BREAKOUT - Kamienie
2. Czułość niosę tobie 3'45"
3. Spiekota 4'11"
4. Modlitwa 7'32"
5. Bądź słońcem 3'36"
6. Pójdę prosto 3'09"
7. Koło mego okna 3'41"
8. Kamienie 6'52"
9. Tobie ta pieśń 3'14"
Tracklist:
1. Czy zgadniesz 3'46"
2. Czułość niosę tobie 3'45"
3. Spiekota 4'11"
4. Modlitwa 7'32"
5. Bądź słońcem 3'36"
6. Pójdę prosto 3'09"
7. Koło mego okna 3'41"
8. Kamienie 6'52"
9. Tobie ta pieśń 3'14"
W roku 1971 fani cieszyli się najlepsza płytą Breakoutów zatytułowaną "Blues". Natomiast w roku 1974 czerpali przyjemność ze słuchania albumu "Kamienie". I muszę przyznać, że ten krążek u mnie bardzo mocno konkurował właśnie z "Bluesem". Być może jest w tym dużo sentymentu, bowiem była to pierwsza płyta Breakoutów, którą miałem na własność i mogłem ją odtwarzać bez końca. Oczywiście nie był to czas wydania tej płyty, bo nagrywać na kasety i zbierać winyle zacząłem trochę później, gdzieś w okolicach, gdy swoją premierę miała kolejna płyta Breakout zatytułowana "NOL". Niemniej "Kamienie" są równie bezbłędne jak słynna poprzedniczka. Nalepa bardzo umiejętnie korzysta z różnych wpływów, dzięki czemu utwory są bardzo zróżnicowane. Wykorzystał on elementy od blues rocka, poprzez akustyczne brzmienia bluesa, detale boogie, rock'n'rolla, swingu/jazzu, aż po hard rocka. A całość muzyki uzupełniona jest niesamowitymi tekstami Bogdana Loebla. Mimo wszystko w odróżnieniu od "Bluesa" cała zawartość "Kamieni" robią na mnie ogromne wrażenie. I tak jest od samego początku. Mógłbym się uprzeć i też wymienić kilka tytułów z płyty, ale byłoby to kłamstwo, bo równie ważna jest dla mnie "Czułość niosę tobie" jak "Tobie ta pieśń" czy też "Modlitwa", "Kamienie" i tak, aż wymienię całą płytę. Wiem, że w momencie wydania krytycy kręcili na płytę nosami, ale dla mnie była i jest jeszcze doskonalsza niż "Blues". Na "Kamieniach" Tadeusza Nalepę ponownie wspomaga drugi gitarzysta, tym razem jest to Winicjusz Chróst. Może i Kozakiewicz z "Bluesa" bardziej mi się podoba, ale Chróst w ogóle na "Kamieniach" mu nie ustępuje i z Nalepą współbrzmi rewelacyjnie. Równie niesamowita jest sekcja rytmiczna, tym razem jako Zdzisław Zawadzki (bas) i Wojciech Morawski (perkusja). Za nagraniami stoją oczywiście Jerzy Urbański i Krystyna Urbańska, więc w tym wypadku też wszystko jest na swoim miejscu. Jak dla mnie kolejny kamień milowy w polskim blues rocku.
\m/\m/






