Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 80sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

katatoniaaak 2 m

helloween i hammerfallzzz m

vdgg plakat nowe daty m

steelpanther 2022pol m

accept nowa datadaw m

 

AYREON – The Theater Equation

 

(2016 InsideOut Music)
Autor: Włodek Kucharek
ayreon-the-theater-equation m
Tracklist:
CD 1- The Theater Equation ACT 1
1.Day one: Vigil
2.Day two: Isolation
3.Day three: Pain
4.Day four: Mystery
5.Day five: Voices
6.Reprise Pain 1
7.Day six: Childhood
8.Day seven: Hope
9.Day eight: School
10.Reprise Childhood
11.Day nine: Playground
12.Day ten: Memories
13.Reprise Pain 2
14.Day eleven: Love
 
CD 2- The Theater Equation ACT 2
1.Day twelve: Trauma
2.Day thirteen: Sign
3.Day fourteen: Pride
4.Reprise Vigil
5.Day fifteen: Betrayal
6.Reprise School
7.Day sixteen: Loser
8.Day seventeen: Accident?
9.Reprise Pain 3
10.Day eighteen: Realization
11.Reprise Trauma
12.Day nineteen: Disclosure
13.Day twenty: Confrontation
14.Dream Sequencer System offline
 
SKŁAD WOKALIŚCI:
James LaBrie as “Me”
Marcela Bovio as “Wife”
Irene Jansen as “Passion”
Magnus Ekwall as “Pride”
Heather Findlay as “Love”
Devon Graves as “Agony”
Eric Clayton as “Reason”
Jermain “Wudstik” van der Bogt as “Best Friend”
Anneke van Griersbergen as “Fear”
Mike Mills as “Rage”/ “Father”
Anita van der Hoeven as “Mom”
Peter Moltmaker as “Doctor”
Nienke Verboom as “Nurse”
Katinka van der Harst as “Nurse”
Arjen Anthony Lucassen as „Forever of the Stars“
The Epic Rock Choir
 
SKŁAD INSTRUMENTALIŚCI:
Joost van den Broek (dyrektor muzyczny)
Ed Warby (perkusja)
Jeroen Goossens (flet/ instrumenty dęte drewniane)
Marcel Coenen (gitara)
Freek Gielen (gitara)
Johan van Stratum (bas)
Erik van Ittersum (instr. klawiszowe)
Ruben Wijga (instr. klawiszowe)
Ben Mathof (skrzypce)
Maaike Peterse (wiolonczela)
 
