Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 79sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

katatoniaaak 2 m

accept posterb1yyy m

helloween i hammerfallzzz m

vdgg plakat nowe daty m

steelpanther 2022pol m

 

„Druga szansa” (Asylum)

           

– Trzeba grać i czerpać z tego przyjemność – mówi Matt Lipik. Trudno się z takim podejściem nie zgodzić, tym bardziej, że jego Asylum wrócił właśnie do pełnej aktywności po blisko 10-letniej przerwie. Na początek zespół wydał nakładem niemieckiej firmy Metal Blast Records debiutancki album „Independent” z roku 2010, który wtedy trafił do szuflady, a w nowym składzie pracuje nad premierowym, jeszcze mocniejszym materiałem.
                             
HMP: Asylum to świetna nazwa dla metalowej kapeli, ale bardzo już wyeksploatowana – mimo to uznaliście w roku 2006, że warto wybrać właśnie ją, tym bardziej, że w Polsce nie była dotąd wykorzystana?

Matt Lipik: W tym czasie nazwę Asylum zaproponowałem, bazując bardziej na własnych odczuciach i tym co głęboko we mnie siedziało, gdyż każde wyjście na próbę było dla mnie swoistym azylem, ucieczką od codziennych obowiązków, problemów, zajęć, czasem nawet od rodziny. Asylum mi to wtedy dawało, pomyślałem więc że taka nazwa jest idealna dla zespołu, który to moje zdanie potwierdził i tak pod tym szyldem zaczęliśmy muzyczną przygodę, nie zastanawialiśmy się wtedy nad tym czy Asylum jako nazwa jest wyeksploatowana czy nie, dla nas było OK i był to nasz azyl.

Na początku często zresztą zmienialiście nazwy, skład również był dość płynny i dopiero na etapie EP „Beyond Beliefs” wszystko trochę okrzepło, zaczęło zmierzać w odpowiednim kierunku?

Tak, „Beyond...” było taką wisienką na torcie, z racji właśnie ustabilizowanego składu; częste przetasowania niestety nie pozwalały na ukończenie materiału, ale kiedy znaleźliśmy odpowiednie osoby w tym charyzmatycznego wokalistę (Maro Kaszyca), wspólnie stwierdziliśmy że to jest to i przyszedł czas by zarejestrować utwory w studio. Materiał który znalazł się na EP-ce dał nam wiele radości, choć patrząc z perspektywy czasu, dużo można byłoby w nim zmienić. Dla nas jednak jest to historia, która ma wiele dobrych i złych wspomnień, ale napewno ukształtowała Asylum w pozytywny sposób.

Pomimo kolejnych zmian składu dość szybko sfinalizowaliście sesję nagraniową debiutanckiego albumu „Independent”. Paradoksalnie ten przełomowy dla zespołu krok stał się zarazem początkiem jego końca, bo minęło raptem kilka miesięcy i było już po Asylum – co takiego się stało, że tak nieoczekiwanie zakończyliście działalność?

Po nagraniu „Beyond Beliefs” skupiliśmy wszystkie moce twórcze i zaczęliśmy prace nad nowym materiałem. Finalnie mieliśmy utwory, które można powiedzieć były szkieletami tego, co znalazło się na „Independent”, ten materiał był prezentowany na koncertach w Polsce i we Francji. Niestety po tej ostatniej trasie stwierdziliśmy że wokal musi zostać zmieniony i miejsce Mara zajął Paweł „Zły” Kiedziuch (bas/vox). Taki ruch wymusił na nas nowe aranżacje tych utworów, tak by współgrały z nowym wokalem. Paweł ciężko pracował nad formą liryczną - był to jego debiut wokalny i udało się, według mnie zrobił kawał dobrej roboty. Po nagraniu „Independent” w nieistniejącym już niestety Studio 78 zaczęliśmy przygotowywać promocję materiału, organizując koncerty, niestety nie było to łatwe; coraz mniej ludzi przychodziło na gigi, zaczynała się ta era której teraz doświadczamy, podziały obowiązków w zespole nie były równe, na niektórych spadło wszystko, niektórzy się wycofali - takie standardy zespołowe. To wszystko zaczęło nas przerastać, może nawet irytować, więc koncert w zakopiańskim Ampstrongu (jak się później okazało) był naszym pożegnalnym.

