miks i mastering naszej najnowszej płyty „Kill The Phoenix”. Dlaczego akurat zwróciliśmy się do Jeffa, no cóż to nie był żaden snobizm, że USA, Zachód, itd. Po prostu zależało nam na jak najlepszym dostępnym dla nas brzmieniu płyty, które byłoby inne niż na naszych poprzednich wydawnictwach (tam za miks i mastering odpowiadał Jocke Skog ze Szwecji, odpowiedzialny za produkcje takich kapel jak Clawfinger czy Meshuggah), bardziej selektywne, „organiczne”, ale nie mniej potężne. Cieszę się niezmiernie, że po wielu próbnych miksach i wspólnej pracy nad materiałem na płytę, ostatecznie taki właśnie efekt udało się uzyskać, gdzie zasługa Jeffa i jego spojrzenie na miks i brzmienie, jest ogromna i nie do przecenienia.

Nie ma więc co oszczędzać na jakości produkcji, nawet jeśli mało kto słucha już muzyki tak jak kiedyś, na dobrym sprzęcie, będąc w stanie docenić brzmieniowe niuanse danego wydawnictwa? Przywiązujecie też dużą wagę do tego, co tak istotne było kiedyś, że płyta to nie tylko muzyka, ale też teksty, oprawa graficzna, słowem zwarta, artystyczna całość?

Nasze myślenie w Fanthrash od zawsze było takie, że jeżeli tworzysz muzykę, cieszy cię to, szanujesz siebie i słuchaczy, to nagrywaj najlepiej jak możesz i umiesz, w najlepszych możliwych warunkach, w takich studiach nagrań, które oddadzą w pełni twój artystyczny zamysł i cały kunszt twojej muzyki. Nie mniej ważna jest też cała oprawa, która towarzyszy wydawnictwom i wpływa na klimat, który chcemy uzyskać na naszych płytach. Pomysł na całą szatę graficzną, koszulki, banery do netu i do druku, etc. są istotnym dopełnieniem i ostatecznym szlifem, który ma dodatkowo wzmocnić wrażenia muzyczne poprzez doznania estetyczne i dać pewną spójność przekazu. Oczywiście są też teksty utworów, które choć jak wiadomo są wpisane w pewną metalową stylistykę, w której się poruszamy, jednak staramy się zawsze w lirykach coś przekazać, poruszyć różne kwestie i problemy tego świata - czyli jeżeli już siadasz do pisania tekstu, wysil się choć trochę, znajdź jakiś pomysł, nie wyśpiewuj skleconych na kolanie rymowanek. W muzyce metalowej towarzyszyła zawsze płytom, dobra, a czasami wręcz wspaniała, oprawa graficzna, która stała się też swoistym znakiem rozpoznawczym dla metalu i takiemu podejściu staramy się być wierni, niezależnie od zmieniającej się mody. Obecnie choć spora część aktywności muzyków i odbiorców przeniosła się do netu i na pierwszy plan wysuwają się portale, FB, streamingi itp. i OK, niech tak będzie (u nas też jest to wszystko) bo tak zmienia się świat, czasy i odbiorcy ale mimo tego nie zapominamy o tradycyjnej formie wydawnictw tj., płyty CD, koszulki, gadżety, itp. i będziemy to robić póki sił i dopóki będą jeszcze działały tłocznie i drukarnie (śmiech), i będą chętni by to kupić do swoich kolekcji.

Przesłuchiwanie „po łebkach” fragmentów utworów na YouTube czy w serwisach streamingowych jest już jednak obecnie normą, a co gorsza ludzie, zwykle młodzi, nawet nie wiedzą co tracą – znak czasów, ale jakże wymowny?

