BREAKOUT - ZOL
(2025/1979 Polskie Nagrania/Warner Music Poland)
Autor: \m/\m/
Oficjalnym ostatnim albumem Breakout był "Żageil ziemi" z roku 1980. Niemniej była to płyta pewnego tryptyku ("Tryptyku Olimpijskiego"), zamówionego przez ówczesne władze, z okazji Igrzysk Olimpijskich w Moskwie w 1980r. Słowem był to projekt, który jak dla mnie powstał obok zespołu. Pozostałe części tego przedsięwzięcia nagrały zespoły Skaldowie ("Droga ludzi") i Budka Suflera ("Na brzegu światła"). Teksty tej płyty poświęcone były idei olimpijskiej i co tu dużo mówić, nie był to zbyt udany pomysł, ani płyta. Także dla mnie ostatnim albumem Breakout jest "ZOL" (Zidentyfikowany Obiekt Latający). Tadeusz Nalepa wrócił do gitary, basu i perkusji, a wokale były podzielone między nim a Mirą. Taki powrót do korzeni dał niesamowite rezultaty, może nie był to najlepszy album tej formacji, ale na pewno należał do tych bardzo udanych. Krążek rozpoczyna utwór "Póki uśmiech ma twarz dziecka" rasowy gitarowy biały blues, z typowym sznytem Nalepy, ale zagrany z takim smutkiem i melancholią. Takich kawałków jest sporo, bo tej puli zaliczyłbym jeszcze "Pożegnalny blues", "Gdy masz przyjść" i "Co tam za mgłą". Ten klimat pewnej zadumy podkreśla również akustyczny "Idzie Wenus", chociaż z tekstu bardziej bije pewna pogoda ducha. Na "ZOL" mamy też utwór "Dzień zwęgla się" i brzmi on jak zaginiona muzyka z poprzedniej płyty, "NOL". Pozostałe kompozycje to te gdzie Nalepa nie pożałował cięższych riffów i hard rockowej mocy, a mam na myśli "Ona odeszła stąd", "Oślepił mnie deszcz" oraz "W cieniu bluesa". I chyba nietrudno domyśleć się, które z tych wszystkich kawałów były dla mnie tymi najważniejszymi. Niemniej "ZOL" ma charakter wcześniej wymienionych utworów, a te z ciężkim bluesem to jedynie dodatkowe barwy, do i tak bardzo ciekawej płyty. Wspomniałem już o dwugłosie charakterystycznym dla Breakout, trzeba wspomnieć również o mistrzostwie instrumentalistów. Jednak do tego ten zespół nas już przyzwyczaił, Tadeusz Nalepa zawsze miał rękę do wyszukiwania do wyjątkowo utalentowanych instrumentalistów. Przy okazji "NOL" nie pisałem o tym, ale jest to oczywista oczywistość, czyli niesamowite teksty Bogdana Loebla. Myślę, że bez nich Breakout nie byłby zespołem, który mamy w naszych pamięciach. No i najnowsze wydanie Polskich Nagrań to wersja Supoer Audio CD, więc wszyscy mają zagwarantowaną wyjątkowa jakość nagrań. Nic tylko słuchać.
\m/\m/






