Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 80sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

katatoniaaak 2 m

accept posterb1yyy m

helloween i hammerfallzzz m

vdgg plakat nowe daty m

steelpanther 2022pol m

 

PENDRAGON - The History: 1984- 2000

 

(2000 Metal Mind Records)
Autor: Włodek Kucharek

pendragon-thehistory19842000

1.The Walls Of Babylon (10:47)
2.The Shadow (9:53)
3.Total Recall (6:54)
4.The Voyager (12:15)
5.The Black Knight (9:55)
6.And We’ll GoHunting Deer (7:15)
7.Am I Really Losing You? (4:46)
8.The King Of The Castle (acoustic version) (4:38)
9.Paintbox (acoustic version) (4:27)
10.Last Waltz (video) (5:18)
 
SKŁAD:
Nick Barrett (gitary/ wokal)
Clive Nolan (instr. klawiszowe)
Fudge Smith (perkusja)
Peter Gee (bas/ gitara akustyczna)
GOŚĆ:
Tracy Hitchings (wokal)
 
            Rzadko kiedy w recenzjach płyt uwzględniane są tak zwane „składanki” zwane niekiedy w innej frazie synonimicznej „kompilacjami”. Powód jest jeden, jak nazwa wydawnictwa wskazuje, są to zbiory różnych utworów zestawione z różnych płyt, niekiedy uzupełnione o alternatywne wersje lub kawałki, które nigdy nie zostały wcześniej opublikowane. Czasami „składanki” zestawiane są według pewnego przejrzystego klucza, na przykład „Rock Ballads of…, albo „Tribute to…” lub „The Best Of…”, które nawiasem mówiąc lubię, ponieważ nieraz można się natknąć na prawdziwe perełki (Jeden z moich ulubionych utworów z historii rocka „Nights In White Satin” The Moody Blues występuje na licznych składakach w tak zróżnicowanych wersjach, że można dostać oczopląsu, a wśród nich pojawiają się na przykład rewelacyjne, poszerzone wykonania z orkiestrą symfoniczną, prawdziwy miód). W tym przypadku chodzi o nagrania jednego, najczęściej światowej sławy wykonawcy i interpretacje innych rockowych artystów. Nie będę wymieniał całej serii takich wydawnictw, ale kompilacji innych wykonań swoich utworów doczekali tacy wielcy rocka jak Pink Floyd (pomijam całą sferę coverowej twórczości The Australian Pink Floyd), Black Sabbath, Uriah Heep czy Jethro Tull albo Dream Theater, albo kapitalne opracowania przez młode kapele rockowe dorobku Led Zeppelin. Proszę mi wierzyć, że w niektórych przypadkach nowe pomysły na wykonanie klasyków są wręcz rewelacyjne, świeże jak „szczypiorek na wiosnę”, stanowiąc same w sobie maleńkie dzieło sztuki muzycznej (W bieżącym roku dorwałem płytę „Beauty & The Beat” autorstwa Tarji Turunen i Mike’a Terrana z orkiestrą symfoniczną i chórem, a tam medley kompozycji Led Zeppelin „Kashmir-Immigrant Song- Stairway To Heaven”, dla mnie wymiatająca bomba). Dzieje się tak najczęściej wtedy, gdy grupy anonimowych rockmanów potraktują swoje zadanie nie odtwórczo lecz kreatywnie, zmieniając kompletnie wizerunek kompozycji, przy zachowaniu przykładowo li tylko konturów melodycznych, tak aby słuchacz nie miał większych kłopotów z odcyfrowaniem pierwotnego autora kompozycji. Bywają też kompilacje, nazwijmy je tematyczne w rodzaju „Greatest Hits”, albo „Pop Years”, w których można zebrać każdy szajs, bo przecież to, czy dana piosenkach należała do przebojów czy też nie, należy do kryteriów płynnych i mało precyzyjnych. Jest jeszcze inny trik mający skusić fanów do zakupu jakieś płytki, co pokazuje proza życia codziennego, w której utartą praktyką jest wybór zdaniem autora- licho wie, kto występuje w tej roli- jego zdaniem najlepszych nagrań danego zespołu czy solisty. A ponieważ to decyzja subiektywna, otrzymujemy często tak masakryczne zestawienie utworów, że gorzej już być nie może. Żadnej w nim logiki, żadnego przejrzystego kryterium, jednym słowem kompletna bryndza. Jaki jest cel takich publikacji fonograficznych? Nikt nie próbuje nawet ukrywać, że „kasa misiu, kasa”.
