Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 70sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

xmerry christless plakat m

madfestvol2posterfinalnet m

batushka plakatz m

xhaken plakat m

ivar einar2 m

roadhog plakatk m

slash 2019 poster m

satan plakatk m

 

uriah heep plakatk m

laibach plakatk m

the australian pink floyd show 2019 posterb1 m

turboplakat m

hell over hammaburg flyer august m

riversideplakat m 

kamelotplakat m

overkill plakatk m

korpiklaani plakatk m

voodoo plakat koncertu m

udo plakat m 

 

JEFF LYNNE'S ELO - Wembley Or Bust

 

(2017 Sony Music)
Autor: \m/ \m/
 
jeff lynnes elo wembley or bust m
CD 1
1. Standin’ in the Rain
2. Evil Woman
3. All Over the World
4. Showdown
5. Livin’ Thing
6. Do Ya
7. When I Was a Boy 
8. Handle with Care
9. Last Train to London
10. Xanadu
11. Rockaria!
12. Can’t Get It Out of My Head
   
CD 2
1. 10538 Overture
2. Twilight
3. Ma-Ma-Ma Belle
4. Shine a Little Love
5. Wild West Hero
6. Sweet Talkin’ Woman
7. Telephone Line
8. Turn to Stone
9. Don’t Bring Me Down
10. Mr. Blue Sky
11. Roll Over Beethoven Elec
    
Blu-ray (or DVD)
1. Standin’ in the Rain
2. Evil Woman
3. All Over the World
4. Showdown
5. Livin’ Thing
6. Scene 1
7. Do Ya
8. When I Was a Boy
9. Handle with Care
10. Scene 2
11. Last Train to London
12. Xanadu
13. Rockaria!
14. Band Introductions
15. Can’t Get It Out of My Head
16. 10538 Overture
17. Scene 3
18. Twilight
19. Ma-Ma-Ma Belle
20. Shine a Little Love
21. Wild West Hero
22. Scene 4
23. Sweet Talkin’ Woman
24. Telephone Line
25. Turn to Stone
26. Don’t Bring Me Down
27. Mr. Blue Sky
28. Scene 5
29. Roll Over Beethoven
30. Credits
      