O koncertowym wydawnictwie Ayreon „The Theater Equation”, którego edycja ukazała się w czerwcu 2016, można wyrażać się tylko z ogromnym podziwem. Pomysłodawca, producent, kompozytor materiału muzycznego, także jeden z wykonawców- wprawdzie tylko w końcowym epizodzie, który zgrabną klamrą spina widowisko- holenderski muzyk Arjen Anthony Lucassen lubi wyzwania pozornie na granicy niemożliwego. Arjen lubi również spełniać marzenia, nie tylko swoje, także fanów muzyki rockowej. Już raz porwał się na realizację projektu z rodzaju „mission impossible”, czyli koncertu Star One. Wtedy wypaliło, to dlaczego nie spróbować jeszcze raz? Lucassen podjął się wykonania potężnego zadania z wieloma niewiadomymi, które należy rozpatrywać nie tylko w kategoriach stricte muzycznych. Kto wie, czy znacznie ważniejszym aspektem nie była logistyka przedsięwzięcia. Zaplanowanie w najdrobniejszych szczegółach takiego spektaklu jak widowisko „The Theater Equation” wymagało rozciągniętej w czasie, wręcz tytanicznej pracy. Ale się opłaciło, bo efekty są olśniewające, oszałamiające, a staranność wydawnicza osiągnęła perfekcję. Publikacja tego wielkiego przedstawienia teatralno- musicalowo- rockowego obejmuje cztery formaty:
A. deluxe: 48- stronicowa książeczka plus blu-ray, 2 DVD’s i 2 CD’s;
B. special edition: digipack- DVD plus 2 CD’s
C. Blu-ray
D. 2 CD’s.
A niespodziewanym bonusem, przynajmniej dla mnie, okazało się zamówienie albumu bezpośrednio u wydawcy, InsideOut Music, ponieważ na kartoniku płyt swój autograf uwiecznił Autor, Arjen Lucassen. Sam „rzuciłem” się na wersję specjalną, tę z dwoma dyskami audio i jednym DVD i moją ocenę, którą się podzielę z Państwem w tym tekście, oparłem na analizie materiału zawartego na wymienionych nośnikach.
Nie ma potrzeby uruchamiania potencjału wyobraźni, żeby na podstawie przedstawionego wyżej składu wokalistek i wokalistów oraz instrumentalistów, zaangażowanych w tym przedsięwzięciu, dojść do racjonalnego wniosku, że zebranie w jednym miejscu grona tak zacnych artystów rockowych graniczy z wizją surrealistyczną. W przypadku tego dokumentu fonograficznego doszło jeszcze wiele dodatkowych elementów, o których musieli pomyśleć organizatorzy, na przykład znalezienie odpowiedniej sceny. Przecież w trakcie tego przedstawienia bywa i tak, że przed publicznością występuje kilkadziesiąt osób. Sam The Epic Rock Choir liczy 19 śpiewaków z 7 krajów. Na okładce płyty można także wstępnie obejrzeć scenografię, platformę na dole i górną, schody, stojący samochód marki mercedes, łóżko, rekwizyt ściśle związany w przebiegiem akcji, meble stanowiące wyposażenie pokoju i wiele innych przedmiotów codziennego użytku tworzących w sumie scenografię. Ta Arjenowska wizja mogła się urzeczywistnić dzięki dobrej woli wielu ludzi, przede wszystkim artystów występujących na scenie, a tworzących prawdziwą konstelację gwiazd. Nie będę „rozbierał” tej materii na szczegóły, ale wystarczy „rzucić okiem” na informację zamieszczoną powyżej, żeby docenić skalę trudności zebrania tak wybitnych artystów pod jednym dachem Theater Nieuwe Luxor w Rotterdamie (prawie stuletni budynek z około 1000 miejsc).
Impulsem dla Arjena Lucassena do podjęcia tak ogromnego wysiłku organizacyjnego, finansowego i artystycznego było często stawiane w wywiadach pytanie: „Czy kiedykolwiek ruszysz z projektem Ayreon w trasę?”. Cytat z jednej z wypowiedzi: „Najpierw, gdy pomyślałem o możliwości występu „live” Ayreon, wydawało się, że to może być jakiś logistyczno- finansowy koszmar. Ale myśl o finalizacji takiego pomysłu prześladowała mnie przez cały czas. Początkowo odrzucałem samą istotę tej idei organizacji występu Ayreon przed publicznością, ale coraz częściej kusiło mnie, żeby zmierzyć się z tym problemem, wbrew zdrowemu rozsądkowi”.
