Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 72sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

lion shepherd plakat m 

wehrmacht plakat m

destroyers plakat m

organek baner m

queensryche plakat m

wacken2019

black silesia open air festival iv m

prog in park iii m

ram plakatx m

psychotic waltz plakatx m

protector plakat m

sacred reichs m

sacred reich plakatc m

GEORDIE - Save The World

 

(1976/2008 7T's)

Autor: \m/\m/

 

geordie-savetheworld

 

Po dwóch latach przerwy Geordie wydaje swój trzeci studyjny album. Rozpoczynający "Mama's Gonna Take You Home", który jakby był skrystalizowaniem dotychczasowego stylu tego zespołu tj. dynamicznego glam rocka rodem z lat siedemdziesiątych z lekką domieszką hard rocka, nie zapowiada tego co następuje później. Niby ciągle jesteśmy w stylistyce glam rocka ale zespół muzycznie bardziej ucieka od rocka, nie mówiąc o hard rocku. Geordie robi różne wycieczki do modnych stylów np. reggae ("I Cried Today") czy też urabia kawałek sekcją dętą ("She's A Teaser"). Ogólnie jest zdecydowanie bardziej melodyjnie, utwory starają się bardziej w paść w ucho. Jest to świadomy krok. Geordie i ludzie "wspierający" zespół wymyślili, że muszą mieć koniecznie przebój. W tym celu wyprodukowano ten album, zapraszając różnej maści kompozytorów. Niestety rezultaty są żenujące. Takie "I Cried Today" czy wręcz dancingowy "Light In Ny Window", to najzwyczajniej kompromitacja. Nie trafione są też melodyjne kawałki oparte na rock'n'rollu "She's A Lady", "Ride On Baby" czy "We're All Right Now". Bardziej pasują do takiego bardziej popowego Bay City Rollers niż do Geordie. Jedynie w pełni autorski, czaderski, "Fire Queen" próbuje ratować twarz zespołu. Usilne wypromowanie przeboju nie wypaliło. A mocne odejście od muzycznej tożsamości spowodowało, że odchodzi Brian Johnson. W tym czasie Johnson próbuje kariery solowej, ale też ma pomysły na ponowne postawienie na nogi kariery kapeli. Co i tak kończy jego przejściem do AC/DC. Inni muzycy pod szyldem Geordie nagrywają jeszcze dwa albumy. Następny "No Good Woman" (1978) zawiera kilka kawałków z Brian'em Johnson'em, zapewne z jakiejś zapomnianej szuflady, reszta to już nowe wcielenie tej kapeli. Po kilku długich latach wychodzi jeszcze "No Sweat" (1983). To jednak nie koniec historii tego bandu. Na gruzach Geordie powstaje Powerhouse, który działa w latach 1985 -1988 i wydaje jedynie debiut "Powerhouse" (1986). Jeszcze w 2001 roku Brian Johnson okazjonalnie ożywia Geordie i jak na razie jest to ostatnia rzecz, związana z tą kapelą. Niestety po tym co usłyszałem na "Save The World" zupełnie straciłem zainteresowanie końcowymi dokonaniami Brytyjczyków. Bardzo mocno rozczarowałem się tym albumem. Wszystko wskazuje, że podobne emocje towarzyszyły albumowi w chwili wydania - i jak widać - nic pod tym względem się nie zmieniło.

\m/\m/

 

131_sabaton_158x600px_eu.gif 132_deathangel_158x600px_eu.gif

Goście

2210109
DzisiajDzisiaj270
WczorajWczoraj3359
Ten tydzieńTen tydzień3629
Ten miesiącTen miesiąc53218
WszystkieWszystkie2210109
54.92.148.165