Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 80sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

katatoniaaak 2 m

accept posterb1yyy m

helloween i hammerfallzzz m

vdgg plakat nowe daty m

steelpanther 2022pol m

 

SOFT MACHINE – Softs

 
(1976 Esoteric / Harvest)
Autor: wasz Pit

softmachine-softs

Utwory: 1. Aubade, 2. The Tale Of Taliesin, 3. Ban-Ban Caliban, 4. Song Of Aeolus, 5. Out Of Season, 6. Second Bundle, 7. Kayoo, 8. The Camden Tandem, 9. Nexus, 10. One Over The Eight, 11. EtikaUtwory:

Skład zespołu: Roy Babbington – Bass Guitar, John Etheridge – Acoustic and Electric Guitars, Karl Jenkins – Piano, Electric Piano, Pianette, String and Mini Moog Synthesisers, John Marshall – Drums, Percussion, Alan Wakeman – Soprano and Tenor Saxophones, Mike Ratledge – Synthesiser on „Ban-Ban Caliban” and „Song Of Aeolus”

 

Zespół, którego odbiór muzyki najtrafniej oddaje epizod z początków jego kariery, kiedy to po pół godzinie grania w jednym z hamburskich klubów właściciel wyłączył muzykom prąd, nie zważając na fakt, że przed chwilą podpisał z nimi tygodniowy kontrakt. Na „Softs” jednak po tamtym Soft Machine nie ma śladu a i tytuł bardzo trafnie oddaje klimat tej płyty. Nadal dyżurnym kompozytorem jest, podobnie jak na poprzednim albumie, Karl Jenkins. Improwizacje dęciaków zostały powierzone Alanowi Wakemanowi (zbieżność nazwisk nie przypadkowa – tak, tak, chodzi o brata wielkiego Ricka). Mamy także zmianę szychty na stanowisku gitarowego, gdzie Alana Holdswortha zastąpił John Etheridge – jednak niestety z lekkim wskazaniem na niekorzyść dla płyty. Warto także nadmienić, że na „Softs” pożegnał się z grupą jeden z jej założycieli – klawiszowiec Mike Ratledge.

To chyba najbardziej rockowa płyta Soft Machine, lub raczej najbardziej rockowo-progresywna w klasycznym tego terminu znaczeniu. Zerwanie ze stylistyką fusion? Raczej nie. Zmienił się po prostu jazz tamtych czasów. Dzięki takim zespołom jak Soft Machine, Colloseum, Gong czy Frankowi Zappie został on przybliżony fanom rocka. Ale też wykonawcy jazzowi zaczęli zabiegać o publikę rockową (Herbie Hancock, Marcus Miller) i wtłaczać improwizację w coraz krótsze czasowo kompozycje, korzystać z nowoczesnych studiów nagraniowych oferujących bardziej złagodzoną przez technikę estetykę dźwięku. Coś się niewątpliwie wymieszało – Fusion :)

To momentami bardzo spokojna płyta, jak na Soft Machine. Po akustycznym „Aubade” mamy wręcz transowy początek „The Tale of Taliesin” – nie ma tu klasycznych jazzowych improwizacji, wszystko jest stonowane, melodyka Etheridge’a wręcz ascetyczna. Po trzech minutach gitarzysta jednak się rozkręca. Nie wiem, czemu, ale czasami miałem nieodparte wrażenie, jakbym słyszał w tych pasażach Refugee. Utwór trochę sztucznie kończy coda. Początek „Ban-Ban Caliban” to coś nowego, nie przystającego do stylistyki Soft Machine, po chwili jednak pałeczkę przejmuje Wakeman i wszystko wraca na stare, tak lubiane przez fanów grupy, tory a improwizacyjną kropkę nad i stawia Etheridge. W końcowej części utwór ten swoją transowością przypomina mi trochę Santanę z okresu „Abraxas”, co oczywiście nie jest w żadnym wypadku przytykiem w kierunku Soft Machine.

Pierwszą stronę kończy spokojna kompozycja „Song Of Aeolus”, w której prostą melodię wygrywa Etheridge. Odwracamy płytę i fortepianowy wstęp „Out of Season” uzupełnia akustyczna gitara, za którą następuję wielokrotnie powtarzana prosta melodia – jak na fusion trochę banalne. Nie da się ukryć, że ta płyta ma specyficzny klimat, jednak nie ma tutaj tego szaleństwa i tylu pasaży jazzowych improwizacji, do których zespół przyzwyczaił nas wcześniej. A utwór „Second Bundle” mógłby nawet przypaść do gustu fanom rocka elektronicznego. Swoiste deja-vu z albumu „Bundles” mamy w utworze „Kayoo”, w którym John Marshall znowu bawi się swoimi gongami, talerzami, dzwoneczkami oraz ciekawymi zagraniami na bębnach – prawdziwy popis perkusyjnej wirtuozerii trzymanej w ryzach technicznej dyscypliny. Kompozycja przechodzi w „The Camden Tandem” – trochę chaotyczny utwór przywodzący mi na myśl King Crimson. Tutaj szaleje Etheridge. W „Nexus” dołącza reszta muzyków, by następnie rozpocząć „One Over the Eight”. Wreszcie słychać wyraźnie klimat starego Soft Machine. Chociaż zadziwić może koniec tego utworu – zapewne inspiracja finału dla Iron Maiden. A na dobranoc muzyczna perełka – „Etika”, czyli piękne akustyczne zakończenie tej dziwnej płyty. Tak Soft Machine powoli przygotowywał nas na lata 80-te…

Ocena: 4 na 6 możliwych.

142_sepultura158x600.gif 144_hmpbanner.jpg 141_evil158x600.gif 143_kata_158x600 kopia.jpg 139_gojira_158x600 kopia.jpg 140_fatum-158x600-singiel.png

Goście

3748901
DzisiajDzisiaj44
WczorajWczoraj714
Ten tydzieńTen tydzień44
Ten miesiącTen miesiąc22521
WszystkieWszystkie3748901
34.207.230.188