Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 66sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

threshold plakat m

dirkschneider plakat m

dio returns plakato b

solstafir i myrkur w krakowie m

stevenseagullsh m

merry christless plakatd m

kreator plakatk m

accept plakath m

fates warning plakatn m

cradle of filthf m

magnum2018 new m

news nr 4 m

korpiklaani plakath m

40-lecie toto w tauron arenie krakwt m

black label society plakatf m

trivium plakatg m

metalmania plakatg m

camel ebiuletynf m

judaspriest posterb1 m

king crimson m

deeppurple posterb1e m

roger waters plakatu m 

CHAINSAW - The Last Crusade

 

(2017 Self-Released)
Autor: Damian Czarnecki
 
chainsaw the last crusade m
Tracklist:
01. The First Crusade
02. Zaraza
03. Broken Promises
04. Cross On Our Shields
05. Czarne chmury
06. Theese Eyes Of Hate
07. No!
08. Eternal Rest
09. Sword And Faith
10. Farwell Of The Damned
11. Epilog
    
Lineup:
Maxx - vocals,
Rygiel -guitar,
Seba - drums,
Kaczmarescu - guitar,
Bjoern - bass
          
Po 4 latach bydgoska kapela Chainsaw powraca z nowym albumem. „The Last Crusade”. To już szósty krążek studyjny w ich dorobku, a jeśli doliczyć akustyczne „Acoustic Strings Quarter”, to nawet siódmy. Zatem można stwierdzić, że to całkiem niezły sposób obchodzenia 20-stych urodzin istnienia! Tak, korzenie Chainsaw sięgają właśnie lipca roku 1997,  a jedynym stałym członkiem zespołu od samego początku istnienia zespołu, jest wokalista Maciej „Maxx” Koczorowski. Wśród muzyków, którzy wzięli udział w nagraniu wszystkich dotychczasowych wydawnictw, plasują się także gitarzysta Rygiel (wł. Arek Rygielski) oraz perkusista Sebastian Górski. Pomimo dwóch dekad obecności na polskiej, heavy metalowej scenie, Chainsaw  jednak nigdy nie przebił się do większego mainstreamu w obrębie tegoż środowiska, aczkolwiek na brak zainteresowania całkiem sporego grona fanów band ten narzekać nie może. Wielu fanów Iron Maiden zapewne pamięta Bydgoszczan ze wspólnej  trasy po naszym kraju wraz z Paulem  Di’ Anno, pod szyldem „Metal Marathon 2”, która miała miejsce w listopadzie 2006r.  Tu jeszcze jako ciekawostkę można dodać fakt, iż pół roku później w  trzeciej odsłonie tejże trasy, można było razem z Chainsaw zobaczyć ostatnie koncerty Turbo z Grzegorzem Kupczykiem w roli wokalisty. No dobrze! Dosyć tej historii, przyjrzyjmy się nowemu wydawnictwu zespołu. Pierwszą rzeczą, jaka zwraca uwagę, jeszcze nawet przed wrzuceniem płyty do odtwarzacza, jest okładka. Pamiętając, że dotychczasowe okładki Chainsaw były utrzymane raczej w ciemnej i mrocznej kolorystyce, tutaj mamy wyłącznie biel i czerń, z grafiką kojarzącą się nieco z tymi, które możemy obejrzeć na „frontach” późniejszych płyt Candlemass (przynajmniej w mojej opinii). A cóż kryje w sobie znajdujący się w środku 120 milimetrowy, poliwęglanowy krążek? No cóż, akurat w przypadku Chainsaw standard i rutyna nigdy nie były czymś współgrającym z artystyczną wizją zespołu. Na każdej płycie chłopaki starali się wprowadzić coś nowego, świeżego. Przykładowo, na przedostatniej „War of Words”, ku zdumieniu niektórych, pojawiły się elementy elektroniki i sampli! Tych bardziej ortodoksyjnych wyznawców heavy metalu mogę tutaj uspokoić – „The Last Crusade” będzie dla was nagrodą, bowiem w zamieszczonych tu 50 minutach muzyki, nie znajdziecie żadnych tego typu, „dziwnych” zabiegów. Całość stanowią