Poruszyłeś ważną kwestię - słuchanie muzyki tylko z netu, MP3, w serwisach streamingowych i to wybiórczo, fragmentarycznie, jest według mnie swoistą plagą naszych czasów. I zobacz co się dzieje: kiedyś w latach 80. i początku lat 90., szczególnie w jednak opóźnionej cywilizacyjnie i gospodarczo do tzw. Zachodu Polsce, ludzie kupowali prawdziwe płyty, ciułali pieniądze na sprzęt audio, odsłuchiwali w domach z wypiekami na twarzy najnowsze płyty, które do nas docierały i pomimo jednak biednych czasów, każdy przywiązywał wagę do brzmienia, kolekcjonował płyty, etc. A teraz w dobie rozbuchanego konsumpcjonizmu, gdzie dostęp do dobrego sprzętu audio jest dla większości w zasięgi ręki, bezproblemowy i niemal nieograniczony, ludzie odpalają na swoich telefonach, muzykę tylko w MP3 często nie zadając sobie trudu, by sprawdzić jak naprawdę brzmi dana płyta, gubiąc wiele niuansów, częstotliwości, tracąc przy tym właściwy i zamierzony charakter takiego nagrania. Nie mówiąc już o zupełnym olaniu artysty, który włożył często masę pracy, monet i wylał hektolitry potu, by cyzelować brzmienie, które później i tak mało kto doceni.

„Kill The Phoenix” też jest dostępny na Spotify, etc. ale zadbaliście też o wydanie wersji CD – płyta to płyta, powinna więc być wydana również w fizycznej postaci?

No cóż w nawiązaniu do tego co mówiłem wcześniej, nasza płyta jest dostępna na wszystkich liczących się platformach streamingowych. Oczywiście zadbaliśmy też o wydawnictwo fizyczne, czyli tradycyjną, wytłoczoną płytę CD, z pięknie wydrukowanym i ciekawie opracowanym bookletem.

Saksofon na metalowych płytach nie jest żadną nowością, bo już na początku lat 80. Mel Collins (King Crimson, etc.) zagrał gościnnie na płycie „Volumen Brutal” hiszpańskiego Baron Rojo. Wy jednak poszliście dalej i na „Kill The Phoenix” słychać Saksofonarium – nie dość, że jedyny żeński kwartet saksofonowy Polsce, to jeszcze złożony z absolwentek Krakowskiej Akademii Muzycznej, grających najczęściej jazz. Jak doszło do tej zaskakującej współpracy i skąd wziął się pomysł tych saksofonowych wstępów do trzech utworów oraz outro utworu tytułowego?

Wszystko co powiedziałeś jest prawdą i przyznasz, że dziewczyny z Saksofoniarium, zrobiły wspaniałą robotę i wszystko świetnie do siebie pasuje, nadając całej płycie charakter i klimat, którego poszukiwaliśmy. Tutaj korzystając z okazji podziękowania dla uroczego kwartetu Saksofoniarium w składzie: Joanna Wróblewska – sopran, Aleksandra Skierka-Przybyłka – alt, Dorota Olech – tenor i Paulina Owczarek – baryton! Sam pomysł na zastosowanie saksofonów, narodził się w głowie naszego perkusisty Kamila, którego żona Asia jest zawodowym muzykiem (podobnie zresztą jak Kamil) i występuje na co dzień w Saksofonarium, ale też udziela się w wielu innych projektach muzycznych.

Co ciekawe fajnie to współbrzmi z waszym łojeniem, daje chwile oddechu, urozmaica całość, chociaż nie brakuje momentów kojarzących się nawet z free – dziewczyny dostały od was wolną rękę, czy zagrały coś skomponowanego wcześniej?

Te cztery miniatury muzyczne zostały specjalnie na tę okazje skomponowane i napisane przez Kamila Wróblewskiego, perkusistę Fanthrash, tak by wplatały się w materię płyty, zmieniając jej oblicze i nadając specyficzny muzyczny „smak”, który moim skromnym zdaniem nie rozmiękcza, a wręcz przeciwnie nadaje materiałowi na „Kill The Phoenix” jeszcze większej mocy. Chociaż dziewczyny miały napisane wcześniej partytury, słychać też fragmenty improwizowane, które urodziły się w studio, podczas sesji nagraniowej pod czujnym uchem Kamila. Tutaj, skoro mówimy o chwili oddechu na płycie i budowaniu klimatu, nie można nie wspomnieć o wspaniałym kobiecym wokalu, który pojawia się w jednym z naszych utworów, gdzie gościnnie piękną wokalizę zaśpiewała Aleksandra Ligęza-Jukowska.

Ale na koncertach pewnie posługujecie się samplami, bo to jednak koszty, cztery dodatkowe osoby na kilka krótkich utworów?