O wydawcę nigdy nie było łatwo, może powinniście wykazać się większą cierpliwością? W każdym razie „Independent” na lata stał się taką zapomnianą płytą, wypuszczoną w minimalnym nakładzie w postaci promocyjnych CD-R – ta sytuacja musiała nie dawać ci spokoju, stąd decyzja nie tylko o reaktywacji zespołu, ale też jak najszybszym opublikowaniu „Independent”, początkowo w wersji cyfrowej na Bandcampie?

Dokładnie. Po tych całych zajściach, każdy z nas poszedł w swoją stronę, płyta trafiła do szuflady i tak się zakończył etap metalowego Asylum. Nikt nie pomyślał nawet o tym, by proponować jakiejkolwiek wytwórni płytowej tego krążka, byliśmy po prostu wypaleni i nie mieliśmy ochoty dalej się w to bawić. Bodźcem do reaktywacji zespołu stał się Maro Kaszyca, który to zaproponował mi złożenie Asylum z czasów „Beyond Beliefs” tylko na jeden charytatywny koncert dla naszego znajomego Pawła z KSU. Koncert odbył się w Zakopanem 23.08.2019, zgromadzając niemałą publiczność. Znowu we mnie zawrzało i po 10 latach „odpoczynku” od trashowych nutek, doszło do mnie. że nie można tego materiału tak zostawić i należałoby dotrzeć z nim do szerszego grona - wiesz, skoro ja miałem gęsią skórkę słuchając “”ndependent” to może innym też się spodoba (śmiech). Początkowo stwierdziłem, że płyta będzie dostępna w wersji cyfrowej na Bandcampie i z tamtego miejsca promowana, ale jak się później okazało Metal Blast Records zainteresował się tym materiałem i wytwórnia postanowiła wydać  album „Independent” w Niemczech i Polsce. 

Teoretycznie reedycja płyty nie jest niczym skomplikowanym, jednak zważywszy fakt, że skład firmujący „Independent” już dawno przeszedł do historii, mogły być z tym problemy, bo któryś z dawnych kolegów mógł przecież postawić veto? Rozumiem jednak, że wszystkim wam zależało na tym, aby ta płyta ujrzała w końcu światło dzienne?

Zdawałem sobie z tego sprawę i zanim podjąłem decyzję obgadałem temat z każdym, kto przy „Independent” pracował, nie zrobi bym tego bez zgody chłopaków. Jakże miłe były słowa „Złego”, który to przysłowiowo poklepał mnie po ramieniu i powiedział: „szacun, że to udźwignąłeś i można ten album w łapie potrzymać”.

Zainteresowanie tym materiałem przełożyło się też na fakt, że niedawno ukazał się nakładem   wytwórni Metal Blast Records – to chyba nie przypadek, że firmuje go niemiecka firma, zważywszy na popularność thrashu na tamtejszym rynku?

Tak, kilka wytwórni było zainteresowane „Independent”, ale gdy przeczytałem maila od Tobiasa z Metal Blast Records, wspólnie ustalając szczegóły kontraktu włącznie z trasą promocyjną, postanowiłem że warto mu zaufać i pozwolić by to MBR wydało ten album, a fakt że pojawi się na niemieckich półkach dodatkowo wywoływał u mnie zachwyt.

Ponownie żaden polski wydawca nie był zainteresowany tym materiałem, czy już go nie szukaliście, mając na uwadze wcześniejsze, nie najlepsze, doświadczenia pod tym względem?

Nie szukaliśmy, Metal Blast Records zaproponował korzystne warunki, więc będąc lojalnym pozostaliśmy przy tej wytwórni. Nie ukrywam że temat pandemii pokrzyżował trochę plany i termin wydania płyty mocno się przedłużył, finalnie udało się jednak wytłoczyć krążek, który dostępny jest na rynku niemieckim od początku roku 2021, a polska premiera zaplanowana jest na 30.04.2021.