Proszę sobie uświadomić w pełni wagę faktu, że Ayreon to projekt zgodnie z założeniami głównego architekta, studyjny, który nie dysponuje stałym składem, a każdy artysta zaangażowany w pracę nad kolejnymi wcieleniami Ayreon pełni tutaj rolę wyłącznie gościa, który w swojej zawodowej rzeczywistości zajęty jest głównie własnymi koncepcjami artystycznymi. Artyści, których nazwiska można przeczytać na wykazach załączonych do albumów studyjnych , pracują rozrzuceni po całym świecie, tysiące kilometrów od Holandii i pozornie wydaje się, że zebranie ich wszystkich w jednym terminie i jednym miejscu to abstrakcja. A dochodzą do tego przecież próby, bo nie da się wystąpić spontanicznie, z marszu, zbyt duża odpowiedzialność, współpraca z innymi uczestnikami spektaklu, a dodatkowo nie należy zapominać, że Arjen to perfekcjonista i nie pozwoliłby na taką prowizorkę. W trakcie dwuletniej pracy rodziło się setki nowych pytań, wątpliwości, na które należało znaleźć odpowiedź. Przykładowo, jak przygotować w wersji „na żywo” re- aranżacje, czyli jak to przeprojektować i dostosować do występu teatralnego. Czy wszystko w jednym formacie? Jak znaleźć kompromis w zakresie harmonogramu zaproszonych artystów? Jak już nadmieniłem planowanie i przygotowania trwały dwa lata! Większość czynności wykonała zatrudniona firma zewnętrzna, zajmująca się produkcją widowisk teatralnych. Sprawami muzycznymi kierował Joost van den Broek (Star One, Ayreon, After Forever). Już na początku okazało się, że partie orkiestrowe z wersji studyjnej „The Human Equation” są zbyt rozbudowane, należy znaleźć kompromis polegający na pewnym uproszczeniu fragmentów orkiestrowych. Także niektóre partie rockowo- instrumentalne poddano solidnemu liftingowi. Następny krok to casting, szczęśliwy, gdyż prawie wszyscy artyści odgrywający role wokalne przed ponad 10 laty, zgłosili gotowość występu, łącznie z największymi „gwiazdami” jak James LaBrie (Dream Theater), Irene Jansen (Star One, Karma), Devon Graves (Deadsoul Tribe, Psychotic Waltz, The Shadow Theory), Magnus Ekwall (The Quill). Zabukowano także terminy wynajmu sali na trzy wieczory 18,19 i 20 września 2015. Pierwotny plan przewidywał trzy spektakle, ale wszystkie zostały błyskawicznie wyprzedane. Ponownie konieczny był kompromis, bo twitterowe konto Arjena po jednym dniu „pękało w szwach”, należało więc spróbować zminimalizować rozczarowanie ludzi. Pojawił się czwarty termin występu, późnym wieczorem 19 września.
Artyści potwierdzeni, terminy ustalone, bilety sprzedane, czas na produkcję, która zabrała następne 18 miesięcy. Próby wokalne chóru, próby inscenizacji, rozpoczęły się już latem 2014. Natomiast zawodowi śpiewacy potrzebowali tylko kilku podejść, żeby zgłosić pełne przygotowanie. A należało dopiąć takie detale jak przymiarka kostiumów, fryzury, testy make- up, sesja fotograficzna, światła, brzmienie, efekty specjalne, ekrany projekcyjne, wszystko pod presją czasu.
I w końcu premiera i wielka nagroda dla pomysłodawcy i twórców- szalony entuzjazm publiczności. Sen stał się rzeczywistością! Proszę także nie zapominać, że „The Human Equation” nie stanowi zbioru luźno powiązanych piosenek, przeciwnie, jego istotą jest wątek fabularny, mocno osadzony w realiach życia codziennego. Pisząc o tym aspekcie zwracam uwagę na fakt, że obok muzyki na równych prawach funkcjonuje treść poszczególnych songów. Autor widowiska postanowił przy wsparciu wydawcy ułatwić odbiór międzynarodowym odbiorcom przekazu w ten sposób, że oglądając tę wspaniałą opowieść na płycie DVD możemy dokonać wyboru opcji, czyli napisów przygotowanych w siedmiu językach (niestety bez polskiego).
Ściąga dla widzów i słuchaczy nie znających fabuły