Na najbliższych koncertach będziemy już odpalali sample z tymi saksofonowymi miniaturami, bo niestety byłoby bardzo trudno zgrać terminy koncertów Saksofonarium z koncertami Fantharsh - choć sam pomysł jest bardzo kuszący.

Tego typu urozmaicony, zwarty materiał kusi, by grać go w całości – macie takie plany?

Oczywiście że są takie plany i chęć też jest wielka, by zagrać na żywo całą płytę, koncepcyjnie w pełnym składzie z kwartetem saksofonowym i mam nadzieję, że tego typu gig niebawem dojdzie do skutku, kiedy uda nam się wreszcie zgrać jakiś dopuszczalny dla obu zespołów termin. Do takiego konceptu - koncertu, potrzebny też będzie odpowiedni klub z dobrą sceną i profesjonalna oprawa z najlepszym możliwym nagłośnieniem, tak by oddać całą pełnię brzmienia instrumentów dętych i naszego fanthrashowego brzmienia.

Fajne jest również to, że wsparli was byli muzycy zespołu: Pilate gra gościnne solo, Less udzielał się w pracach nad szatą graficzną – to, że już razem nie gracie nie znaczy, że jesteście wrogami?

Pomimo zmian w składzie, pozostajemy w bardzo dobrych relacjach z byłymi muzykami z Fanthrash a w szczególności z Wojtkiem Piłatem Pilate (SpectAmentia) i z Lessem. Wojtek jest świetnym muzykiem i to, że zgrał gościnnie, klimatyczne solo w utworze „Black Hours” jest dla nas i dla mnie osobiście zaszczytem i mam nadzieję, że jeszcze nie raz przetną się nasze muzyczne szlaki. Co do Lessa to sytuacja jest jeszcze inna - poza tym, że jest świetnym wokalistą, który zapewniam, że jeszcze nie raz pojawi się gościnnie na naszych płytach czy koncertach, to ten „człowiek Renesansu”, ściśle współpracował i współpracuje z zespołem przy tworzeniu wszystkich grafik na nasze dotychczasowe wydawnictwa, tj. opracowaniu bannerów do netu, koszulek, logówek, graficznej strony newsów itp. Zdecydowanie w gronie byłych kolegów z zespołu, czy to z czasów współczesnych jak Pilate, Less, Radek Grygiel (poprzedni perkusista), czy z czasów „prehistorycznych” jak Jacek Wróblewski Siwy (perkusja), Wojtek Sekuła Seki (gitara), Andrzej Teter Skuter (gitara) – potwierdzam, że nie jesteśmy wrogami, a raczej bliskimi kolegami, którzy w wielu płaszczyznach nadają na tych samych falach, dobrze nam się razem pracowało i nadal rozmawia i pracuje.

Wcześniej mieliście kontrakt, teraz wydajecie płyty Fanthrash samodzielnie – to wybór czy konieczność, bo wydawców nie interesuje niszowy zespół z Lublina, jak dobrze by nie grał?

Tak, poprzednia płyta „Duality Of Things”, została wydana w barwach brytyjskiej wytwórni Rising Records, jednak mieliśmy na tyle pech (podobnie jak kilkanaście /-dziesiąt/ innych kapel z tej stajni), że label ten po wielu latach, zakończył swoją działalność, jakoś tak zaraz po wydaniu „Duality Of Things” i to w atmosferze skandalu związanego z szefem Rising Records, ale to już temat na dłuższą opowieść, może przy innej okazji. A czy to wybór, czy konieczność - tym razem wybór, bo choć mieliśmy kilka propozycji wydawniczych, głównie z Europy - deale te okazywały się na tyle nieatrakcyjne i mało konkretne, że odpuściliśmy sobie dalsze negocjacje i wydaliśmy ostatecznie, po burzliwych dyskusjach, płytę na własnych zasadach i sami zajmujemy się jej dystrybucją i promocją. Z jednej strony jest to fajne, bo jest nad wszystkim kontrola i nie musimy iść na różne dziwne kompromisy, ale z drugiej strony nie możemy poświęcić na te działania muzyczno-promocyjno-bookingowe tyle czasu ile powinniśmy poświęcić, dlatego że każdy z nas jest niestety mega zapracowany i skupiony na swoich obowiązkach zawodowych, które pozwalają nam żyć i utrzymać rodziny. Wiemy dobrze jak to wygląda w naszych polskich realiach, że z muzyki, szczególnie w takiej niszy w jakiej się muzycznie obracamy, ciężko jest pokryć choćby koszty działalności zespołu a co dopiero mówić o utrzymaniu się z tego jakże wspaniałego, muzycznego i metalowego „procederu”.

