Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 72sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

lion shepherd plakat m 

queensryche plakat m

retrospective trasa pl m

ram plakatx m

psychotic waltz plakatx m

protector plakat m

mortis plakat m

sacred reichs m

sacred reich plakatc m

hammerfall posterb1 m

PSYCHOTROPIC TRANSCENDENTAL - ...lun yolina un yolina thu Dar-davogh...

 

(2018 Deformeathing Production)
Autor: Wojciech Chamryk
 
psychotropictranscendental-lunyolinaunyolinathudar-davogh s
Tracklist:
1. Mahad Lavor sa-zax
2. ...Luvan daar quorkugh
3. ...lun yolina un yolina thu Dar-davogh...
4. Lavor ni termaned
5. Iin Varandhaar iin Badenath mahad Karviin
6. Float wid xeruaned Rattha
7. Zig Il-saghar iin Il-saghar
8. Wid Arra float
9. Hoxathilag
              
Psychotropic Transcendental powraca z drugą płytą. Od wydania „Ax libereld...” minęło prawie 17 lat, ale „...lun yolina un yolina thu Dar-davogh...” nie zawiera nowej muzyki – to utwory nagrane w latach 2005-2008, dopiero teraz zmiksowane i wydane. Aż dziwne, że trzeba było czekać na tę płytę aż tak długo, ale jak widać niezbadane są koleje losu i dobrze, że ten materiał ujrzał w końcu światło dzienne. Co prawda Psychotropic Transcendental figuruje w Encyclopaedia Metallum, ale ten zespół z Bielska-Białej ma z metalem  tak naprawdę niewiele wspólnego, chociaż pojawiają się tu okazjonalne blasty Gnata czy mocniejsze zagrywki basu czy gitary (tu w pierwszoplanowych rolach Chrzaniec i Mariusz Kumala, znany choćby z Closterkeller). Zachwyci za to wszystkich zwolenników transowej i zakręconej muzyki, takiej transcendentalnej psychodelii, że sparafrazuję nazwę grupy. Już pastelowa okładka z kwiecistymi akcentami zapowiada, że można spodziewać się tu również nie tylko dużej dawki eksperymentalnych, często brzmiących niczym zbiorowa improwizacja, dźwięków, ale też takich bardziej klimatycznych i onirycznych, skłaniających do kontemplacji. Ponieważ tytuły są tu zwykle równie długie i niezrozumiałe jak ten widniejący powyżej („Iin Varandhaar iin Badenath mahad Karviin”!), a wyśpiewywane przez K-vassa (Sigihl, Moanaa) teksty zostały stworzone w jakimś wymyślonym języku, nie będę rozkładać tych dziewięciu utworów na czynniki pierwsze. Na dobrą sprawę mija się to zresztą z celem, bo „...lun yolina...” to zwarta całość, trwający ponad 78 minut album, którego należy słuchać w całości w należytym skupieniu, a nie jako tła do niedzielnego obiadu z rodziną czy jakiejś innej, równie banalnej czynności. Dopiero wtedy ta muzyka odkryje przed wami swe niezaprzeczalne piękno, a z racji jej ogromnego bogactwa będziecie mogli cieszyć się nią naprawdę długo.
(5/6)
Wojciech Chamryk

132_deathangel_158x600px_eu.gif 131_sabaton_158x600px_eu.gif 125_destruction_158x600px_eu.gif 120_baner.gif

Goście

2331885
DzisiajDzisiaj1781
WczorajWczoraj3952
Ten tydzieńTen tydzień5733
Ten miesiącTen miesiąc65797
WszystkieWszystkie2331885
3.81.28.94