przede wszystkim  mocna, bezkompromisowa praca gitar. Od fajnie napędzanych riffów, poprzez nierzadko nieoczekiwane zwolnienia, aż do fantastycznie pieszczących nasze uszy solówek. Garowy Sebastian zresztą też nie pozostaje w tyle, tylko podkręcając swoją szybką grą już i tak dużą ilość lejącego się żaru. A przecież mamy jeszcze fenomenalny, prezentujący niezwykle szeroką skalę wokal Maćka, który niewykluczone, że właśnie tutaj nagrał swoją „płytę życia”, udowadniając, że czuje się swobodnie zarówno przy typowych dla tego podgatunku muzycznego zadziornych partiach, ekstremalnych wycieczkach w górę, aż do czysto deatho-blackowych growlów. Zresztą, bliski osiągnięcia etykiety drugiego z tych ekstremalnych odłamów metalu, jest piąty numer na płycie -  „Czarne chmury”. Początkowo dość spokojny, klimatyczny, by później nagle zmienić się o 180 stopni! Maxx zapodaje soczysty growl, są perkusyjne blasty, a my z każdą chwilą coraz bardziej przenosimy się w najbardziej złowrogie zakątki skandynawskich lasów lat 90-tych. Coś niesamowitego! Drugim i ostatnim polskojęzycznym utworem na płycie, jest otwierająca na dobre całość „Zaraza”. Ostra, z ponownie ukazującym swe bardziej agresywne oblicze Maxxem i często padającym pytaniem „Gdzie Twój Bóg?”. Kolejnym mocnym punktem jest już, można powiedzieć, typowo chainsawowy czad o nazwie „Broken Promises”, a także jeszcze jeden z pozoru spokojniejszy fragment płyty „Cross on Your Shields”, gdzie chłopaki znienacka tak przywalają, że byliby w stanie poderwać na nogi nawet „kującego” po nocach przez cały tydzień studenta Politechniki! Adrenalinka z pewnością słuchaczowi podniesie się również w końcówce płyty, którą stanowią wyborny „Sword and Faith”. Utrzymany w średnim tempie, z dość nietypowo brzmiącą partią chóru przy refrenach i już zdecydowanie szybki „Farewell of the Damned”, nie po raz pierwszy pokazujący, że od strony instrumentalnej Bydgoszczanie z pewnością lubią komplikować sobie życie. Podsumowując całość, szósty krążek Chainsaw z premierowym materiałem z pewnością możemy wpisać do kategorii tych bardziej udanych. Oczywiście nie zawsze jest niedziela, także i tu miejscami mamy numery nic szczególnie godnego uwagi nie przynoszące („These Eyes of Hate”, „Eternal Rest”), ale i tak możemy być dumni z jeszcze jednych, dobrze prosperujących rodaków, w tej, co by nie mówić, ciężkiej branży. Mamy tu mnóstwo doskonałego metalu, doskonale zagranego, w dodatku przepuszczonego także przez naprawdę fachową produkcję (żeby wszystkie nasze „wałki” z przełomu lat 80 i 90-tych mogły tak brzmieć…). Nie dość, że pasjonaci (20 lat na estradzie - to przecież nie mało), to jeszcze w każdym calu profesjonaliści. Jak każdy, ciekaw jestem, co przyniesie przyszłość dla naszej polskiej, heavy metalowej sceny. Jeśli chodzi o Chainsaw… chyba nie mamy powodów do obaw. Pozostaje zatem tylko czekać, czym bydgoski kwintet zaskoczy nas jeszcze w następnych latach. Bo co do tego, że zaskoczy wątpliwości nie mam!
(4,8)
Damian Czarnecki

122_beastinblack_158x600px_eu.gif 128_bullet-raid_baners_b.gif 120_helloween_158x600px_eu.gif 124_banerMOSHERZ.jpg 126_threshold-158x600px-eu.gif 123_bg_158x600px_eu.gif 121_destruction_158x600px_eu.gif 125_dio_156x600.gif 127_paenzer_158x600px_euv_b.gif

Goście

849604
DzisiajDzisiaj1352
WczorajWczoraj1905
Ten tydzieńTen tydzień1352
Ten miesiącTen miesiąc19969
WszystkieWszystkie849604
23.22.136.56