Musisz odczuwać nielichą satysfakcję, widząc, że wasza płyta sprzed ponad 10 lat nie zestarzała się, wciąż wzbudza zainteresowanie, jednak jest też druga strona medalu, czy aby w tym 2010 nie poddaliście się zbyt szybko?

Oczywiście że poddaliśmy się za szybko, to był bardzo duży błąd, ale jak to mówią - właśnie na błędach człowiek się uczy. Może gdybyśmy przeczekali ten kiepski okres  bylibyśmy w innym miejscu, albo nie bylibyśmy wcale, nie wiem  - według mnie nic nie dzieje się bez powodu, tak miało być i dzięki temu Asylum jest teraz mocniejsze i bogatsze o bagaż doświadczeń, a to, że mamy na koncie płytę, która godnie przetrwała 10 lat wpływa bardzo pozytywnie na zespół, jednocześnie motywując do wydania jeszcze lepszego materiału.  
Może to potwierdzić fakt, że w „State Of Oppression” udziela się gościnnie Uappa Terror z Terrordome. Wtedy byli na podobnym etapie co Asylum, dopiero zaczynali, ale nigdy nie odpuścili  są teraz jedną z najbardziej liczących się thrashowych kapel w Polsce?

Tak, Terrordome to bardzo dobry zespół, mający na pokładzie potwornie mocny silnik w postaci Uappa-y i Paua-y, który mam wrażenie - przetrwa wszystko, a taka postawa mnie osobiście inspiruje. Poznaliśmy się w 2007roku, kiedy to nagrywaliśmy w tym samym studio nasze albumy i ta przyjaźń trwa do dziś - stąd właśnie pomysł by „State Of Oppression” wzbogacił  oldschoolowy wokal Uappy i wyszło super. Może gdybyśmy działali tak jak chłopaki z TRDM, mniej impulsywnie (podhalańskie charaktery), to Asylum byłoby na podobnym poziomie - kto wie?  Jest tu i teraz i nie ma co drążyć przeszłości.

Próbujesz więc nadrobić stracony czas, bo kolejnej okazji na powrót do grania mogłoby już nie być?

Dokładnie tak. W 2010 roku, po rozpadzie Asylum udzielałem się w zespołach, rockowym (KTT) i alternatywnym (Black Diamond) z mniejszymi i większymi sukcesami. Po czasie przyszła jednak totalna stagnacja i całkowity brak zainteresowania gitarą - nie cieszyło mnie nic, co jest związane z tworzeniem muzyki. Sprzedałem wszystkie graty i zająłem się pracą, która dawała mi satysfakcję. Los postanowił że udało się wyskoczyć do Anglii na jakże piękny festiwal Download, gdzie to zobaczyłem takich artystów jak: Kiss, Tremonti, Slash, Lamb of God, In Flames, Madball, Cavalera Conspiracy i znowu poczułem tęsknotę za graniem. Podsumowując - do trzech razy sztuka? nie, nie mam zamiaru marnować już czasu na takie zagrywki, trzeba grać i czerpać z tego przyjemność, bo chyba jesteśmy raz na tym świecie, a lata lecą.

Po reaktywacji również mieliście pod górkę, w rezultacie pozostałeś jedynym muzykiem oryginalnego składu Asylum, reszta to nowy zaciąg z lat 2019-20?

Gdy wróciłem do grania moje drogi skrzyżowały się z Marcinem Nowobilskim, świetnym gitarzystą, który to wyszedł z propozycją wspólnego tworzenia gitarowych utworów. Pojawiła się potrzeba skompletowania pełnego składu i wspólnie znaleźliśmy brakujące ogniwa. Tak do czasu wspomnianego koncertu charytatywnego graliśmy, bawiąc się dźwiękami. Z tych zabaw wyszły kompozycje które latem 2020 zarejestrowaliśmy w studio Nest u Sivego już jako Asylum i są one zapowiedzią naszej nowej płyty. 