            Ale w przypadku wykonawcy, którego nazwa została umieszczona w nagłówku tego artykułu, nie ma żadnej ściemy, a mamy do czynienia z pełnowartościowym produktem. Jak sama nazwa wskazuje „History: 1984- 2000” krążek ten stanowi retrospektywę twórczości Pendragon na przestrzeni kilkunastu lat. Najważniejszym aspektem jest trafność wyboru nagrań, które wypełniły pojemność kompaktowego dysku. Gdyby przygotować ofertę, dla odbiorców dźwięków Pendragon, tworzących dyskograficzną reprezentację, to trudno sobie wyobrazić lepszy zestaw niż ten 76- minutowy, który stanowi kwintesencję najbardziej klimatycznych songów wykonanych prze Nicka Barretta i kolegów. Te nagrania tworzą rzeczywiście „Historię” istnienia kwartetu i jego popularnych dokonań, które jednak z przebojami nie mają wiele wspólnego. Pierwszych siedem długasów, należących do filarów występów „na żywo”, zachwyca również w wersjach studyjnych swoją atmosferą i nastrojem. Każdy z nich to kompozycyjna perełka demonstrująca multum mocnych stron Pendragon, łącznie z błyszczącymi wspaniałością partiami solowymi, zmiennością struktur rytmicznych, cudownymi melodiami, świetnym przestrzennym brzmieniem. Wśród dziesięciu rozdziałów historii Pendragon wyróżniamy siedem pochodzących z chronologicznie ustawionych sztandarowych wydawnictw zespołu „The Jewel”, „Kowtow”, „The World”, „The Window Of Life” i „The Masquerade Overture”, następnie dwa opracowania akustyczne, znane z wcześniejszych wykonań, a ostatnią częścią kompilacji jest trzecia część suity „Queen Of Hearts” w wersji wideo. Niezwykle urozmaicony materiał, który każdemu słuchaczowi- debiutantowi na terytorium twórczości Pendragon, pozwoli na wyrobienie sobie poglądu z jakiego typu muzyką ma kontakt.
Jako podsumowanie chciałbym dodać dwie informacje, ważne szczególnie dla polskich fanów zespołu: po pierwsze, omawiana składanka została wydana przez Metal Mind Records i przeznaczona była wyłącznie na rynek polski. Po drugie, zamykający zestaw „Last Waltz” jako bonus wizyjny zarejestrowany został na koncercie grupy w Karkowie w roku 1996.
            Polecam każdemu poszukiwaczowi ciepłych, melodyjnych dźwięków, który do tej pory nie zdążył zapoznać się ze studyjnymi dokonaniami fonograficznymi Pendragon jako wstęp do dalszej eksploracji bogatej twórczości kwartetu. Dla wszystkich tych, którzy kolekcjonują dźwięki tworzone przez ekipę Barrett- Nolan- Gee- Smith wydawnictwo jest na pewno miłym, ponad 70-minutowym powrotem na bogato zapisane karty historii Pendragon po to, aby się przekonać, że wybierając przed laty przyjaźń z twórczością grupy postawiliśmy na właściwą „kartę”.
Ocena 4/ 6
Włodek Kucharek

144_hmpbanner.jpg 141_evil158x600.gif 143_kata_158x600 kopia.jpg 139_gojira_158x600 kopia.jpg 140_fatum-158x600-singiel.png 142_sepultura158x600.gif

Goście

3753083
DzisiajDzisiaj273
WczorajWczoraj613
Ten tydzieńTen tydzień4226
Ten miesiącTen miesiąc2824
WszystkieWszystkie3753083
54.227.97.219