Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 71sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

lion shepherd plakat m 

visigoth plakatc m

anthrax plakatz m

godsmack 2019 poster m

king crimson 2019 ebiuletyn m

mystic festivalk m

wehrmacht plakat m

queensryche plakat m

wacken2019

black silesia open air festival iv m

prog in park iii m

GRAND MASSIVE - Gdansk A Tribute To Danzig Performed By Grand Massive

 

(2018 Metalville)
Autor: Wojciech Chamryk
 
grandmassive-gdanskatributetodanzigperformedbygrandmassive s
Tracklist:
1. 777
2. Death Comes Ripping
3. Kiss of Steel
4. I Demon
5. Let the Day Begin
6. Mother
7. She
8. Skull
          
Jak by nie patrzeć na obecne, dość dyskusyjne pod względem artystycznym dokonania Glenna Danziga, to jednak jest to człowiek, dzięki któremu mamy Misfits, Samhain i Danzig, gdzie cztery pierwsze albumy tej ostatniej formacji to absolutny kanon. Nic więc dziwnego, że pojawiają się albumy mu poświęcone (nawet w Polsce przed ośmiu laty ukazała się świetna kompilacja „The Dark Side Of The Blues – A Tribute To Danzig”), z powodzeniem działają też cover bandy amerykańskiej grupy. Grand Massive na pewno się do nich nie zalicza, ale Niemcy też postanowili złożyć hołd demonicznemu wielbicielowi Elvisa i Morrisona, nagrywając osiem numerów z jego bogatej dyskografii. Nie są to tylko utwory Danzig, bo przeplatają się z najbardziej znanymi kawałkami Samhain i Misfits, a całość jest całkiem ciekawa repertuarowo. Gorzej z wykonaniem, bo do oryginałów ma się to zwykle nijak, brzmiąc jakoś tak nieporadnie, bez mocy i mroku, jak np. w „Am I Demon” czy „Death Comes Ripping” – ot, typowa, podziemna produkcja bez większych aspiracji. Ciekawiej robi się w utworach z pewną dozą własnych pomysłów Grand Massive, bo w „Kiss Of Steel” obok Alexa słychać ryk Britty Görtz (Cripper), a w „Mother” śpiewa Guernica Mancini (Thundermother) – brzmi to tak, jakby było nagrane na tzw. setkę i jest to najlepsza partia wokalna na tym albumie. Gościnnie udziela się też kilku gitarzystów, np. solówki dwukrotnie gra Thobbe Englund (ex Sabaton), a partie slide w „777” Luca Princiotta. Odlecieli też w finałowym „Skulls”, przerobionym z szybkiego, punkowego numeru na jakiegoś zwichrowanego country/bluesa w balladowym wydaniu, co też brzmi dość średnio. Konkluzja: nasz November jest o niebo (piekło) lepszy, ale można tej płyty posłuchać, szczególnie jeśli jest się fanem Glenna D.
(3/6)
Wojciech Chamryk

127_grandmagus_158x600px_eu.gif 128_enforcer_158x600px_eu.gif 129_vader_158x600px_eu.gif 120_anthrax_banner_2.png 132_deathangel_158x600px_eu.gif 130_possessed_158x600px_eu.gif 131_majestica_158x600px_eu.gif

Goście

2115102
DzisiajDzisiaj3114
WczorajWczoraj2164
Ten tydzieńTen tydzień5278
Ten miesiącTen miesiąc61945
WszystkieWszystkie2115102
3.85.10.62

protector plakat m

sacred reichs m

sacred reich plakatc m