Oficjalna edycja „Independent” cieszy, ale to już jednak historia, bo okres przełomu 2019/20 i pandemicznych lockdownów poświęciliście na intensywną pracę nad nowym materiałem, a latem ubiegłego roku już go zarejestrowaliście?

Latem ubiegłego roku nagraliśmy dwa single: „Self Destruct” (videoclip dostępny na naszym YT) i „Madman”, który ósmego kwietnia miał premierę w Radio Ostrowiec. Single te są zapowiedzią nowej płyty, nad którą cały czas pracujemy. Chcemy, by każdy utwór był dopieszczony muzycznie, głęboki w swoim przekazie; zależy nam na stworzeniu świeżego materiału; który będzie dobrze odebrany i spowoduje wspomnianą gęsią skórkę na grzbiecie, a na to trzeba czasu, więc nie spieszymy się zbytnio, ale mocno zmierzamy do celu.

Pierwszy singlowy numer „Self Destruct” jest dowodem na to, że z wiekiem Asylum nie łagodnieje, łączycie w nim bowiem intensywny, zaawansowany technicznie thrash z hardcore – to reprezentatywny utwór dla tego materiału?

A to dziękujemy, mamy nadzieję że Asylum zawsze uraczy słuchacza czymś mocnym (śmiech).
„Self...” jest utworem, który to zawiera wiele elementów nawiązujących do tego co na obecną chwilę mamy stworzone, ale bardziej reprezentatywnym utworem dla nowej płyty według mnie jest „Madman” - to złożony numer z pięknymi melodiami i zadziornym wokalem. Na tę chwilę jesteśmy na etapie ekranizacji videoclipu dla tego utworu, więc niestety nie jest jeszcze dostępny, ale usilnie staramy się by pojawił się latem.

Zważywszy na to, że obecnie promujecie „Independent”, to nowa płyta ukaże się raczej za jakiś czas, albo pod koniec, albo nawet dopiero w przyszłym roku?

Wszystko jest zależne od sytuacji, która obecnie panuje w kraju. Jeżeli możliwość organizowania koncertów utrzyma się na takim etapie, jak to ma miejsce teraz, to jest szansa, że nowa płyta ujrzy światło dzienne z końcem tego lub na początku przyszłego roku. Jeżeli jednak wróciłaby normalność wraz z możliwością koncertowania, to wolimy spotkać się z fanami właśnie tam, by prezentować materiał, zarówno stary jak i nowy.

Można w sumie powiedzieć, że wróciliście w najgorszym momencie, bo z racji pandemii niewiele pograliście na żywo – to też jest dla was dodatkową motywacją, żeby wrócić na scenę tak szybko, jak będzie to możliwe, nie tylko z „Independent”, ale też tym najnowszym materiałem?

Oczywiście! To tak jakbyśmy dostali batonika i zjedli go tylko do połowy (śmiech). Wtedy, gdy wszystko było gotowe, materiał zgrany i przygotowany najlepiej jak to mogliśmy zrobić, przyszedł czas na koncerty promujące „Independent” i co? Dostaliśmy kolejny cios, który na początku zabolał, ale teraz jest ogromną motywacją do powrotu na scenę i szczerze nie możemy się tego doczekać. Nastał bardzo dziwny czas, który siłą rzeczy testuje nas wszystkich, ale musimy wspólnie się wspierać i szanować, dlatego bądźmy dobrej myśli, że wszystko wróci na dobre tory i do zobaczenia na koncertach. Stay Metal!                  

Wojciech Chamryk

143_kata_158x600 kopia.jpg 141_evil158x600.gif 139_gojira_158x600 kopia.jpg 140_fatum-158x600-singiel.png 142_sepultura158x600.gif

Goście

3696048
DzisiajDzisiaj230
WczorajWczoraj462
Ten tydzieńTen tydzień3849
Ten miesiącTen miesiąc12207
WszystkieWszystkie3696048
3.236.13.53