Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 76sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

kat roman kostrzewskiazq m

vaderazq m

doroplakatze m

nightwishposterz m

opethposterz m

epicaposterz m

richie kotzenposterz m

helloween nowadata m

laibachposterz m

mystic festivalzz m

kiss poster m

steelpanther poster m

evanescenceposterz m

vandenberg poster m

van der graaf generator m

deeppurple 2021 posterb1mn m

fish posterb1 2021 v2ze m

tarja 2021 posterb1 m

 

GUNS N’ ROSES - Appetite For Destruction (Deluxe Edition)

 

(2018 Universal Music Polska)
Autor: Wojciech Chamryk
 
gunsnroses-appetitefordestructionj m
Tracklist:
CD 1 – Appetite For Destruction: Remastered:
1. Welcome To The Jungle
2. It's So Easy
3. Nightrain
4. Out Ta Get Me
5. Brownstone
6. Paradise City
7. My Michelle
8. Think About You
9. Sweet Child O' Mine
10. You're Crazy
11. Anything Goes
12. Rocket Queen
           
CD 2 – B-Sides, Eps N' More:
1. Reckless Life
2. Nice Boys
3. Move To The City (Live)
4. Mama Kin
5. Shadow Of Your Love (Live)
6. Welcome To The Jungle (1986 Sound City Session)
7. Nightrain (1986 Sound City Session)
8. Out Ta Get Me (1986 Sound City Session)
9. Paradise City (1986 Sound City Session)
10. My Michelle (1986 Sound City Session)
11. Shadow Of Your Love
12. It's So Easy (Live)
13. Knockin' On Heaven's Door (Live)
14. Whole Lotta Rosie (Live)
15. You're Crazy (Acoustic Version)
16. Patience
17. Used To Love Her
18. Move To The City (1988 Acoustic Version)
        
Debiutancki album Guns N’ Roses ukazał się w lipcu 1987 roku, ale nie wzbudził wówczas większego zainteresowania. Pamiętam, że premierę tej płyty odnotowano co prawda w muzycznej rubryce „Na przełaj” czy w „Magazynie Muzycznym”, ale na tym się skończyło. Po wakacjach 1988 wyglądało to już zupełnie inaczej: zespół był już gwiazdą, w naszych pismach zaczęły pojawiać się pierwsze, entuzjastyczne recenzje, a kolega pochwalił się, że ma nowiutką, przysłaną z USA przez ojca, kasetę... Błyskawicznie ją przegrałem i „Appetite For Destruction” na długo zagościła w kieszeni mojego magnetofonu, bo wtedy nikt poza Gunsami nie grał tak siarczyście i z polotem – bez dwóch zdań jest to jeden z kamieni milowych ciężkiego rocka. Nic więc dziwnego, że „Appetite...” doczekała się niedawno okolicznościowego wznowienia w kilku postaciach, m. in. wersji dwupłytowej. Pierwszy dysk to zremasterowany ze studyjnych taśm, oryginalny album, najeżony killerami i przebojami jak: „Sweet Child O’ Mine”, „Welcome To The Jungle”, „Nightrain”, „Rocket Queen” czy „Paradise City”, archetyp rockowej płyty, kanon i  prawdziwe arcydzieło. Płyta numer dwa zawiera wybór rarytasów i odrzutów, dotąd oficjalnie niepublikowanych, łącznie 18 utworów. Są wśród nich energetyczne, chociaż nie do końca koncertowe, numery z debiutanckiej EP-ki „Live?!*@ Like A Suicide”, strony B singli, jak choćby „You’re Crazy” w wersji akustycznej, nagrane jeszcze w 1987, razem z wielkim hitem „Patience”. Ciekawostką jest też odrzut z sesji „Appetite...”, dynamiczny „Shadow Of Your Love”, utwór jeszcze z czasów Hollywoood Rose, zamieszczony w wersji live (też podrasowanej w studio) i już w pełni studyjnej, promujący zresztą to wznowienie. Nie brakuje też prawdziwych wykonań Live i dobrze, bo Gunsi nie brali wówczas na koncertach jeńców, co potwierdzają „It’s So Easy”, „Knockin’ On Heaven’s Door” Dylana i „Whole Lotta Rosie” AC/DC. Największe wrażenie robią tu jednak utwory zarejestrowane w czerwcu 1986 roku w studio Sound City 5, podczas pierwszych przymiarek do rejestracji debiutanckiego LP. „Welcome To The Jungle”, „Nightrain”, „Out Ta Get Me”, „Paradise City” i „My Michelle” powstały pod okiem Manny'ego Charltona, gitarzysty zespołu Nazareth, z którym to bardzo chciał pracować Axl Rose, ale w sumie dobrze się stało, że zrezygnowano z tego pomysłu, bo Guns N’ Roses brzmią w nich dziwnie staroświecko i bez ikry – dopiero Mike Clink wydobył z nich, i z pozostałej siódemki umieszczonej na płycie rok później, prawdziwy blask. Warto też jednak posłuchać i tych starszych wersji, bo np. „My Michelle” zagrali ciężej, a Axl już wtedy był w rewelacyjnej formie – fani zespołu muszą mieć tę nową wersję choćby dla tych utworów, bo na bootlegach nie brzmią tak dobrze.
(6/6)

Wojciech Chamryk

121_poparzeni_kawa_trzy.gif 126_gotthard_158x600px_eu.gif 120_destruction_158x600px_eu.gif 120_slider_ot.gif 137_if_158x600px_eu.gif 122_bluespills_158x600px_eu.gif 127_amaranthe_158x600px_eu.gif 124_heathen_158x600px_eu.gif 121_primalfear_158x600px_eu.gif

Goście

3429376
DzisiajDzisiaj2212
WczorajWczoraj2126
Ten tydzieńTen tydzień8038
Ten miesiącTen miesiąc2212
WszystkieWszystkie3429376
3.235.105.97