Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 66sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

threshold plakat m

dirkschneider plakat m

dio returns plakato b

solstafir i myrkur w krakowie m

stevenseagullsh m

merry christless plakatd m

kreator plakatk m

accept plakath m

fates warning plakatn m

cradle of filthf m

magnum2018 new m

news nr 4 m

korpiklaani plakath m

40-lecie toto w tauron arenie krakwt m

black label society plakatf m

trivium plakatg m

metalmania plakatg m

camel ebiuletynf m

judaspriest posterb1 m

king crimson m

deeppurple posterb1e m

roger waters plakatu m 

DAVID GILMOUR - Live At Pompeii

 

(2017 Sony Music)
Autor: \m/\m/
 
david gilmour - live at pompeii m
Tracklist:
DVD 1.
1. 5 A.M. 3.54
2. Rattle That Lock 4.40
3. Faces Of Stone 6.01
4. What Do You Want From Me 4.34
5. The Blue 6.30
6. The Great Gig In The Sky 6.01
7. A Boat Lies Waiting 4.55
8. Wish You Were Here 5.18
9. Money 8.12
10. In Any Tongue 8.02
11. High Hopes 9.58
     
DVD 2.
1. One Of These Days 6.35
2. Shine On You Crazy Diamond 12.37
3. Fat Old Sun 5.58
4. Coming Back To Life 7.16
5. On An Island 7.08
6. Today 6.34
7. Sorrow 10.49
8. Run Like Hell 7.15
9. Time / Breathe (In The Air) (reprise) 6.45
10. Comfortably Numb 9.41
Documentary „Pompeii Then And Now 7.17
       
Lineup:
David Gilmour – Guitar and Vocals.
Guy Pratt – Bass, Double Bass and Vocals.
Steve DiStanislao – Drums and Vocals.
Chester Kamen – Guitar and Vocals.
Chuck Leavell – Keyboards and Vocals.
Greg Phillinganes – Keyboards and Vocals.
Joao Mello – Saxophone and Guitar.
Bryan Chambers – Vocals.
Louise Clare Marshall – Vocals.
Lucita Jules – Vocals.
          

