Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 76sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

kat roman kostrzewskiazq m

vaderazq m

doroplakatze m

nightwishposterz m

opethposterz m

epicaposterz m

helicon metal festival iiidoz m

helloween nowadata m

laibachposterz m

mystic festivalzz m

kiss poster m

steelpanther poster m

evanescenceposterz m

vandenberg poster m

van der graaf generator m

deeppurple 2021 posterb1mn m

fish posterb1 2021 v2ze m

tarja 2021 posterb1 m

 

PURPLE HILL WITCH - Purple Hill Witch

 

(2014 The Church Within)

Autor: Wojciech Chamryk

 

 

purplehillwitch-purplehillwitch

1. Queen Of The Hill
2. Astral Booze
3. Final Procession
4. Karmanjaka
5. The Landing
6. Aldebaranian Voyage (Into The Sun)
7. Purple Hill Witch
Skład:
Kristian - śpiew i gitara
Andreas - bas
Øyvind - perkusja

Purple Hill Witch na swym debiutanckim albumie grają siarczystego heavy rocka/doom metal, zakorzenionego zarówno w dokonaniach Black Sabbath z wczesnych lat 70-tych, ich późniejszych epigonów i wyznawców w rodzaju Candlemass czy Pentagram oraz mrocznych przedstawicieli NWOBHM, Angel Witch i Witchfinder General. A ponieważ panom: Andreasowi (bas), Kristianowi (śpiew/gitara) i Oyvindowi (perkusja), umiejętności, pomysłów i pełnego zaangażowania w to co robią nie brakuje, to efekty są naprawdę interesujące. To dość skromne, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, instrumentarium pozwala im nie tylko w świetnym stylu nawiązać do czasów świetności Black Sabbath („Final Procession”, „Aldebaranian Voyage (Into The Sun)”), ale też sprawdza się w długiej, quasi progresywnej formie („Purple Hill Witch”), utworze nieco psychodelicznym („Astral Booze”) oraz monumentalnych, bliższych doom metalu dźwiękach („Queen Of The Hill”). Mamy też krótki, przebojowy w dobrym tego słowa znaczeniu utwór „Karmanjaka”, który może być dla zespołu taką samą przepustką do kariery jak niemal 45 lat temu „Paranoid” dla Black Sabbath. Ciekawostką dla polskich słuchaczy jest zaś na tej płycie główny riff „The Landing”, kojarzący się bez dwóch zdań z pierwszą płytą Budki Suflera z 1975r., dopiero później przeradzający się w granie typowe dla Black Sabbath, zwieńczone krótką kodą. Nie wiem jak potoczą się dalsze losy tego zespołu, ale warto przyglądać się ich dalszym poczynaniom.

(5/6)

Wojciech Chamryk

 

121_axe_crazy_baner.gif 131_ot1020.gif 120_slider_ot.gif

Goście

3526106
DzisiajDzisiaj505
WczorajWczoraj648
Ten tydzieńTen tydzień1806
Ten miesiącTen miesiąc36253
WszystkieWszystkie3526106
3.238.147.211