Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 80sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

katatoniaaak 2 m

helloween i hammerfallzzz m

vdgg plakat nowe daty m

steelpanther 2022pol m

accept nowa datadaw m

 

MASZYNA - Miliony słów

 

(2016 Self-Released)
Autor: Wojciech Chamryk
maszyna cover m
Tracklist:
1 Niewidzialny
2 Kamienne Serca
3 Wykolejony
4 Szepty
5 Miliony Słów
6 W Sumienie
7 Maszyna
8 Płoń
9 Sznur
10 Kalifornia
   
Skład:
Mariusz Bochen - gitara
Wiesiek Szajewski - gitara
Paweł Kasprzak - bas
Rafał Machulak - wokal
Krzysiek Blat - perkusja
   
Obrodziło latoś debiutami, jak tu więc wierzyć w ten fonograficzny kryzys, nieopłacalność wydawania płyt i generalnie zastój w branży? Co prawda „Miliony słów” firmuje sam zespół, to jest Kraśnicka Maszyna, ale nie od dziś wiadomo, że teraz wydawca nie jest alfą i omegą nawet dla początkującego zespołu, bo wszystko w temacie można ogarnąć samodzielnie. Potwierdza to nie tylko zawodowy digipack, ale też brzmienie tych 10 utworów, zarejestrowanych przez Filipa „Heinricha” Hałuchę w Sound Division. Muzycznie zespół określa się jako grający „hard rock metal”, ale uważam to za nieporozumienie, gdyż hard rocka na „Milionach słów” nie uświadczymy. Metal owszem, ale też nie ten w najbardziej tradycyjnym wydaniu kojarzący się z hard rockiem, ale nowoczesny, mocarny i gniewny, wykształcony w latach 90. ubiegłego wieku. Nazwy takie jak  Illusion, Korn czy Machine Head nasuwają się tu od razu, często mamy też wyrazisty groove z wyeksponowaną sekcją rytmiczną. Nie brakuje też nawiązań do Proletaryatu, również w warstwie wokalnej, bo Rafał Machulak często brzmi niczym bardziej gniewne wcielenie Tomasza „Oleya” Olejnika. Czasem oczywiście daje spokój temu brutalnemu wyziewowi, tak jak choćby w kojarzącej mi się z Irą z połowy lat 90. i cytującej „Oni zaraz przyjdą tu” Breakout „Kalifornii”, lżej śpiewa/melodeklamuje też w lekko stonerowym w klimacie „Wykolejonym”, czerpiącym z polskiego rocka lat 80. „Płoń” oraz mającym w sobie coś z bluesa i Gadzia „Sznurze”. Dzięki tym zabiegom płyta w żadnym razie nie nuży, mimo tego, że trwa ponad 50 minut, a warstwę muzyczną dopełniają polskie, bezkompromisowe i zaangażowane teksty. Na pewno nie jest to płyta dla każdego, ale zwolennicy takiego grania powinni koniecznie sprawdzić tę sprawnie funkcjonującą na najwyższych obrotach Maszynę.
(4/6)

Wojciech Chamryk

140_fatum-158x600-singiel.png 144_hmpbanner.jpg 141_evil158x600.gif 143_kata_158x600 kopia.jpg 139_gojira_158x600 kopia.jpg 142_sepultura158x600.gif

Goście

3789458
DzisiajDzisiaj192
WczorajWczoraj573
Ten tydzieńTen tydzień192
Ten miesiącTen miesiąc12167
WszystkieWszystkie3789458
54.91.62.236