W roku 1972 Pink Floyd wypuszcza film zatytułowany "Pink Floyd At Pompeii". Zawierał on rejestrację "koncertu" zespołu z ruin amfiteatru w Pompejach, który odbył się rok wcześniej. W ówczesnych czasach film cieszył się dużą popularnością, bowiem uchwycił świetnie zagrana muzykę, a i popularność zespołu ciągle wzrastała. No cóż, muzycy byli młodzi i w wyśmienitej dyspozycji. Po 45 latach w to samo miejsce powraca David Gilmour. Już nie jest taki młody, a i kondycja coraz słabsza. Ale o tym za chwilę. "Live At Pompeii" zawiera rejestrację z dwóch dni (7 i 8 lipca 2016 roku), bo akurat tyle koncertów zagrał wtedy David i towarzyszący mu zespół. W obu wydarzeniach uczestniczyła już publiczność, która pojawiła się tam po raz pierwszy od ponad dwóch tysięcy lat. Scena, nad sceną duży okrągły ekran, do tego świetna oprawa światłami, w pewnym momencie pojawiły się również fajerwerki, no i muzyka. Do set listy David wybrał muzykę ze swoich solowych dokonań i wymieszał ją z wybranymi kompozycjami z repertuaru Pink Floyd. I tutaj następuje pierwszy poważny zgrzyt. Ale nie mój, a znawców tematu, największych fanów Pink Floyd i całej jego rodziny. Ponoć jest to repertuar po wielokroć powielany przez co trudno było opanować nudę owym fachowcom przy oglądaniu czy słuchaniu "Live At Pompeii". Według nich nie najlepiej zaprezentował się sam David, głównie wokalnie, bo jeśli chodzi o grze na gitarze to wszyscy znawcy gremialnie piali z zachwytów. Dostało się też ekipie towarzyszącej, że ogólnie nie zawsze sobie dawali radę i jedynie rzetelnie odegrali swoje partie. Takie krytykanctwo nie bardzo mi odpowiada. Może ci muzycy nawet niedawno zagrali lepsze koncerty, może David zaśpiewał lepiej, ale nie wierzę, że podczas tych koncertów w Pompei,  nie dali z siebie wszystkiego na co było ich stać. Owszem może mieli wahnięcie kondycji, ale granie i koncertowanie zawsze wyzwala energię, dzięki której zaangażowani muzycy starają się dać z siebie jak najwięcej. Moim zdaniem nie inaczej było na tych dwóch przedstawieniach. Sami krytycy Davida pewnie zapomnieli, że ten pan w tej chwili ma ponad siedemdziesiąt lat i raczej trzeba sie cieszyć, że w ogóle jeszcze śpiewa, że jeszcze mu się chce. Poza tym przysłuchiwałem się zespołowi i Davidowi przez jakiś czas ze wzmożoną uwagą i stwierdziłem, że ten krytycyzm wobec nich nie jest zasłużony, co więcej, owe nadmierne skupienie na wyłapywaniu błędów, mocno przeszkadzało mi i pozbawiało radości ze słuchania i oglądania zarejestrowanych wydarzeń. Owszem David czasami odstaje od tego co znamy ze studyjnych wersji, czy też koncertowych, w czasie rejestracji których miał lepszy dzień. Ale teraz na zarejestrowanym materiale "Live At Pompeii", moim zdaniem śpiewa całkiem solidnie. Pozostali muzycy z zespołu Davida również są w pełni zaangażowani w oba performanse. Nie widziałem aby ktoś, starał się cokolwiek odpuścić. Poza tym pewne rzeczy wydarzają się raz w życiu, chociażby wokaliza Clare Torry z "The Great Gig In The Skye". No właśnie, jedynie za co jestem wdzięczny owym krytykom, to za pełny wykaz fragmentów, które rozmijały się z pierwotnymi wersjami. Nie wszystkie zdołałem sam wyłapać, a porównanie nowych wariacji ze znanymi mi wersjami, naprawdę sprawiła mi frajdę. Bawiłem się przy tym wyśmienicie, a nie tak jak wspominani cyniczni cenzorzy, którzy wszelkie odstępstwa wykorzystywali do umartwiania się. Ponowny występ Davida Gilmoura w ruinach amfiteatru z Pompei to dla mnie duże wydarzenie, myślę, że również dla wszystkich innych, którzy tam się znaleźli. Poza tym na obu występach nie widziałem osób przypadkowych, wyglądali na doskonale zorientowanych i po prostu zadowolonych. Jestem przekonany, że dla tych ludzi był to bardzo miły wieczór. Repertuar obu koncertów był doskonale mi znany, więc czemu nie miałem być zadowolony, przecież każdy Polak najbardziej lubi znane mu piosenki. Wbrew wszystkim tym utyskującym wykonanie muzyki Gilmoura również sprawiło mi radość. W sumie cieszę się, że do "Live At Pompeii" podszedłem jak najzwyklejszy fan i z uśmiechem słuchałem i oglądałem każde kolejne dźwięki i kadry. Może nie wszyscy mi uwierzą ale muzyka i dokonania panów Davida Gilmoura, Rogera Watersa, Syda Barretta, Richarda Wrighta i Nicka Masona bardzo wiele dla mnie znaczą. Nic tego też nie zmieni, czy to słabsza forma muzyków, czy nie do końca dobrany po mojej myśli repertuar. Zresztą ci muzycy nie z chodzili poniżej pewnego poziomu, był on zawsze wysoki. Mam nadzieję, że wielu z was podobnie podejdzie do tego wydawnictwa, podejrzewam, że da wam tyle miłych chwil co mnie. Po prostu warto sięgnąć po "Live At Pompeii". A jak to ostatnio bywa, to  jest początek problemu, bo takie wydawnictwa wychodzą w przeróżnych formatach. W tym wypadku do wyboru są m.in. 2CD, 2DVD, Blu-ray, 4LP, CD+Blu-ray, a w specjalnym boxie (2 CD+2 Blu-Ray) dodatkowo znalazł się wybór utworów z koncertu we Wrocławiu, w tym wykonanie "The Girl In The Yellow Dress" z Leszkiem Możdżerem.

\m/\m/

121_destruction_158x600px_eu.gif 128_bullet-raid_baners_b.gif 120_helloween_158x600px_eu.gif 124_banerMOSHERZ.jpg 122_beastinblack_158x600px_eu.gif 126_threshold-158x600px-eu.gif 123_bg_158x600px_eu.gif 125_dio_156x600.gif 127_paenzer_158x600px_euv_b.gif

Goście

849605
DzisiajDzisiaj1353
WczorajWczoraj1905
Ten tydzieńTen tydzień1353
Ten miesiącTen miesiąc19970
WszystkieWszystkie849605
23.22.136.56