Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 70sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

xmerry christless plakat m

madfestvol2posterfinalnet m

batushka plakatz m

xhaken plakat m

ivar einar2 m

roadhog plakatk m

slash 2019 poster m

satan plakatk m

 

uriah heep plakatk m

laibach plakatk m

the australian pink floyd show 2019 posterb1 m

turboplakat m

hell over hammaburg flyer august m

riversideplakat m 

kamelotplakat m

overkill plakatk m

korpiklaani plakatk m

voodoo plakat koncertu m

udo plakat m 

 

GUNS N’ ROSES - Appetite For Destruction (Deluxe Edition)

 

(2018 Universal Music Polska)
Autor: Wojciech Chamryk
 
gunsnroses-appetitefordestructionj m
Tracklist:
CD 1 – Appetite For Destruction: Remastered:
1. Welcome To The Jungle
2. It's So Easy
3. Nightrain
4. Out Ta Get Me
5. Brownstone
6. Paradise City
7. My Michelle
8. Think About You
9. Sweet Child O' Mine
10. You're Crazy
11. Anything Goes
12. Rocket Queen
           
CD 2 – B-Sides, Eps N' More:
1. Reckless Life
2. Nice Boys
3. Move To The City (Live)
4. Mama Kin
5. Shadow Of Your Love (Live)
6. Welcome To The Jungle (1986 Sound City Session)
7. Nightrain (1986 Sound City Session)
8. Out Ta Get Me (1986 Sound City Session)
9. Paradise City (1986 Sound City Session)
10. My Michelle (1986 Sound City Session)
11. Shadow Of Your Love
12. It's So Easy (Live)
13. Knockin' On Heaven's Door (Live)
14. Whole Lotta Rosie (Live)
15. You're Crazy (Acoustic Version)
16. Patience
17. Used To Love Her
18. Move To The City (1988 Acoustic Version)
        
Debiutancki album Guns N’ Roses ukazał się w lipcu 1987 roku, ale nie wzbudził wówczas większego zainteresowania. Pamiętam, że premierę tej płyty odnotowano co prawda w muzycznej rubryce „Na przełaj” czy w „Magazynie Muzycznym”, ale na tym się skończyło. Po wakacjach 1988 wyglądało to już zupełnie inaczej: zespół był już gwiazdą, w naszych pismach zaczęły pojawiać się pierwsze, entuzjastyczne recenzje, a kolega pochwalił się, że ma nowiutką, przysłaną z USA przez ojca, kasetę... Błyskawicznie ją przegrałem i „Appetite For Destruction” na długo zagościła w kieszeni mojego magnetofonu, bo wtedy nikt poza Gunsami nie grał tak siarczyście i z polotem – bez dwóch zdań jest to jeden z kamieni milowych ciężkiego rocka. Nic więc dziwnego, że „Appetite...” doczekała się niedawno okolicznościowego wznowienia w kilku postaciach, m. in. wersji dwupłytowej. Pierwszy dysk to zremasterowany ze studyjnych taśm, oryginalny album, najeżony killerami i przebojami jak: „Sweet Child O’ Mine”, „Welcome To The Jungle”, „Nightrain”, „Rocket Queen” czy „Paradise City”, archetyp rockowej płyty, kanon i  prawdziwe arcydzieło. Płyta numer dwa zawiera wybór rarytasów i odrzutów, dotąd oficjalnie niepublikowanych, łącznie 18 utworów. Są wśród nich energetyczne, chociaż nie do końca koncertowe, numery z debiutanckiej EP-ki „Live?!*@ Like A Suicide”, strony B singli, jak choćby „You’re Crazy” w wersji akustycznej, nagrane jeszcze w 1987, razem z wielkim hitem „Patience”. Ciekawostką jest też odrzut z sesji „Appetite...”, dynamiczny „Shadow Of Your Love”, utwór jeszcze z czasów Hollywoood Rose, zamieszczony w wersji live (też podrasowanej w studio) i już w pełni studyjnej, promujący zresztą to wznowienie. Nie brakuje też prawdziwych wykonań Live i dobrze, bo Gunsi nie brali wówczas na koncertach jeńców, co potwierdzają „It’s So Easy”, „Knockin’ On Heaven’s Door” Dylana i „Whole Lotta Rosie” AC/DC. Największe wrażenie robią tu jednak utwory zarejestrowane w czerwcu 1986 roku w studio Sound City 5, podczas pierwszych przymiarek do rejestracji debiutanckiego LP. „Welcome To The Jungle”, „Nightrain”, „Out Ta Get Me”, „Paradise City” i „My Michelle” powstały pod okiem Manny'ego Charltona, gitarzysty zespołu Nazareth, z którym to bardzo chciał pracować Axl Rose, ale w sumie dobrze się stało, że zrezygnowano z tego pomysłu, bo Guns N’ Roses brzmią w nich dziwnie staroświecko i bez ikry – dopiero Mike Clink wydobył z nich, i z pozostałej siódemki umieszczonej na płycie rok później, prawdziwy blask. Warto też jednak posłuchać i tych starszych wersji, bo np. „My Michelle” zagrali ciężej, a Axl już wtedy był w rewelacyjnej formie – fani zespołu muszą mieć tę nową wersję choćby dla tych utworów, bo na bootlegach nie brzmią tak dobrze.
(6/6)

Wojciech Chamryk

123_nightwish_158x600px_eu.gif 122_gotthard_158x600px_eu.gif 119_hugsja_hmp002.png 121_meshuggah_158x600px_eu.gif 117_fever_singiel_obey_hmp.gif 124_metalchurch_158x600px_eu.gif 116_accept_158x600px_eu.gif

Goście

1644243
DzisiajDzisiaj10
WczorajWczoraj2523
Ten tydzieńTen tydzień5125
Ten miesiącTen miesiąc44913
WszystkieWszystkie1644243
35.172.201.102

heliconmetalfestivalii m

battle beast plakatk m

kit 2019k m

the iron maidens plakatk m

godsmack 2019 poster m

mystic festivalk m