Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 76sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

kat roman kostrzewskiazq m

vaderazq m

doroplakatze m

nightwishposterz m

opethposterz m

epicaposterz m

richie kotzenposterz m

helloween nowadata m

laibachposterz m

mystic festivalzz m

kiss poster m

steelpanther poster m

evanescenceposterz m

vandenberg poster m

van der graaf generator m

deeppurple 2021 posterb1mn m

fish posterb1 2021 v2ze m

tarja 2021 posterb1 m

 

KORMAK - Faerenus

 

(2018 Rockshots)
Autor: Wojciech Chamryk
 
kormak-faerenus s
Tracklist
1. Amon
2. March of Demise
3. Sacra Nox
4. The Goddess’ Song
5. The Hermit
6. Faerenus
7. Patient N° X
8. July 5th
9. Eterea El
               
Dobrze, że Włochy nie kojarzą się tylko z muzycznym kiczem, a rock progresywny czy metal z tego kraju prezentują zwykle wysoki poziom. Debiutujący albumem „Faerenus” Kormak ze słonecznego Bari też wpisuje się w ten nurt, prezentując na tej płycie blisko godzinę (chociaż to nie do końca prawda, o czym później) urozmaiconego folk metalu. Co istotne nie jest to w żadnym razie jakieś prościutkie łupu-cupu, przy którym można co najwyżej poskakać na koncercie i szybko o nim zapomnieć. Kormak gra faktycznie folk, sięgając w swych poszukiwaniach do uniwersalnych patentów muzyki dawnej i tradycyjnej, bazujących na akustycznych brzmieniach piszczałki i gitary, onirycznym klimacie i specyficznej atmosferze niczym z najlepszych płyt Clannad („Sacra Nox”). Z koeli jak uderzają metalowo (a w składzie jest nie tylko dwóch gitarzystów, ale też perkusista chętnie sięgający po blasty), to robi się już nad wyraz mocno, szczególnie w „Patient N° X”. Liderka grupy Zaira de Candia jest nie tylko flecistką, ale też wokalistką. Może próby śpiewania sopranem w jej wykonaniu nie są do końca udane („July 5th”), ale czysta, niższa barwa brzmi już pięknie i szlachetnie, a i z growlingiem/skrzekiem też radzi sobie zaskakująco dobrze, jak na osobę o tak filigranowej posturze. „Faerenus” ma też jednak jeden minus: jeden, ale zasadniczy, bowiem „The Hermit” to kompozycja trwająca teoretycznie blisko 23 minuty, ale tak naprawdę wybrzmiewa może przez jedną czwartą tego czasu, gdyż resztę zajmują dłuższe lub krótsze momenty ciszy, przerywane krótkimi wstawkami ryku samolotowego silnika, dźwięku syreny czy jakimiś wybuchami. Za pierwszym odsłuchem ma to jeszcze jakąś dramaturgię, jednak już przy kolejnych po prostu nuży, dlatego tylko:
(4/6)
Wojciech Chamryk

127_amaranthe_158x600px_eu.gif 126_gotthard_158x600px_eu.gif 120_destruction_158x600px_eu.gif 121_poparzeni_kawa_trzy.gif 120_slider_ot.gif 137_if_158x600px_eu.gif 122_bluespills_158x600px_eu.gif 124_heathen_158x600px_eu.gif 121_primalfear_158x600px_eu.gif

Goście

3427124
DzisiajDzisiaj2086
WczorajWczoraj1822
Ten tydzieńTen tydzień5786
Ten miesiącTen miesiąc63264
WszystkieWszystkie3427124
3.235.101.50