Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

 

 

hmp 97sm

Szukaj na stronie

 
 UWAGA !!! 
         
Drukowaną, kolekcjonerską wersję 
 HMP Magazine 
możecie zamówić pisząc na adres:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
 
 

ELF - Trying To Burn The Sun

 

(2016/1975 Cherry Red/HNE)
Autor: Wojciech Chamryk
 
elf-trying-to-burn-the-suni m
Tracklist:
1. Black Swampy Water
2. Prentice Wood
3. When She Smiles
4. Good Time Music
5. Liberty Road
6. Shotgun Boogie
7. Wonderworld
8. Streetwalker
  
Lineup:
Ronnie James Dio - vocals
Mickey Lee Soule - piano
Gary Driscoll - drums
Steve Edwards - guitar
Craig Gruber - bass guitar
   
Niestety, buńczuczny tytuł nie sprawdził się, bowiem w składającej się z trzech albumów dyskografii Elf „Trying To Burn The Sun“ jest pozycją najsłabszą. Być może nagrywając ten materiał muzycy byli już myślami przy powstającym równolegle Ritchie Blackmore's Rainbow, do którego zostali zaangażowani wszyscy, oczywiście poza gitarzystą, bo ta płyta im nie wyszła.
Teoretycznie nie ma się do czego przyczepić: Dio śpiewa perfekcyjnie, brzmienie jest konkretne (za konsoletą znowu niezawodny Roger Glover), ale utwory nie są już tak urozmaicone jak na poprzednich wydawnictwach grupy. Są też znacznie lżejsze, momentami wręcz popowe, co słychać przede wszystkim w „Prentice Wood”, „When She Smiles” i „Wonderworld”. Właściwie gdyby nie solidny opener „Black Swampy Water” i „Good Time Music” to na „Trying To Burn The Sun“ heavy rocka nie mielibyśmy wcale. Nie mam rzecz jasna nic przeciwko tętniącemu energią, podszytemu bluesem boogie („Streetwalker”), majestatycznym balladom z orkiestrą smyczkową („Wonderworld”) czy wplataniu jazzowych partii fortepianu („Shotgun Boogie”) ale już „When She Smiles” brzmi niczym marniutka kopia The Rolling Stones – po potencjale Elf zasygnalizowanym na wcześniejszych płytach spodziewałem się czegoś lepszego i pamiętam swe rozczarowanie, gdy po długich poszukiwaniach wiele lat temu zdobyłem tę płytę. Wygląda na to, że zespół nie był już w stanie wznieść się wyżej niż na drugim longplayu, a fakt, że tworzący go – poza Dio – muzycy nie byli jakimiś wybitnymi indywidualnościami szybko potwierdził też Blackmore, zwalniając ich wkrótce po nagraniu pierwszego albumu Rainbow. 
(3,5/6)
Wojciech Chamryk
baner_158x600-19.gif baner_gif_prr.gif baner_a158x600-19.gif maiden_united_bannery-v70_01.gif ma_week_gif-gif.gif baner_oskar gif.gif baner_b158x600-19.gif baner_oh.gif baner_lone assembly.gif baner_158x600_mtwa.gif

Goście

8270344
DzisiajDzisiaj2141
WczorajWczoraj14583
Ten tydzieńTen tydzień39917
Ten miesiącTen miesiąc56244
WszystkieWszystkie8270344
216.73.216.165