Po zagadkowym wypadku samochodowym (doszło do niego czy też nie?) poszkodowany, mężczyzna po trzydziestce, trafia do szpitala w stanie śpiączki. Wiemy o nim tyle, że przed wypadkiem należał do grona wpływowych biznesmanów , odnosił liczne sukcesy na polu zarządzania firmą, ale znany był także z tego, że bez skrupułów doprowadzał swoich konkurentów do upadku. W końcu sam znalazł się w pułapce, budowanej przez siebie samego przez lata, więzieniu, którym stał się dla niego własny świat przeżyć duchowych. Rolę strażników w tym więzieniu pełnią emocje, niektóre z nich przyjazne bohaterowi, inne wrogie. Każda z emocji posiada własny plan, niektóre chcą naszego protagonistę oszukać, inne zdobyć nad nim władzę,  jeszcze inne pocieszyć albo zainspirować, bądź dodać nadziei. Ale wszystkie mają jeden cel wspólny, przeciwstawić się demonom przeszłości i dojść do prawdy, którą bohater do tej pory ignorował, mianowicie kim on jest w rzeczywistości, jak żył. W tej emocjonalnej wojnie próbują zwyciężyć strach, nienawiść, udręka, miłość, namiętność, duma, rozsądek. Dwoje ludzi sprawuje nad nim opiekę, żona i najlepszy przyjaciel. Mają nadzieję, że mężczyzna powróci do stanu świadomości i wyjaśni tajemnicę „wypadku”. Dwadzieścia dni trwają opisane zdarzenia, a każdy dzień śpiączki to jeden song.
Rezultat końcowy? REWELACJA!!! Pod każdym względem. Brzmienie bez zarzutu, cyfrowo zarejestrowane, 5.1 mix. Muzyka przepiękna. Nawet malkontenci mają niewielkie szanse znalezienia w tych blisko 110 minutach słabych punktów. Show czaruje od początku do końca, powoduje , że zapominamy o upływającym czasie. Świetną pracę wykonali wszyscy bez wyjątku wokaliści, którzy nie są przecież aktorami. Każda z dam i każdy z panów wykazuje niezwykłe zaangażowanie w interpretacji tekstów, przekazując emocje nie tylko w słowach, także w gestach, mimice, sposobie zachowania na scenie. Współpraca  pomiędzy „aktorami” na najwyższym poziomie, wymienność ról i kwestii śpiewanych bez zarzutu. Marcela Bovio śpiewa tak, że cierpnie skóra, Heather Findlay  wkłada w swoje partie tyle uczucia, że wzrusza, krystalicznie czysty głos Anneke van Giersbergen zachwyca. A to tak na gorąco tylko kilka luźnych uwag, bo w zasadzie należałoby wygłosić same „ochy i achy” na temat wszystkich ról kobiecych. Podobnie sprawa wygląda z gentlemanami. Niewiarygodny power w interpretacji Magnusa Ekwalla jako „Pride” jest bardzo przekonujący, butny i władczy. Dialogi duetu James LaBrie („Me”)- Devon Grave („Agony”) ścierają się ze sobą jak w jakiejś grze o duszę człowieka, w której każdy z nich próbuje przeforsować własne argumenty. Świetny Mike Mills w podwójnej roli „Rage” i „Father”. Agresja w jego wykonaniu dominuje na scenie, jego deklamacje posiadają wyrazisty charakter i brzmią bardzo prawdziwie. Słuchacze skrupulatni, którzy zdecydują się na porównanie partii quasi operowych z tym znanymi ze ścieżek albumu studyjnego, dojdą w niektórych fragmentach do przekonania, że niekiedy pojawiają się powtórzenia, dzięki którym, np. lekarz otrzymuje sposobność wykazania swoich umiejętności artystycznych w kilku frazach wokalnych, dotyczy to także matki głównej postaci dramatu, oraz chóru, który prezentując wystawnie zaaranżowane pasaże, uhonorowany zostaje niesamowitym aplauzem publiczności. Zresztą ta nie potrafi usiedzieć na miejscu, wyrażając co rusz swoją aprobatę do występów artystów, a największy zgiełk uznania dosłownie wybucha w punkcie programu, gdy na estradzie pojawia się w finale Arjen Lucassen, niesamowicie fetowany, gdy wychodzi z tajemniczej machiny „Dream Sequencer”. Instrumentalnie przez cały czas kłębią się różne dźwięki, ścierają się różne opcje, akustyka walczy z heavy metalowymi sekwencjami, wspaniałe motywy celtyckie sąsiadują z odcinkami quasi operowymi, pioruńsko ciężkie i ostre riffy ulegają wyciszeniu i łagodzeniu przez partie fletu.
Blisko 110 minut absolutnych rarytasów, wspaniałości zapierających dech. Idealna jedność muzyki, dramaturgii aktorstwa, gry świateł, scenografii, brzmienia. A ponieważ nie dane nam zapewne będzie obserwowanie spektaklu „na żywo” zafundujmy sobie namiastkę przeżyć skumulowanych w czasie tych wieczorów i wybierzmy jedną z wersji edycji „The Theater Equation” projektu Ayreon.
Ocena 6/ 6
Włodek Kucharek

142_sepultura158x600.gif 144_hmpbanner.jpg 141_evil158x600.gif 143_kata_158x600 kopia.jpg 139_gojira_158x600 kopia.jpg 140_fatum-158x600-singiel.png

Goście

3789896
DzisiajDzisiaj630
WczorajWczoraj573
Ten tydzieńTen tydzień630
Ten miesiącTen miesiąc12605
WszystkieWszystkie3789896
3.81.172.77