Electric Light Orchestra założona została w 1970 roku zaczynając dość ambitnie, odnajdując się w stylistycznie rocka symfonicznego. Z czasem coraz bardziej uciekając w stronę komercji, czyli pop rocka, popu, a nawet disco. Jednak największe osiągnięcia zyskała dzięki przebojowym pop rockowym piosenkom, które charakteryzowały się ciepłymi "beatlesowskimi" melodiami oraz bogatymi aranżacjami, przeważnie imitującymi symfonie lub orkiestracje. Druga połowa lat siedemdziesiątych w wykonaniu ELO to istny nokaut. Nie sposób wymienić wszystkich przebojów, które stworzył wtedy zespół. Niestety lata osiemdziesiąte to rozdrabnianie się na drobne, choć taki krążek "Time" wspominam bardzo dobrze. No właśnie, w czasie ich prosperity nie byłem wielkim zwolennikiem Elektryków. Za to ich przeboje oraz płyt znakomicie znałem, bowiem mimo niewątpliwie komercyjnej strony ich muzyki, grupa miała spore wsparcie części fanów ambitnego rocka, z której to, kilku jej przedstawicieli usilnie chciała mnie przekonać do tej grupy. Wtedy im się to nie udało, lecz ziarenko zasiali, a z biegiem lat moje zdanie o ELO zdecydowanie zmieniło się. Tym czasem w drugiej połowie lat osiemdziesiątych historia Electric Light Orchestra dobiegła do końca. Jeff Lynne lider zespołu zajął się pracą producenta i songwritera oraz zaangażował sie w mniej absorbujący projekt The Traveling Wilburys. Pozostali muzycy próbowali kontynuować karierę jako Electric Light Orchestra Part Two, mimo wydania dwóch albumów i sporej liczby koncertów nie wiele udało sie im zwojować. Zespół prowadził drugi w ważności po Jeff'ie, Bev Bevan (w porozumieniu z Lynne'em), który w końcu w 1999 roku wycofał się ze branży, jednocześnie odsprzedając swoje prawa Jeff'owi. Od 2000 roku Jeff Lynne próbuje powrócić z Electric Light Orchestra. Robi to powoli, mozolnie ale idzie mu coraz lepiej. Już w 2001 roku ukazuje się album "Zoom", który wtedy firmowany jest jako album solowy ale w sumie to powrót zespołu. Wskazuje na to chociażby kolejne DVD "Zoom Tour Live", które firmuje już logo Electric Light Orchestra. Pokazują się także wspominkowe kompilacje, koncerty na CD i DVD. W 2012 roku Lynne wypuszcza kolejny album solowy "Long Wave" z coverami piosenek, które miały wpływ na muzyczną edukację samego artysty. Rok później ponownie ukazują się wznowienia "Zoom" i pierwszego solowego albumu "Armchair Theatre", a także wspominana koncertowa płyta ale ze zmienionym tytułem "Electric Light Orchestra Live". Ale takim prawdziwym powrotem - przynajmniej dla mnie - jest bardzo dobry krążek "Alone in the Universe" z 2015 roku. Jest to zapowiedź, że fanów Jeffa czeka jeszcze parę ciepłych chwil. Na pewno jest nią wydany dopiero co,  koncertowy album "Wembley Or Bust". Niesamowite wydawnictwo, które zawiera ponad dwadzieścia utworów znanych lub bardzo znanych w nowej, współczesnej odsłonie. A to dlatego, że Jeff'owi towarzyszą nowi muzycy, którym dowodzi Mike Stevens, kiedyś w Take That. Nie ma co się obawiać, muzyka nic nie straciła na swojej wartości, a muzycy towarzyszący Lynne'owi na scenie, to więcej niż profesjonaliści, to muzycy z wielkim sercem. Przeboje ELO wciągają publiczność od samego początku, wystarczy wyłapać przebitki, które znajdują się na DVD. Zresztą dają one mi wrażenie, że w ten wieczór na Wembley ściągnięto pensjonariuszy sanatoriów Ciechocinków całego świata. A, że spora część tej publiczności stanowiły kobiety, więc o wieku zamilczę. Z rzadka zdarzały się jednak osobniki, które mogłaby być dziećmi, a nawet wnukami większości, która zameldowała się na ten koncert. Repertuar tego występu to kolaż sporej części przebojów z całej kariery Jeff'a Lynne'a. Jednak najwięcej wybrano z "Out of the Blue". Do tego doszedł przebój z ostatniego albumu "When I Was a Boy"  oraz jeden z przebojów The Traveling Wilburys, "Handle with Care". Dosłownie ponad półtorej godziny ekscytacji. W dodatku dobór kompozycji jest ułożony perfekcyjnie, także koncert trzyma w napięciu to ostatniej nutki. Sam album wydany jest w kilku wersjach. Bardzo fajnie ogląda się DVD (lub BluRay) ale muzyka przerywana jest, a to komentarzem Jeff'a Lynne'a a to wypowiedziami muzyków czy samych fanów, dlatego wolę dyski audio, które znakomicie się słucha i to bez żadnych przerywników. Teraz takie kapele jak Electric Light Orchestra nie wydają co roku albumów studyjnych, częściej wykorzystują rejestracje sporych wydarzeń. I nie mam nic przeciwko temu, bo jak zawsze będą podchodziły tak, jak w wypadku "Wembley Or Bust", gdzie repertuar jest znakomity, wykonanie rewelacyjne, a scenografia oszałamiająca, to żaden z fanów nie oprze się i z wielką chęcią zapozna się z nowym wydawnictwem. A "Wembley Or Bust" powinien zobaczyć i usłyszeć każdy fan Electric Light Orchestra. Magia wróciła.
\m/\m/

119_hugsja_hmp002.png 122_gotthard_158x600px_eu.gif 123_nightwish_158x600px_eu.gif 121_meshuggah_158x600px_eu.gif 117_fever_singiel_obey_hmp.gif 124_metalchurch_158x600px_eu.gif 116_accept_158x600px_eu.gif

Goście

1644231
DzisiajDzisiaj2521
WczorajWczoraj2592
Ten tydzieńTen tydzień5113
Ten miesiącTen miesiąc44901
WszystkieWszystkie1644231
35.172.201.102

heliconmetalfestivalii m

battle beast plakatk m

kit 2019k m

the iron maidens plakatk m

godsmack 2019 poster m

mystic festivalk m