BREAKOUT - Na drugim brzegu tęczy
(2025/1969 Polskie Nagrania/Warner Music Poland)
Autor: \m/\m/
Tracklista:
1. Poszłabym za tobą
2. Nie ukrywaj - wszystko wiem
3. Na drugim brzegu tęczy
4. Czy mnie jeszcze pamiętasz
5. Wołanie przez Dunajec
6. Masz na to czas
7. Gdybyś kochał, hej!
8. Powiedzieliśmy już wszystko
9. Gdzie chcesz iść...
10. Po ten księżyc złoty
2. Nie ukrywaj - wszystko wiem
3. Na drugim brzegu tęczy
4. Czy mnie jeszcze pamiętasz
5. Wołanie przez Dunajec
6. Masz na to czas
7. Gdybyś kochał, hej!
8. Powiedzieliśmy już wszystko
9. Gdzie chcesz iść...
10. Po ten księżyc złoty
Rock/bluesowy Breakout powstał na bazie grupy bigbitowej Blackout. Pierwszymi członkami grupy byli: Tadeusz Nalepa (gitara, harmonijka ustna, śpiew), Mira Kubasińska (śpiew), Janusz Zieliński (gitara basowa), Krzysztof Dłutowski (organy) oraz Józef Hajdasz (perkusja). Debiut grupy przypadł podczas pierwszej edycji Musicoramy (luty, 1968). Już w kwietniu tego samego roku zatrudniono nowego basistę Michała Muzolfa. W czerwcu zespół odbył trasę koncertową po krajach Beneluksu. Po powrocie do kraju Breakout stał się jednym z najważniejszych polskich zespołów rockowych. W listopadzie wystąpił na kilku koncertach w Polsce. Natomiast na początku roku 1969 ich kawałek "Gdybyś kochał, hej!" dotarł do pierwszego miejsca radiowej listy przebojów. W 1969 roku ukazała się ich pierwsza płyta zatytułowana "Na drugim brzegu tęczy", którą nagrali już bez organisty, ale za to z Włodzimierzem Nahornym, który zagrał na saksofonie i flecie. Jak dla mnie "Na drugim brzegu tęczy" był takim albumem przejściowym, już wchodził w ostre blues rockowe rytmy, z przesterowaną gitarą, w dodatku używając detali psychodelii, a jeszcze z lekkością nawiązywali do dawnego folkowo, bigbitowego sznytu znanego z Blackout. Jak dla mnie album ciągnęły dwa przeboje "Poszłabym za tobą" i wspomniany "Gdybyś kochał, hej!". Jednak to pozostałe utwory nawały tego współczesnego "zachodniego" rockowego sznytu. Przypomina mi to w pewnym stopniu niedawno recenzowaną płytę Jeffa Becka "Truth" oraz początki Led Zeppelin. W sumie przez jakiś czas Breakout traktowałem jak polskie Led Zeppelin. Może słusznie, może nie, teraz to już nieistotne. Bardzo ważną rolę na tym albumie odegrał również Włodzimierz Nahorny. Nie ma go jakoś strasznie dużo, ale jego detale zagrane na flecie i saksofonie nadały "Na drugim brzegu tęczy" tej wspomnianej psychodelicznej aury, a także jazzowej odskoczni. No cóż, debiut Breakout to bardzo ważny album na mapie polskiego rocka, o którym powinni wiedzieć nie tylko fani bluesa, ale także hard rocka i heavy metalu. Zresztą nie tylko ta płyta powinna być im znana, ale cała dyskografia tego zespołu.
\m/\m/