Jak więc widzicie przyszłość zespołu? „Kill The Phoenix” ukazał się, dotrze pewnie do osób zainteresowanych, zbierze trochę – jak mniemam – pozytywnych recenzji, zagracie trochę koncertów i co dalej? Znajdziecie w sobie motywację, by ciągnąć to dalej?

Motywacja ciągle jest - inaczej nie inwestowalibyśmy siebie, swojej pracy i pieniędzy w wydawanie kolejnych płyty Fanthrash. Muzyka którą tworzymy i którą dzielimy się z metal maniacs na naszych wydawnictwach, jest częścią nas i dopóki są chęci i siła by chwytać za instrumenty, dopóty będziemy grać i tworzyć kolejne muzyczne „światy”, które po nas pozostaną i być może choć kilka osób poruszą i zachęca do dalszych poszukiwań swoich muzycznych fascynacji. Raz jeszcze dziękuję za zaproszenie do ciekawej rozmowy i pozdrowienia dla całej redakcji HMP. Zapraszamy wszystkich do spotkania osobiście na koncertach Fantharsh. Wszelkie info w tej ale i w innych bieżących kwestiach, związanych z zespołem, znajdziecie na naszej stronie na FB, a muzykę także z płyty „Kill The Phoenix”, możecie znaleźć w linkach poniżej.

Wojciech Chamryk

                

Obecny skład zespołu:

Grzegorz Obroślak - gitara

Mariusz Ostęp - gitara basowa

Kamil Wróblewski - perkusja

Rafał Cywiński - gitara solowa

Kuba Chmielewski - wokal

              

Dyskografia:

2010 “Trauma Despotic” EP (Independent)         

2011 “Duality Of Things” Full-length (Rising Records)

2013 “Apocalypse Cyanide” EP (Independent)

2019 „Kill The Phoenix” Full-length (Independent)

            

https://www.facebook.com/fanthrash/

https://www.metal-archives.com/bands/Fanthrash/3540260124

kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

        

Oficjalne video:

https://youtu.be/ajUqKJ750zs

https://youtu.be/8ArZxXJTkic

            

Nowy album CD Fanthrash „Kill The Phoenix” jest już dostępny w sprzedaży.

Płytę można zamawiać pod tym linkiem:

https://allegro.pl/…/fanthrash-kill-the-phoenix-album-cd-84…

W przypadku zamówień poza granicę Polski prosimy o kontakt mailowy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

              

Stream online:

New Fanthrash album “Kill the Phoenix” is now available to stream online

Spotify: https://open.spotify.com/album/6SsWOBRMIRqANmrBmGaVzJ
Apple Music: 
https://music.apple.com/…/album/kill-the-phoenix/1479715258…

iTunes: https://music.apple.com/…/album/kill-the-phoenix/1479715258…
iHeartRADIO: 
https://www.iheart.com/…/…/albums/kill-the-phoenix-80062572/
Napster: 
https://us.napster.com/art…/fanthrash/album/kill-the-phoenix
Google Play: 
https://play.google.com/…/music/album/Fanthrash_Kill_the_Ph…

Deezer: https://www.deezer.com/pl/album/110822062
Tidal: 
https://listen.tidal.com/album/117723514
Amazon: 
https://www.amazon.com/Kill-Phoenix-Fanthrash/dp/B07XTS3JFT
YouTube: 
https://www.youtube.com/watch…

126_bulletraid_baner2.gif 124_hex_cd.jpg 125_heavy_attack_ad_banner.jpg 123_reklama158X600.gif 127_zakk_158x600_hmp.gif 128_pol-wieku-w-chaosie3.gif

Goście

2743051
DzisiajDzisiaj284
WczorajWczoraj3531
Ten tydzieńTen tydzień15213
Ten miesiącTen miesiąc45256
WszystkieWszystkie2743051
3.233.224.8